Recepta kandydatów na gospodarcze problemy. "Mówią o konsekwencjach, a nie o przyczynach"

Z kraju

TVN24 BiSW debacie o gospodarce

- Żaden z kandydatów nie definiuje problemów polskiej gospodarki - ocenia Ignacy Morawski, główny ekonomista BIZ Banku. Ekonomista Marek Zuber zauważa z kolei, że przed tegorocznymi wyborami pomysły na gospodarkę są konkretniejsze niż poprzednio i wiemy, jak kandydaci chcą sfinansować swoje obietnice. Podczas wczorajszej debaty kandydaci na prezydenta - Bronisław Komorowski i Andrzej Duda - zgłaszali swoje propozycje i pomysły dotyczące m.in. emerytur, rynku pracy czy sytuacji osób zadłużonych we frankach.

- Problemem Polski nie jest bezrobocie wśród młodzieży, bo to jest problem wtórny, który z czegoś wynika. Kandydaci mówią o konsekwencjach, a nie przyczynach. A żeby wiedzieć skąd mamy bezrobocie wśród młodzieży musimy zdefiniować główne przyczyny - tłumaczy Ignacy Morawski.

Czego nie było?

Jak zaznacza, w kampanii zabrakło spojrzenia na kwestie związane z systemem regulacyjnym, transferem technologii między uczelniami a biznesem, aktywnością zawodową, systemem sądownictwa czy z przejrzystością systemy podatkowego. - Brakuje mi przekonującej definicji tego, gdzie jest problem - powtarza Morawski. Marek Zuber dodaje, że wiele z tych problemów nie jest tylko i wyłącznie polskimi. - Z nimi zmaga się dzisiaj większość krajów należących do Unii Europejskiej. Ich rozwiązanie nie leży tylko w naszej gestii. I nie ze wszystkimi jesteśmy w stanie sobie sami poradzić - zapewnia ekonomista.

Jest postęp

Zuber mówi, że podczas kampanii zauważył także optymistyczne rzeczy, a w porównaniu z poprzednimi wyborami "posunęliśmy się do przodu". - Poprzednio, w większości przypadków, rzucano tylko hasła: "ma być lepiej, ma być taniej". To był populizm. Natomiast teraz te pomysły się konkretyzują - uważa.

Według niego inaczej wygląda też sytuacja jeżeli chodzi o próbę szukania finansowania obietnic wyborczych. - Jeżeli Bronisław Komorowski mówi, że stworzy 100 tys. miejsc pracy dla młodych ludzi to przynajmniej wiemy skąd te środki będą pochodzić. Jeżeli Andrzej Duda mówi, że chce obniżyć wiek emerytalny to wiemy, że jednym ze źródeł finansowania tego pomysłu ma być wprowadzenie podatku bankowego i podatku od sieci handlowych - tłumaczy Zuber. Morawski zaznacza, że kandydaci powinni zgłaszać więcej pomysłów, jak utrzymać wzrost gospodarczy w przedziale 3,5-4 proc. - Wtedy będą w Polsce miejsca pracy. Mam wrażenie, że teraz wiele pomysłów jest wyciąganych na szybko z kieszeni i nie składają się w jedną, wspólną całość - argumentuje główny ekonomista BIZ Banku.

Autor: tol / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Biznes i Świat