Polski gigant wygrał spór z Gazpromem. Chce odzyskać ponad 6 miliardów złotych

TVN24 Biznes

Gróbarczyk o dostawach gazu LNG z USA do Polskitvn24
wideo 2/5

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wygrało w arbitrażu spór z Gazpromem o ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Koncern szacuje, że powinien odzyskać od Rosjan ponad 6 miliardów złotych nadpłaty. Gazprom analizuje postanowienie sądu.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Podpisany w 1996 roku kontrakt jamalski przewiduje dostawy około 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Zgodnie z narzuconą przez Gazprom klauzulą take-or-pay, PGNiG musi odebrać co najmniej 8,7 miliarda metrów sześciennych zakontraktowanego gazu rocznie. Umowa obowiązuje do 2022 roku.

Zgodnie z nią, każda ze stron może co trzy lata wystąpić o zmianę ceny gazu, jeżeli uzna, że aktualna nie odpowiada warunkom rynkowym. PGNiG skorzystało z tej możliwości w listopadzie 2014 roku. W lutym 2016 roku PGNiG złożyło pozew przeciwko Gazpromowi do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie.

- Wyrok oznacza, że ceny płacone za rosyjski gaz w ramach kontraktu jamalskiego były za wysokie i nierynkowe - oświadczył w poniedziałek prezes PGNiG Jerzy Kwieciński na specjalnej konferencji prasowej. Na mocy wyroku trybunału w Sztokholmie nowa cena ma być naliczana od 1 listopada 2014 roku. Kwieciński podkreślił, że to doby wynik, ale "nie kończy naszej pracy nad realizacją tego wyroku".

Oświadczył, że PGNiG szacuje, iż będzie mogło odzyskać około 1,5 miliarda dolarów, czyli około 6,2 miliarda złotych. Jest to różnica pomiędzy ceną obliczoną według nowego wzoru a kwotami faktycznie zapłaconymi przez PGNiG od 1 listopada 2014 roku do 29 lutego 2020 roku. - To o tę kwotę będziemy się w tej chwili starali ubiegać i będziemy chcieli, żeby te środki do nas, do Polski, wpłynęły jak najszybciej - dodał Kwieciński.

PGNiG liczy na zwrot

Spółka podała w komunikacie, że realizuje działania mające na celu implementację wyroku oraz uzyskanie zwrotu wyżej wymienionej kwoty i analizuje sposób ujęcia rozstrzygnięcia w sprawozdaniu finansowym. Odnosząc się do zmienionej przez Trybunał ceny, Kwieciński stwierdził, że może powiedzieć, iż jest ona w znaczący sposób powiązana z cenami na rynku europejskim, znacznie bardziej rynkowa i zbliżona do ceny, po jakiej PGNiG sprzedaje gaz odbiorcom. - Dotychczas cena, po jakiej kupowaliśmy gaz od Gazpromu była bardzo niekorzystna - zaznaczył. W ocenie PGNiG zastosowanie zmienionej formuły cenowej będzie oznaczać zasadniczą poprawę warunków prowadzenia działalności handlowej dzięki większej spójności pomiędzy indeksacją cen wpływających na koszt pozyskania gazu z importu, a rynkową polityką cenową sprzedaży gazu. Kwieciński podkreślał, że wyrok nie ma bezpośredniego przełożenia na ceny, po których spółka sprzedaje gaz odbiorcom. - Klienci płacili nam ceny rynkowe, a nie ceny, za które sprzedawał nam Gazprom, więc cała strata była po stronie PGNiG - tłumaczył. - Teraz będziemy kupować gaz po cenach bardziej rynkowych, co oznacza, że będziemy mieli więcej pieniędzy na inwestycje, rozwój, a sytuacja finansowa będzie znacznie lepsza - dodał. Prezes podkreślał, że zgodnie z wyrokiem "już od tego momentu" będziemy płacili Gazpromowi po nowych cenach, które są wyznaczone "w oparciu o wyrok". Kwieciński podziękował też poprzednim zarządom spółki, w tym prezesowi Piotrowi Woźniakowi, który formalnie składał pozew do trybunału arbitrażowego w lutym 2016 roku.

"Analizujemy tę decyzję"

Firma Gazprom Export, spółka córka rosyjskiego koncernu Gazprom, potwierdziła w poniedziałek, że otrzymała decyzję sądu arbitrażowego w Sztokholmie dotyczącą sporu o cenę gazu w kontrakcie jamalskim i wyjaśniła, że obecnie analizuje postanowienie sądu.

"Analizujemy obecnie tę decyzję. Na razie jest za wcześnie na wysuwanie jakichkolwiek ocen dotyczących sum ewentualnych wypłat" - oświadczyła spółka.

Autor: mb/ToL / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: PGNiG