W piątek Karol Nawrocki poinformował, że skierował ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego. "Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną" - uzasadniał prezydent.
Próba pokrycia kosztów CPN
Środki pozyskane z podatku miałyby pokryć koszty rządowego programu Ceny Paliwa Niżej, który został wygaszony z końcem czerwca. W ramach CPN obniżona została stawka VAT na niektóre paliwa i codziennie ustalana była cena maksymalna paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Resort finansów informował, że łączny koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł.
>>> Ceny ropy są znacznie wyższe. Noblista: realny koszt baryłki przekroczył 140 dolarów
- To, co zrobił prezydent, a wiec zablokował ustawę, która pozwoliłaby nam ponownie skorzystać z tego mechanizmu, a więc opodatkować od nadzwyczajnych zysków koncerny paliwowe, to jest cios wymierzony we wszystkich polskich kierowców - ocenił premier Donald Tusk.
Premier o podatku od nadzwyczajnych zysków
Zdaniem premiera sfinansowanie programu CPN mogą zapewnić albo podatnicy, albo koncerny paliwowe. Te w obliczu kryzysu na rynku paliw wywołanego wojną USA z Iranem, odnotowują w ostatnich miesiącach bardzo wysokie zyski. Tusk podkreślił, że w ramach kilkudziesięciu podmiotów, które miały zostać objęte podatkiem, znalazłyby się duże koncerny zagraniczne, takie jak Saudi Aramco, British Petroleum czy Circle K.
- To nie jest złośliwość z mojej strony. Tak, jak to publicznie zauważyłem, mieliśmy program CPN - Ceny Paliwa Niżej, a mamy program CKN - Ceny Karola Nawrockiego - stwierdził premier, nawiązując do swojego wczorajszego wpisu w mediach społecznościowych.
- Wysokie ceny paliw w najbliższych dniach i tygodniach to będzie konkretnie jego zasługa, bo mamy co najmniej cztery miliardy złotych mniej na to, żeby ulżyć polskim kierowcom i to jest po prostu absolutny skandal - dodał Tusk.
>>> Ceny paliw w Polsce rosną. PiS alarmuje i żąda zmian
Premier ocenił, że zespół prezydenta próbuje teraz "zrzucić z siebie odpowiedzialność za złe rady". - Proszę to traktować, jak zwykłe kłamstwa i bardzo głupią i nieodpowiedzialną propagandę - powiedział.