Z raportu wynika, że w całym 2025 roku codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 4,2 proc. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej, art. dla dzieci i karm dla zwierząt domowych - produktów łącznie z 17 kategorii. W 2024 r. podwyżki były na podobnym poziomie i średnio wyniosły rok do roku 4,3 proc.
"Niepokojące"
- Niepokojące jest to, że w tym samym czasie nastąpił znaczący spadek inflacji, co powoduje, że różnica między jej poziomem a średnim wzrostem cen w sklepach się zwiększyła - zauważył dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.
Dodał też, że "w efekcie podwyżki detalistów na poziomie 4,2 procent możemy traktować jako dość wysokie, a wielu konsumentów mogło nie odczuć spadku inflacji w swoich budżetach domowych".
Te produkty zdrożały najbardziej
W 2025 roku najbardziej podrożały:
- używki - o 9,7 proc. rdr,
- produkty tłuszczowe - o 9,2 proc. rdr,
- napoje - o 7,7 proc. rdr.
Na czwartym miejscu uplasowały się słodycze i desery, które podrożały średnio o 7,4 proc. rdr, a piąte zajęło mięso, z podwyżkami na poziomie 6,5 proc. rdr.
Natomiast najbardziej potaniały w całym ub.r. warzywa - o 2,6 proc., produkty sypkie o 0,9 proc. a także dodatki spożywcze o 0,3 proc.
Czytaj też: Prezes NBP uspokaja w sprawie inflacji
Konsumenci przywykli do podwyżek
Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito zwrócił uwagę, że przedstawiona w raporcie analiza koncentruje się na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów. Natomiast wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, takich jak np. paliwa, których ceny w lipcu istotnie spadły.
Tymczasem - jak zauważył ekspert - ceny artykułów kupowanych regularnie najsilniej kształtują subiektywne postrzeganie inflacji. Konsumenci przyzwyczaili się jednak do znacznych podwyżek, jakie miały miejsce w ostatnich latach, więc zaakceptowali poziom tegorocznych podwyżek.
- Sieci handlowe mogły dzięki temu odbudować rentowność po trudnych latach walki o marże. W zestawieniu z danymi z lat 2023-2024 widać, że polski handel detaliczny wszedł w fazę pełzającego wzrostu cen, rezygnując jednak z gwałtownych skoków. Dla przeciętnego Polaka oznaczało to dalsze obciążenie, ale o znacznie mniejszej sile niż w czasach dwucyfrowej inflacji - stwierdził ekspert.
Ekspert: to korzystna zmiana
Z przedstawionych w raporcie danych wynika, że w 2025 roku ceny samej żywności poszły w górę średnio o 3,6 proc. Zdaniem dr. Fiksa fakt, że tempo wzrostu cen żywności jest niższe niż ogólny wzrost cen w sklepach detalicznych, można uznać za pozytywny sygnał dla przeciętnego konsumenta. Niemniej jest on w dalszym ciągu wyższy niż poziom inflacji, a to pokazuje, że żywność należy do kategorii produktów, które ciągną inflację w górę.
- Po raz pierwszy od kilku lat żywność drożeje jednak wolniej niż pozostałe kategorie. Jest to korzystna zmiana, szczególnie dla gorzej sytuowanych gospodarstw domowych, w przypadku których żywność stanowi 25-30 procent wydatków. Widać efekt intensywnej konkurencji między dyskontami. Ponadto rynki rolne wróciły do równowagi po szokach w poprzednich latach. Zbiory w Polsce były zadowalające, bo ominęły nas ekstremalne susze czy powodzie - wskazał dr Orpych.
Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. "Indeks cen w sklepach detalicznych" UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza objęła ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku w 17 kategoriach. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 1,1 mln cen detalicznych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.
Opracował: Bartłomiej Ciepielewski/kris
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock