Zatrudnienie rośnie, ale polskie płace rozczarowują. Zaskakujące dane

Z kraju

Miał być rynek pracownika, ale pensje nie chcą rosnąćTVN24 BiS
wideo 2/2

Przeciętne zatrudnienie w firmach w lipcu tego roku było wyższe o 4,5 procenta rok do roku, a przeciętne wynagrodzenie o 4,9 procenta i wyniosło 4501,52 zł - podał Główny Urząd Statystyczny. W porównaniu z czerwcem wynagrodzenie jednak nieznacznie spadło.

W lipcu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło ponad 6 mln osób. Zgodnie z komunikatem GUS było to o 0,3 proc. więcej w porównaniu do czerwca tego roku.

Przeciętne płace

Natomiast przeciętne wynagrodzenie w lipcu było o o 0,1 proc. niższe niż w czerwcu. GUS podał też, że w lipcu br. przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku - wyniosło 4498,45 zł i było o 5 proc. wyższe niż w lipcu 2016 r., ale o 0,1 proc. niższe niż w czerwcu. Urząd zaznaczył, że dane dotyczą podmiotów, w których liczba pracujących przekracza dziewięć osób, prowadzących działalność gospodarczą w określonych zakresach.

- To wskazuje na kontynuację wzrostu wynagrodzeń, choć mamy niewielki spadek, ale on był poprzedzony długim trendem wzrostowym, więc nie należy tu wyciągać pochopnych wniosków, że będziemy mieli kolejne miesiące spadku - oceniła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Dodała, że ten niewielki spadek może wynikać - być może - z czynników sezonowych; jak wskazała, w czasie wakacji nieznacznie zmienia się struktura zatrudnienia, latem wzrasta zatrudnienie dorywcze, do prostych prac, osób młodych, bez doświadczenia, które są często zatrudniane za minimalne stawki.

Tempo wzrostu wynagrodzeń

- To, co jest bardzo ważne, to fakt, że dane GUS pokazują na kontynuację wzrostu liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw - zwróciła uwagę Rafalska. Wskazała, że liczba ta wynosi już ponad 6 mln. Jak oceniła, czwartkowe informacje z GUS-u to kolejne potwierdzenie pozytywnych tendencji i w gospodarce i na rynku pracy. - Zmiana wysokości płac jest związana z tempem wzrostu gospodarczego, nakładów inwestycyjnych i koniunktury w przyszłości - to są te czynniki, które w ostatnich dwóch kwartałach kształtują się korzystnie i w efekcie przekładają się na to, co jest najbardziej wyczekiwane przez pracowników: przyspieszenie tempa wzrostu płac - oceniła minister. Jej zdaniem ta sytuacja daje szansę na zmniejszenie problemu tzw. biednych pracujących, czyli osób, które nie są w stanie utrzymać się ze swojej pracy

Zaskakujące dane

Zdaniem Pawła Radwańskiego z Raiffeisen Polbank lipcowe dane z rynku pracy stanowią spore zaskoczenie, ponieważ wzrost płac zwolnił dosyć wyraźnie, do 4,9 proc. r/r wobec 6 proc. r/r przed miesiącem i oczekiwań na wzrost o 5,4 proc. r/r. - Zaskoczeniem jest też wzrost zatrudnienia aż o 4,5 proc., co jest wynikiem zbliżonym do tegorocznych maksimów. Z pewnością odczyty za lipiec wskazują na utrzymującą się siłę rynku pracy, który może nadal stanowić solidny fundament dla konsumpcji i PKB - ocenił Radwański. Podkreślił, że dynamika płac, pomimo spowolnienia, cały czas znajduje się w trendzie wzrostowym, który - według niego - przy obecnej sytuacji gospodarczej, powinien raczej być kontynuowany. - Presja płacowa znów wydaje się jednak narastać jedynie w umiarkowanym tempie, co zarówno dla uczestników rynku jak i członków Rady Polityki Pieniężnej na pewno będzie argumentem pozwalającym oczekiwać utrzymania się głównego wskaźnika inflacji poniżej celu NBP na przestrzeni kolejnych miesięcy oraz niskich odczytów inflacji bazowej - dodał Radwański.

Autor: tol/ms / Źródło: PAP