Obietnice wyborcze PiS. "Rządzącym trudniej będzie tworzyć bezpieczne budżety"

Z kraju

Kaczyński: w tym czteroleciu może być trudniej niż w poprzednimtvn24
wideo 2/4

Dotrzymywanie słowa, w tym czteroleciu, które jest przed nami, może być trudniejsze niż w tym, które jest za nami - powiedział w niedzielę podczas wieczoru wyborczego prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Skąd taka deklaracja szefa zwycięskiego ugrupowania? - Poprzednie cztery lata rządów PiS odbywały się w środowisku fantastycznego wzrostu gospodarczego. Dzisiaj pytanie nie brzmi, czy będzie spowolnienie, ale jak będzie głębokie i jak długo potrwa - mówi ekonomista Marek Zuber.

Według najnowszych informacji Prawo i Sprawiedliwość zdobyło najwięcej głosów w wyborach do Sejmu.

WYNIKI WYBORÓW DO SEJMU >

PIERWSZY DZIEŃ PO WYBORACH. RELACJA W TVN24.PL >

- To, co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, dotrzymywanie słowa, w tym czteroleciu, które jest przed nami, może być trudniejsze niż w tym, które jest za nami. Musimy podtrzymać naszą wiarygodność - powiedział w niedzielę podczas wieczoru wyborczego prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Później dodał jeszcze: - Krótko mówiąc: kończymy pewien etap, zaczynamy nowy, wcale nie łatwiejszy, może trudniejszy, ale mam nadzieję, że będzie zakończony jeszcze większym sukcesem.

Obietnice

Oto ustawy lub programy rządowe, które mają być przyjęte w ciągu pierwszych stu dni rządu wedle deklaracji z początku października: - zmiany w składkach na ZUS, - 13. i 14. emerytura (13. podtrzymana w 2020 r., a w 2021 ma być także 14. emerytura dla - jak wynika z programu PiS - dla 90-95 proc. emerytów i rencistów), - pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla osób po 40. roku życia, - program budowy 100 obwodnic wokół średnich i mniejszych miast,

Według wstępnych szacunków 13. i 14. emerytura mają łącznie kosztować ok. 17 mld zł rocznie, a zmiany w ZUS - 2 mld zł. To wszystko w kontekście budżetu na 2020 rok bez deficytu, którego projekt niedawno przyjął rząd.

Przyszłorocznej sytuacji budżetowej nie ułatwią wprowadzone przed wyborami zmiany w PIT (obniżka stawki z 18 do 17 proc. oraz tak zwany zerowy PIT dla młodych), choć w obu tych przypadkach połowę kosztów poniosą samorządy, głównie gminy i miasta. Z drugiej strony rząd liczy na dodatkowe pieniądze związane z likwidacją Otwartych Funduszy Emerytalnych oraz planowanym zniesieniem limitu 30-krotności składek na ZUS.

W zapowiedziach PiS znalazła się też zapowiedź szybkiego podwyższania płacy minimalnej - do 4 tys. zł w 2023 r., ale w dużej mierze jej koszt poniosą pracodawcy. Do budżetu wpłyną z tego tytułu dodatkowe pieniądze z tytułu podatków, więcej pieniędzy znajdzie się także w ZUS.

Spowolnienie

Dlaczego prezes PiS uważa, że w nadchodzącej kadencji spełnianie obietnic może okazać się dużo większym wyzwaniem?

- Poprzednie cztery lata rządów PiS odbywały się w środowisku fantastycznego wzrostu gospodarczego, który był charakterystyczny nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy Środkowo-Wschodniej i wynikał z koniunktury na całym świecie. To jest główny powód wygenerowania dodatkowych pieniędzy w budżecie państwa - podkreślił w rozmowie z tvn24bis.pl ekonomista Marek Zuber.

Wyjaśnił, że prognozy na kolejne lata są mniej optymistyczne. - Dzisiaj pytanie nie brzmi, czy będzie spowolnienie, ale jak głębokie będzie i jak długo potrwa. Biorąc pod uwagę kolejne projekty wydawania pieniędzy, z pewnością rządzącym trudniej będzie tworzyć bezpieczne budżety - stwierdził Zuber.

Zdaniem ekonomisty nowy rząd może "szukać pieniędzy w jeszcze aktywniejszy sposób niż przez te ostatnie cztery lata, nie tylko w postaci szukania uciekających w szarą strefę podatków, ale także zmian w podatkach i parapodatkach oraz być może wprowadzenia nowych". Według Zubera "jednym z takich przykładów może być zniesienie 30-krotności limitu składek ZUS".

Ekonomista zaznaczył przy tym, że "PiS jest pierwszym ugrupowaniem, które postanowiło się efektami wzrostu podzielić ze społeczeństwem". - Przedtem obowiązywała zasada zaciskania pasa, która w wielu przypadkach była jedynym wyjściem, jak w roku 2009. Przez te 30 lat zmian ustrojowych polska gospodarka cały czas rosła, nie było recesji. W związku z tym PiS miał do dyspozycji potencjalnie więcej pieniędzy niż rządy kilkanaście lat temu, bo PKB jest większe i to jest głównym powodem wyższych dochodów podatkowych - wytłumaczył.

Dodał też: - Na plus dla PiS trzeba także podkreślić zwiększenie ściągalności podatków, szczególnie VAT i szczególnie w stosunku do fatalnego 2015 roku. To jest ich zasługa.

Co z budżetem bez deficytu?

Analitycy mBanku zwrócili uwagę w komentarzu na to, że "zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami, najbliższe tygodnie będą okresem wytężonej pracy legislacyjnej".

Chodzi tu o: "ustanowienie 13. emerytury stałym świadczeniem, uchwalenie tzw. 14. emerytury, zmiany w oskładkowaniu działalności gospodarczej dla przedsiębiorców o niskich dochodach oraz planowanych od miesięcy zmian w OFE, przypieczętowanie skokowej podwyżki płacy minimalnej, a także podjęcie decyzji w sprawie zniesienia limitu 30-krotności w podstawie obliczania składek na ubezpieczenia społeczne".

Zdaniem ekonomistów ustawa budżetowa na 2020 rok może zostać lekko poprawiona, także w aspekcie deficytu,

"Naszym zdaniem ustawa budżetowa w ostatecznym kształcie nie będzie zakładać zerowego deficytu, z uwagi na uwzględnienie wypłat 13. emerytury oraz możliwą rewizję ambitnych celów dochodowych" - oceniono.

Analitycy mBank zaznaczyli również, że "to nie koniec kampanii wyborczej", bo "w maju 2020 r. odbędą się wybory prezydenckie".

Ekonomiści Credit Agricole zwrócili z kolei uwagę, że zapowiadany przez PiS "wzrost płacy minimalnej podbije siatkę płac w przetwórstwie, budownictwie i usługach" i może negatywnie wpłynąć na inwestycje.

"W krótkim okresie wzrost płacy minimalnej podbije konsumpcję. W dłuższej perspektywie – jeśli jego tempo nie zostanie zmniejszone - będzie on ograniczał inwestycje. Jego najsilniejszy negatywny wpływ na inwestycje wystąpi w 2021 r., a więc w dołku cyklu wykorzystania środków unijnych" - napisali w komentarzu.

W opinii analityków ING Banku Śląskiego PiS wciąż duże pieniądze będzie przekazywał na programy socjalne oraz duże inwestycje infrastrukturalne. Ich zdaniem obiecane skokowe podwyżki płacy minimalnej mogą jednak ulec "rozwodnieniu". - Nie w 2020 roku, ale być może w 2021 roku i dalej - ocenił główny ekonomista ING Rafał Benecki.

Autor: Krzysztof Krzykowski / Źródło: tvn24bis.pl, TVN24, PAP

Raporty: