Petru: PiS myśli, że państwem można zarządzać przez telefon

Z kraju

TVN24 BiSPetru: to budżet z długiem na styk

To budżet jednoroczny, z długiem na styk - powiedział w TVN24 Biznes i Świat Ryszard Petru, lider Nowoczesnej i dodał: - Nie mam pojęcia z czego będzie finansowany program Rodzina 500 plus w 2017 roku. Petru skomentował też sprawę wezwania prezesów banków na posiedzenie sejmowej komisji finansów publicznych ws. podnoszenia opłat. "To przypomina pokazowe procesy w PRL-u".

Ryszard Petru, lider Nowoczesnej stwierdził w TVN24 Biznes i Świat, że założenia budżetowe PiS-u mają szansę być zrealizowane, ale jest to budżet z jeszcze większym deficytem niż pozostawiła to Platforma Obywatelska.

Ocena budżetu

- To budżet z długiem na styk. Być może zbyt optymistyczne są prognozy dotyczące inflacji, ale ten budżet ma szansę być zrealizowany - mówił Petru i dodał, że ważniejsze od pytania o wykonalność jest pytanie o to, czy budżet jest dobry. - Ten budżet finansuje program Rodzina 500 plus z dochodów z aukcji LTE, które są jednorazowe i za rok ich nie będzie. To budżet, w którym planowane są wydatki na bazie podatku bankowego, czyli od klientów bankowych. To budżet jednoroczny, a na przyszły rok nie ma pokrycia w dochodach tych wydatków, które są wprowadzone w tym roku. Nie mam pojęcia z czego będzie finansowany program Rodzina 500 plus w 2017 roku, kiedy nie będzie jednorazowych dochodów, które mamy w tym roku - dodał Petru. Ryszard Petru mówił także, że nie spodziewa się, aby PiS-owi udało się znacznie zwiększyć ściągalność podatku VAT. - PiS był już u władzy i wtedy nie uszczelnił VAT-u. To tylko łatwo się mówi - stwierdził Petru i dodał, że nie należy wydawać pieniędzy, których się nie ma. - Kiedy te pieniądze będą, to wtedy można zastanowić się na co je wydać.

Ustawa bankowa

Zdaniem Ryszarda Petru nie da się udowodnić bankom, że podniosły ceny ze względu na ustawę bankową. - Nigdy nie można udowodnić z czego wynika wprowadzenie nowej opłaty. To myślenie PRL-owskie. Tak jest w Chinach i tak było za komuny. To myślenie rodem z PRL-u, że można państwem zarządzać przez telefon. Najlepiej gdyby PiS ustalał wszystkie ceny w państwie - ironizował Petru i dodał, że wzywanie prezesów banków na posiedzenie sejmowej komisji finansów publicznych przypomina pokazowe procesy w PRL-u. - Przecież to nie prezesi podejmują decyzje, a zarządy banków, na których z kolei mają wpływ akcjonariusze. To tylko świadczy o tym, że PiS się pogubił i to wszystko jest pod publiczkę - dodał Petru.

Autor: msz//km / Źródło: tvn24bis.pl,

Źródło zdjęcia głównego: TVN24BiŚ

Raporty: