Nadchodzi koniec papierowych zwolnień. Pracodawcy mogą płacić mniejsze "chorobowe"

Z kraju

Zarobki lekarzy w Polsce. Sprawdź, jak wypadamy na tle EuropyTVN24 BiS
wideo 2/4

Upowszechnienie elektronicznych zwolnień lekarskich da praktyczną możliwość kontroli zwolnień najkrótszych i przez to pozwoli ograniczyć wynagrodzenia chorobowe, na które w ubiegłym roku pracodawcy wydali 6,5 miliarda złotych - powiedziała profesor Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Papierowe zwolnienia lekarskie przejdą do historii 1 lipca 2018 roku. Zgodnie z prawem, od tego dnia lekarze będą wystawiać zwolnienia wyłącznie elektronicznie. Obecnie - od 1 stycznia 2016 roku - możliwe jest wystawianie zwolnień w obu systemach.

"Jesteśmy przygotowani na obsługę"

- 1 lipca 2018 roku to termin nieuchronny, ponieważ wynika z uchwalonego i opublikowanego prawa. Jeśli chodzi o ZUS, jesteśmy przygotowani na obsługę tej zmiany i przejście na pełną elektronizację - powiedziała profesor Uścińska. - Mamy zdiagnozowane wszystkie ryzyka związane z e-zwolnieniami. Do najważniejszych należą: struktura wiekowa lekarzy wystawiających orzeczenia o niezdolności do pracy, braki sprzętu komputerowego w przychodniach oraz dostępu do internetu. Ale to nie są problemy nie do przezwyciężenia. Rozmawiamy z lekarzami, szkolimy ich, zakładamy konta na Platformie Usług Elektronicznych ZUS - podkreśliła prezes ZUS. Przypomniała, że od dwóch lat lekarze mogą wystawiać e-zwolnienia i czas na przygotowanie się do ich obowiązkowego stosowania był bardzo długi. W tym czasie ZUS cały czas promował elektroniczną formę wystawiania zwolnień - zaznaczyła. - Nasza strategia polega na tym, żeby przekonać znaczną część z obecnych 145 tysięcy lekarzy uprawnionych do wystawiania zwolnień do ich elektronicznej formy. Obecnie z tej drogi korzysta około 10 procent medyków, ale ta liczba systematycznie się powiększa - podała prezes ZUS.

Problemy w mniejszych placówkach

Między styczniem i lutym 2018 roku, czyli w ciągu miesiąca, liczba zwolnień elektronicznych w stosunku do wszystkich zwolnień wzrosła z 9,5 procent do 13 procent - zaznaczyła. Zakład zawarł już porozumienia ze wszystkimi dużymi placówkami w kraju. - To 165 porozumień, za którymi idą szkolenia i praktyczna pomoc przy ewentualnych problemach - podkreśliła prof. Uścińska. Szefowie dużych placówek chcą niezakłócenie świadczyć usługi zdrowotne, dlatego z wyprzedzeniem wprowadzają nowe rozwiązanie - dodała. - Problemy są w mniejszych placówkach, ale staramy się je rozwiązywać choćby poprzez współpracę z twórcami oprogramowania wykorzystywanego w placówkach medycznych. Przygotowujemy teraz dla nich specjalną platformę testową, która ułatwi wdrożenie e-zwolnienia do aplikacji gabinetowych - mówiła szefowa Zakładu. W jej ocenie wprowadzenie takiego rozwiązania do narzędzi informatycznych dla lekarzy jest realne i technicznie najprostsze.

Wiedza ze szkoleń w naturalny sposób przekazywana jest też innym lekarzom w danej placówce. - Lekarze przekonują się, że wystawienie zwolnień elektronicznie to naprawdę nic skomplikowanego i że proces ten trwa zdecydowanie krócej, niż wypisanie ręcznie dotychczasowych druków - zapewniła.

Ułatwienia dla pracodawców

Prezes ZUS przypomniała, że w sytuacji nawału obowiązków, wizyty domowej lub chwilowego braku internetu lekarz ma czas na późniejsze uzupełnienie dokumentacji w systemie. - Trzy dni w zupełności wystarczą w sytuacjach, w których nie można wystawić zaświadczenia od ręki - podkreśliła prof. Uścińska. Obecnie papierowe zwolnienie trzeba dostarczyć pracodawcy w ciągu siedmiu dni. Tyle samo czasu ma lekarz na przekazanie go do ZUS. - To oczywiście w praktyce uniemożliwia kontrolę prawidłowości wystawiania najkrótszych zwolnień. Nowe przepisy wyeliminują ten problem, ponieważ e-zwolnienie trafi do ZUS oraz pracodawcy natychmiast po jego wystawieniu - stwierdziła. Pytana o efekty tych zmian dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych prof. Uścińska przypomniała, że skutki reformy powinni odczuć przede wszystkim pracodawcy, bo to oni wypłacają wynagrodzenie chorobowe za pierwsze 33 dni zwolnienia w roku (14 dni w przypadku osób po 50. roku życia), a dopiero od 34. dnia finansowanie świadczenia – wtedy już zasiłku chorobowego – przejmuje FUS. - 92 procent wydatków na zasiłek chorobowy dotyczy zwolnień do 30 dni, a 8 milionów zwolnień wystawianych jest na okres do 7 dni. Z funduszu chorobowego FUS wypłacono w 2017 roku na wszystkie świadczenia 22 miliardy złotych, z tego ponad 10 miliardów złotych na same zasiłki chorobowe, natomiast pracodawcy za absencję do 33 dni wypłacili 6,5 miliarda złotych - podała. - Tych 6,5 miliarda złotych wydanych na najkrótsze zwolnienia obecnie nie sposób skontrolować. Od 1 lipca będziemy mieć taką możliwość - mówiła prezes ZUS. Zaznaczyła, że ZUS zwalcza przypadki "karier zasiłkowych" - kiedy pobierane przez kilka lat zwolnienie jest sposobem na życie takiej osoby.

Autor: mb/ToL / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock