500 złotych na dziecko? "To nie są pieniądze, które można sobie ot tak wykroić"

Z kraju


Realizacja planu PiS dot. przyznania Polakom po 500 zł z na drugie i kolejne dziecko wymagałaby usunięcia z ustawy o finansach publicznych reguły wydatkowej, której celem jest trzymanie w ryzach deficytu sektora finansów publicznych - uważa minister finansów Mateusz Szczurek.

Szczurek pytany był w poniedziałek przez dziennikarzy m.in. o to, czy budżet stać na realizację proponowanego przez PiS Programu Rodzina 500+.

Zniechęca do pracy?

- Nie. Kilkanaście do 20 mld zł to nie są pieniądze, które można sobie ot tak, po prostu wykroić z wydatków - odpowiedział szef resortu finansów. - To wymagałoby całego szeregu zmian legislacyjnych, żeby to było w ogóle możliwe, zaczynając od zmiany w ustawie o finansach publicznych i usunięcia reguły wydatkowej - zakończenia naszej przygody z regułami wydatkowymi w ogóle - ocenił. Jego zdaniem rekompensata takiego wydatku po stronie dochodowej budżetu nie będzie możliwa w ciągu roku, dwóch, czy nawet trzech ze zwiększenia ściągalności VAT. - Tak przynajmniej pokazują doświadczenia innych krajów europejskich - argumentował. Minister dodał jednak, że mając większość w Sejmie, można przegłosować cały szereg obowiązków ustawowych. Jeśli chodzi o wydatki - mówił - można tak "tasować pieniądze", np. poprzez usunięcie ulgi na dzieci, aby nowe wydatki "zmieściły się" w budżecie. - Jest to możliwe, chociaż niepożądane - wskazał. Jego zdaniem problem z programem 500 złotych na dziecko polega też na tym, że taka zmiana nie wspiera aktywizacji zawodowej, zniechęca do pracy i "wpycha" w pomoc społeczną.

Kosztowne rozwiązania

Minister Szczurek nawiązując do możliwości ograniczenia wyłudzeń VAT, by pozyskać środki na nowe wydatki, podał przykład Słowacji, gdzie dochodziło do ogromnych ubytków. Według Szczurka gdyby w Polsce efekt zmian był proporcjonalny, udałoby się odzyskać ok. 3-3,5 mld zł. Jak zastrzegł, Polska jest dużo większym krajem niż Słowacja, więc u nas analogiczne rozwiązania mogłyby okazać się bardziej kosztowne i skomplikowane. Szczurek odniósł się także do zapowiedzi, że PiS chce ograniczyć rolę MF do strategicznego planowania finansowego oraz prowadzenia księgowości budżetowej państwa. Przestrzegł przez marnowaniem zasobów resortu finansów. - Ministerstwo Finansów ma swoją specyfikę, przez nie przebiega całe ustawodawstwo i cała działalność wszystkich innych ministerstw. Jeżeli spojrzymy na to, jak wyglądają dyskusje na Komitecie Rady Ministrów, czy na Radzie Ministrów, zwykle jak my nie mamy uwag, to już raczej nikt nie ma uwag. To dlatego, że zarówno finansowo, jak i merytorycznie jesteśmy miejscem, które z konieczności dba o efektywność - wszystko jedno o czym mówimy, czy o służbie zdrowia, czy o edukacji, czy polityce społecznej - a nie o to, ile procent PKB wydajemy na coś - mówił szef MF.

Pomysł PiS

Przygotowany przez PiS Program Rodzina 500+ przewiduje zapomogi w wysokości 500 zł na każde drugie i następne dzieci. Pomoc uzyskałyby także mniej zarabiające rodziny z jednym dzieckiem. PiS planuje też szerokie zmiany w podziale resortów. Przedstawiło je w trakcie lipcowego kongresu. Wśród propozycji znalazło się m.in. powołanie Ministerstwa Gospodarki i Rozwoju. Na jego czele stałby wicepremier. Rola ministra finansów miałby być sprowadzona do strategicznego planowania finansowego oraz prowadzenia księgowości budżetowej państwa.

Minister Szczurek w poprzednim tygodniu był gościem TVN24 Biznes i Świat:

Szczurek krytycznie o propozycjach PiS-u. "Groziłyby zamrożeniem unijnych dopłat"TVN24 BiS

Autor: mb / Źródło: PAP

Raporty: