"Polski" czosnek z Egiptu, cebula z kilku krajów na raz. Żywność pod lupą inspektorów

Z kraju

Ekspert o przepisach zakazujących sprzedaży produktów podwójnej jakościTVN24 BiS
wideo 2/2

Polski seler sprzedawany jako holenderski, egipski czosnek z Polski, cebula pochodząca jednocześnie z kilku krajów - to główne nieprawidłowości wykryte przez Inspekcję Handlową w sklepach 18 dużych sieci.

Kontrole przeprowadzono w 96 sklepach należących do 18 największych sieci handlowych.

Aż 118 partii warzyw i owoców (10,2 proc., kontrola objęła 1162 partie) było błędnie oznakowanych krajem pochodzenia - czytamy we wtorkowym komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Jak dodano, 61 produktów (5,2 proc. skontrolowanych) było oznakowanych innym krajem pochodzenia, niż wynikało z dokumentów lub opakowań zbiorczych, w tym 31 niezgodnie z prawdą jako produkty z Polski.

- Na przykład rzekomo polski seler pochodził z Holandii, o czym informowało opakowanie. Wywieszka przy czosnku mówiła, że pochodzi on z Polski, ale z faktury wynikało, że jest z Egiptu. Zdarzało się też (46 partii), że na wywieszce przy produkcie podane było kilka krajów pochodzenia. Na przykład cebula "pochodziła" jednocześnie z Polski, Francji, Holandii i Słowacji, a konsument nie wiedział, który z krajów jest właściwy - napisano. Dziewięć partii w ogóle nie miało informacji o kraju pochodzenia.

Pochodzenie istotne dla konsumentów

Prezes UOKiK Marek Niechciał uważa, że informacja o kraju pochodzenia jest istotna dla wielu konsumentów - często wpływa bowiem na decyzję o zakupie i nie powinna wprowadzać w błąd. - Do UOKiK docierały liczne sygnały o nieprawidłowościach w tym zakresie, dlatego zleciłem Inspekcji Handlowej przeprowadzenie kontroli – powiedział Niechciał cytowany w komunikacie. Przypomniał, że oznakowanie świeżych warzyw i owoców krajem pochodzenia jest obowiązkowe. Również wiceprezes Urzędu Tomasz Chróstny podkreśla, że nieprawidłowa informacja o kraju pochodzenia lub jej brak to wprowadzanie konsumentów w błąd. Polacy - jak mowił wiceprezes - coraz częściej zwracają na to uwagę, starają się wybierać produkty polskie.

- Sprzedawcy i dostawcy mniej lub bardziej świadomie wykorzystują ten fakt, przypisując polskie pochodzenie zagranicznym warzywom i owocom. Musimy walczyć z takimi praktykami, żeby konsument zawsze wiedział, co i skąd kupuje. Dlatego kontrole Inspekcji Handlowej są bardzo ważne - wskazał.

Kontrole są kontynuowane

UOKiK przekazał, że kontrole są kontynuowane w kolejnych sklepach należących do sieci handlowych. - Jeżeli będą podstawy, mogą pojawić się kary pieniężne nałożone przez Inspekcję Handlową, nawet do 20-krotności średniej krajowej za rok poprzedni (w 2018 roku według GUS wynosiła ona 4585 zł) - napisano. Urząd przypomina, że na podstawie unijnych przepisów krajem pochodzenia powinny być oznakowane między innymi świeże owoce i warzywa, wołowina i cielęcina, ryby i owoce morza, miód, wino, oliwa z oliwek, jaja, pakowana wieprzowina, mięso kozie, baranina i drób. W Polsce wymagane jest także podawanie kraju pochodzenia wieprzowiny, mięsa koziego, baraniny czy drobiu sprzedawanego na wagę. Ziemniaki - zarówno te oferowane na wagę, jak i pakowane - muszą mieć informację o kraju pochodzenia wraz z wizerunkiem flagi tego kraju. Znakowanie produktów informacją "Produkt polski" jest natomiast dobrowolne. Można w nich użyć do 25 proc. składników importowanych, jeśli są to surowce nie produkowane w Polsce (np. rodzynki).

Autor: mp / Źródło: PAP