Prezydent Karol Nawrocki i szef NBP Adam Glapiński zapowiedzieli w środę polski SAFE zero procent, który ma być alternatywą dla unijnego programu oprocentowanych pożyczek na obronność SAFE.
Z wypowiedzi Orłowskiego wynika, że koncepcja może polegać na sprzedaży części aktywów banku centralnego.
- Można się domyślać, że chodzi o to, że NBP ma sprzedać na rynku część swoich rezerw złota, czyli część rezerw dewizowych. Akurat mówi się o złocie, ale nie muszą być tylko obligacje amerykańskie. I w ten sposób wygenerować zysk - wskazuje ekonomista.
Taki mechanizm teoretycznie mógłby przynieść pieniądze do budżetu państwa. Orłowski zaznacza, że chodzi o sposób rozliczania wyniku finansowego banku centralnego. Jeśli Narodowy Bank Polski osiąga zysk, jego znacząca część trafia do budżetu państwa.
- Zgodnie z prawem zysk jest przekazywany do budżetu państwa, więc teoretycznie operację można przeprowadzić - zaznacza ekonomista.
Problem konstytucyjny
Jednocześnie - jak podkreśla - pojawia się poważna wątpliwość prawna. - Konstytucja mówi dość wyraźnie, że NBP nie ma prawa finansować deficytu państwa, co można zdefiniować tak, że nie może prowadzić specjalnych operacji zgodnie z konstytucją, które mają wygenerować zysk dodatkowy dla budżetu państwa - mówi.
Jak wskazuje ekonomista, skala potencjalnych środków, które mogłyby zostać wygenerowane w ten sposób, byłaby bardzo wysoka. - I to idący w dziesiątki miliardów złotych bądź setki miliardów złotych, bo o takich kwotach mówimy. Także z punktu widzenia prawnego to jest rzecz oczywiście skomplikowana - dodaje.
Czy pomysł ma sens
Ekonomista zaznacza, że można rozważać takie rozwiązanie w kontekście rosnących potrzeb finansowych związanych z modernizacją armii i zakupami sprzętu wojskowego. Podkreśla jednak, że nie powinno ono być traktowane jako jedyne narzędzie finansowania takich wydatków. - Ja bym powiedział, to ma trochę sensu - stwierdza.
W ocenie ekonomisty operacja związana z wykorzystaniem rezerw NBP mogłaby być jedynie jednym z elementów szerszego systemu finansowania wydatków obronnych. - Oczywiście nie mówię tutaj o operacji zamiast SAFE, tylko równolegle - zaznacza.
Witold Orłowski zwraca uwagę, że dodatkowe pieniądze mogłyby zostać wykorzystane przy finansowaniu zakupów sprzętu wojskowego. - Za pieniądze w ten sposób uzyskane moglibyśmy na przykład kupować sprzęt amerykański, który wiadomo, że też będzie potrzebny i też będzie miliardy kosztować jego zakup - mówi.
Operacja nie jest darmowa
Orłowski podkreśla jednocześnie, że nie można mówić o zerowym koszcie takiego rozwiązania. - Pan prezydent chyba nie do końca rozumiejąc pewne sprawy finansowe twierdził, że to jest zero, że w odróżnieniu od SAFE, który ma trzy procent mniej więcej do oprocentowania, to tutaj jest zero kosztów tej operacji. No nie jest - mówi.
Jak wyjaśnia ekonomista, rezerwy utrzymywane przez bank centralny nie są biernymi zasobami. Są inwestowane w różne aktywa finansowe, które przynoszą regularne dochody. - Aktywa, które NBP utrzymuje u siebie, przynoszą zyski. Jak się je sprzeda, to tych zysków nie ma - wskazuje.
Jak tłumaczy ekonomista, sprzedaż aktywów należących do Narodowego Banku Polskiego oznacza utratę dochodów, które te aktywa przynoszą. - A szacunkowo przynajmniej 2 procent tracimy. Czyli jest to odpowiednik tak naprawdę kredytu, może rzeczywiście troszkę tańszego niż SAFE - podsumowuje ekonomista.
Opracował Jan Sowa/kris
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak