Według Obamy Stany Zjednoczone tracą na globalizacji

Z kraju

Aktualizacja:
Barack Obama wita się z parlamentarzystami przed wygłoszeniem orędzia

Wszyscy wiemy, skąd się wziął kryzys. W 2008 upadł bank Lehman Brothers i się zaczęło. Słyszeliśmy tę historię setki razy w ciągu ostatnich pięciu lat. Są już nawet filmy o tym. Ale to nie musi być cała prawda. Tak uważa prezydent Barack Obama.

Prezydent USA ma za sobą kolejne orędzie, czyli State of the Union Media szeroko je komentowały skupiając się oczywiście na najbardziej medialnych fragmentach. Miłośnicy kryzysu światowego powinni jednak zwrócić uwagę na krótki fragment, który możliwe, że pozostał niezauważony:

Przez ponad trzy dekady, nawet jeszcze przed Wielką Recesją (tak Amerykanie nazywają lata tuż po 2008 roku i upadku Lehman Brothers), potężne zmiany technologiczne i konkurencja globalna skasowały wiele dobrych miejsc pracy dla klasy średniej i osłabiły tym samym ekonomiczne fundamenty, na których funkcjonują rodziny.

Czyli to nie Lehman Brothers! Zmiany, które doprowadziły świat do kryzysu globalnego, trwają od ponad trzydziestu lat. A te zmiany można opisać jednym słowem: globalizacja.

Nigdy nie przypuszczałem, że na globalizację będzie się uskarżał prezydent najbogatszego państwa świata i to w dodatku na początku szóstego roku swoich rządów. Globalizacja trwa przecież od trzydziestu lat. Gdybym był Amerykaninem, poczułbym się chyba trochę głupio.

Ale z drugiej strony bardzo możliwe, że jest w tym sporo prawdy. Takie czasy.

Autor: Rafał Hirsch