"Spółka Oltens 1 – dystrybutor wyposażenia łazienkowego marki Oltens – przez co najmniej kilkanaście miesięcy narzucała sklepom internetowym minimalne ceny odsprzedaży swoich produktów. Oznaczało to, że niezależni sprzedawcy nie mogli konkurować ceną, a konsumenci - kupić taniej w sieci. System był skrupulatnie nadzorowany, a za złamanie ustaleń groziły upomnienia, wykluczenie z promocji, a nawet blokada dostępu do platformy zakupowej. Prezes UOKiK wydał decyzję, w której nałożył kary pieniężne na spółkę oraz dwie osoby nią zarządzające" – podał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w środowym komunikacie.
Program łagodzenia zastosowany
UOKiK wyjaśnił, że maksymalne kary za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję wynoszą 10 proc. rocznego obrotu dla firmy i 2 miliony zł dla menedżerów, jednak kar maksymalnych można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Można z niego skorzystać pod warunkiem współpracy w charakterze "świadka koronnego" z prezesem UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia.
"W sprawie Oltens 1 Prezes UOKiK zastosował program łagodzenia kar (leniency) – dzięki przekazaniu istotnych dowodów i współpracy z Urzędem spółce oraz dwóm osobom zarządzającym obniżono kary o 45 proc. Spółka zapłaci 256 300 zł zamiast 466 000 zł, Ewa Wojciechowska – 28 779 zł, a Mariusz Biegański – 37 001 zł" – podał UOKiK.
"Sugerowana cena nie może być kagańcem"
Urząd poinformował, że firma Oltens 1 sprzedawała wyposażenie sanitarne innym przedsiębiorcom, tzw. partnerom, którzy oferowali produkty m.in. w sklepach internetowych. Cenniki spółki zawierały m.in. pozycję "sugerowana cena sprzedaży detalicznej netto/brutto", która – według UOKiK - w praktyce oznaczała minimalną cenę sprzedaży w internecie. W komunikacie podano, że spółka chciała "ujednolicić ceny w sklepach stacjonarnych oraz internetowych" i nie dopuścić, aby klienci widzieli inne kwoty niż w tradycyjnym salonie z ekspozycją. W ocenie urzędu sprawiło to, że konsumenci zostali pozbawieni potencjalnej korzyści z zakupów online, czyli możliwości znalezienia tego samego produktu w niższej cenie.
"Sugerowana cena detaliczna może być podpowiedzią, ale nie kagańcem dla sprzedawców. Jeśli za obniżenie ceny sklepom grozi blokada dostaw czy wykluczenie z promocji, to już nie jest sugestia, tylko niedozwolone ograniczanie konkurencji pomiędzy niezależnymi przedsiębiorcami. To proste – sklepy powinny swobodnie konkurować między sobą ceną, zaś konsumenci mieli wybór i mogli kupować taniej" – poinformował cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Autorka/Autor: skib/ToL
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Konektus Photo/Shutterstock