500 złotych na dziecko bez kolejek. "Będzie można dostać na konto"

Z kraju

Shutterstock500 zł na drugie i kolejne dziecko będzie można dostać na konto lub odebrać osobiście

500 zł na drugie i kolejne dziecko będzie można dostać na konto lub odebrać osobiście - mówi Stanisław Szwed z PiS, pytany o obawy, że po ten dodatek ustawią się kolejki przed urzędami. Dodaje, że po dwóch latach nastąpi przegląd funkcjonowania programu.

Zdaniem polityka Prawa i Sprawiedliwości projekt ma doprowadzić do zwiększenia dzietności, a w drugiej kolejności poprawy sytuacji polskich rodzin.

- Stąd też wprowadzamy zasadę, że w rodzinie, która liczy dwoje i więcej dzieci, nie stosujemy kryterium dochodowego. Dochód liczy się tylko w przypadku pierwszego dziecka. Chodzi o to, żeby system był jak najprostszy, a pieniądze trafiały do rodzin, a nie na jakieś inne cele, i by rodzice decydowali się na kolejnych potomków - tłumaczy Szwed w rozmowie z PAP.

500 zł na dziecko, sprawdź projekt ustawy.

Polityka prorodzinna

Według zapewnień projekt 500+ jest jednak "tylko jednym z elementów polityki prorodzinnej".

- Zdajemy sobie sprawę, że to nie rozwiąże problemu, bo chodzi też np. o kwestię zatrzymania emigracji młodych ludzi. Tego nie powstrzymają dodatki na dzieci, lecz musi dojść do zmian na rynku pracy i podwyższenia wynagrodzeń, bo młodzi ludzie bez stałej pracy nie zdecydują się na dzieci - twierdzi Stanisław Szwed.

Polityk podkreśla, że wzorem w tej kwestii powinna być Wielka Brytania, gdzie pomoc dla rodziny jest wyższa niż w Polsce.

- Trzeba starać się przybliżyć te warunki. Wprowadzono już dłuższe urlopy macierzyńskie, to też było w naszym programie. Zostanie też wprowadzona większa kwota wolna od podatku, co też pomoże, miejmy nadzieję, zmniejszyć strach przed zakładaniem rodziny i posiadaniem dzieci. Stąd kwestia 500+. To zmiana, która ma wskazać kierunek, że polityka rodzinna jest sprawą priorytetową, ale będzie obudowana innymi rozwiązaniami - zapewnia Szwed.

Co z budżetem?

Wielu ekspertów uważa jednak, że budżet tego nie udźwignie. Zdaniem Stanisława Szweda, "największy problem będzie w 2016 roku, bo budżet jest już przygotowany i zapięty, bez większej swobody, jeśli chodzi o deficyt".

- Mimo wszystko w przyszłym roku rodziny na pewno z tego programu już skorzystają, choć może nie od 1 stycznia, a np. od 1 kwietnia - zapewnia.

W znalezieniu środków na ten cel pomóc ma jednak realizacja obietnic wyborczych. - Jeżeli wdrożymy w życie to, o czym mówiliśmy, czyli podatek bankowy, podatek od hipermarketów, uszczelnimy system podatkowy, to pieniądze się znajdą - uważa rozmówca PAP.

Ponadto, nie wykluczona jest także rewaloryzacja świadczeń. - Projekt jest punktem wyjścia. Na początek na pewno będzie to 500 zł, za 2 lata zgodnie z projektem dokonamy oceny funkcjonowania ustawy i kwestii waloryzacji - mówi poseł zwycięskiego ugrupowania.

- Pierwszy pomysł był taki, żeby nie wprowadzać żadnych kryteriów dochodowych także na pierwsze dziecko - ze względu na demografię. Musieliśmy z tego zrezygnować, bo te koszty w obecnej sytuacji byłyby rzeczywiście nie do udźwignięcia. Ale to nie oznacza, że w przyszłości nie należy wrócić do tej koncepcji - dodaje.

Według wyliczeń Prawa i Sprawiedliwości koszt programu 500+ wyniesie ok. 20 mld zł w skali roku.

Kontrola wydatków

Oświadczenie o dochodach będą musieli przedstawiać wszyscy rodzice ubiegający się o świadczenie wychowawcze. Zdaniem głosów płynących z Prawa i Sprawiedliwości miało to zniechęcić potencjalnych wnioskodawców. - Zarzuca się nam, że niepotrzebnie chcemy dać te pieniądze wszystkim, bez względu na dochód. Osoby z wysokimi dochodami nie muszą go składać, jeśli nie widzą takiej potrzeby - odpowiada Szwed.

Jak tłumaczy, "świadczenie ma być wypłacane na wniosek. Taki wniosek trzeba wypełnić, złożyć i dołączyć do niego dokumenty i wtedy nabędzie się prawo do świadczenia. Jeśli ktoś tego nie zrobi, to go nie otrzyma. Jeśli nie złoży w terminie, to wypłata się opóźni". Jednocześnie poseł uspokaja wszystkich obawiających się kolejek pod urzędami. - Świadczenie będzie wypłacane na takiej samej zasadzie jak wszystkie inne zasiłki. To czynność techniczna. Będzie można otrzymać wpłatę na konto, odebrać osobiście - zapewnia.

Wypłatą świadczeń będą zajmowały się gminy i Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej, "bo ich pracownicy najlepiej znają sytuację poszczególnych rodzin". - To oni przeprowadzą wywiad środowiskowy w razie podejrzenia, że te pieniądze są marnotrawione. Mamy też taki zapis w projekcie - mówi Stanisław Szwed.

Jednak przepis byłby stosowany tylko w skrajnych sytuacjach, m.in. kiedy dochodziłoby do "przepijania" tych pieniędzy.

- Wiadomo, że nikt na podstawie np. donosu sąsiadów nie będzie odbierał tego zasiłku. Trzeba będzie przeprowadzić wywiad środowiskowy, że to jest prawda. Zresztą urząd będzie mógł też zamienić świadczenie pieniężne np. na pomoc rzeczową, bony na żywność. Chcemy spróbować takiego zabezpieczenia na początku funkcjonowania tej ustawy i zobaczymy, czy to się sprawdzi - zdradza polityk Prawa i Sprawiedliwości.

"Będzie potrzeba, to doprecyzujemy"

Co ważne "bez znaczenia" ma być sytuacja, w której starsze rodzeństwo dziecka osiągnie pełnoletniość. Nie będzie oznaczało to, że młodsze dziecko będzie traktowane jako jedynak.

Szwed pytany, co w sytuacji kiedy rodzice mają dwoje dzieci, rozwiedli się i jedno dziecko mieszka z matką, a drugie z ojcem odpowiada, że "dochód będzie liczony łącznie i świadczenie otrzyma jeden z rodziców". Nie wyklucza jednak zmian w trakcie sejmowych prac nad projektem.

- Trzeba pamiętać, że jest to wstępny projekt, który przejdzie całą drogę legislacyjną, jeżeli będzie potrzeba, to doprecyzujemy przepisy tak, aby nie było wątpliwości. Liczymy, że projekt uzyska pełną akceptację Sejmu, bo jest potrzebny i oczekiwany przez miliony Polaków - twierdzi.

Zdaniem nowego ministra finansów "500 zł na dziecko może wymagać zwiększania deficytu budżetowego":

Szałamacha: 500 zł na dziecko może wymagać zwiększania deficytu budżetowegoTVN24 BiS

Autor: mb / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: