Wyższe emerytury i renty. Rząd proponuje 20 proc. i dyskutuje

Z kraju

Shutterstock Rządowa propozycja przewiduje, że w przyszłym roku waloryzacja emerytur i rent wyniosłaby 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w br.

Waloryzacja rent i emerytów w 2016 r. była głównym tematem piątkowego posiedzenia Komisji Trójstronnej. Szef Ministerstwa Pracy, przedstawiając propozycję rządu w tej sprawie zaznaczył, iż nie jest ona ostateczna i liczy na dyskusję ze wszystkimi przedstawicielami strony społecznej.

Ekspert Konfederacji Lewiatan Jeremi Mordasewicz, który wziął udział w piątkowym spotkaniu poinformował, że jego głównym tematem była waloryzacja emerytur i rent z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2016 r. - Rząd przedstawił propozycję waloryzacji, jaka wynika z przepisów. Problem polega jednak na psychologii, na tym, jak ludzie odbiorą takie podwyżki - zaznaczył.

Ile konkretnie?

Rządowa propozycja przewiduje, że w przyszłym roku waloryzacja emerytur i rent wyniosłaby 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w br.

Mordasewicz wskazał, że z powodu utrzymującej się od dłuższego czasu deflacji w polskiej gospodarce, podwyżki tych świadczeń emerytalnych wzrosłyby więc nieznacznie - o nawet mniej niż 10 zł. Niewielka podwyżka rekompensowana byłaby jednak niższymi cenami. Przekazał, że podczas posiedzenia komisji szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczał, by rządowej propozycji nie traktować jako zamkniętej debaty, ale jako punkt wyjściowy do dyskusji. Szef MPiPS w rozmowie z dziennikarzami podkreślał, że "dyskusja na temat waloryzacji nie kończy się dzisiaj, ona się dzisiaj dopiero rozpoczęła". Dodał jednocześnie, że będzie jeszcze prowadził rozmowy z ministrem finansów Mateuszem Szczurkiem na temat "panelu dostępnych rozwiązań, które funkcjonowały w przeszłości". - Ja szczególnie cenię sobie waloryzację kwotowo-procentową - podkreślił.

Pryzmat ubóstwa

Waloryzację kwotowo-procentową (po raz pierwszy w historii) zastosowano w br., a jej zadaniem było zabezpieczenie emerytów przed konsekwencjami panującej deflacji w postaci bardzo niskich podwyżek świadczeń. Dzięki jej zastosowaniu podwyżka nie mogła być mniejsza niż 36 zł. Mordasewicz zwrócił jednak uwagę, że jeśli na kwestie emerytów popatrzymy przez pryzmat ubóstwa, to okazuje się, że poniżej granicy ubóstwa znajduje się 4 proc. emerytów, a w przypadku dzieci jest to aż 10 proc. - Biorąc to pod uwagę, jeśli rząd znajdzie jakieś zaskórniaki, to raczej powinny być one adresowane do wielodzietnych rodzin w trudnej sytuacji - stwierdził. Mordasewicz wskazał, że choć głównym tematem piątkowego posiedzenia komisji była kwestia waloryzacji rent i emerytur, to wspomniano też o podwyżkach w budżetówce. - Zakłada się, że nie będzie 'mechanicznego' wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, że nadal obowiązuje zasada funduszu płac - powiedział ekspert Lewiatana. Dodał, że oznacza to, iż jeśli zwiększy się wydajność pracy i zmniejszy się stan zatrudnienia, to można podnieść wynagrodzenia. - Biorąc pod uwagę, że przez lata cały czas 'puchła' sfera publiczna, to według oceny pracodawców jest to zdrowe założenie - powiedział. Dodał, że w sektorze prywatnym wydajność pracy wzrasta średniorocznie o 3 proc. i "oczekiwalibyśmy tego również w sektorze publicznym". Kolejne posiedzenie plenarne KT wstępnie zaplanowano na połowę przyszłego miesiąca.

Autor: mn / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock