Dzielnica Szejków w Warszawie? Miał już być tor F1 i park Jacksona

Z kraju

Shutterstock, TVN24Czy szejkowie powtórzą los zagranicznych inwestorów?

Szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich chcą zainwestować w Polsce miliardy złotych. Wcześniej biznesowych sił nad Wisłą próbowało wielu. Jednak tylko niektórym wyszło to na dobre. Oto przykłady czterech inwestycji, które nigdy nie zostały zrealizowane.

Emiratczycy, na czele których stoi władca Dubaju Muhammad ibn Raszid Al Maktum, chcą zbudować w Polsce miejską dzielnicę za miliardy złotych. Mowa o inwestycji, która zajmie minimum 20 hektarów. Na tych terenach mają znaleźć się apartamentowce, hotele oraz część komercyjna. Szejkowie zadbają też o odpowiednią infrastrukturę, czyli np. drogi. Obecnie szukają lokalizacji dla swojej inwestycji. Najbardziej zainteresowani są Warszawą. Jednak rynek luksusowych nieruchomości w stolicy nie jest łatwy.

Park rozrywki

Wielką klapą zakończyła się inwestycja Holendra Petera Muldera, który chciał pod Grodziskiem Mazowieckim wybudować ogromne wesołe miasteczko - Adventure World Warsaw.

Na 240 hektarach miały powstać tam park wodny, 24 karuzele i rollercoastery, a także krainy tematyczne, hotele i restauracje.

Inwestorzy poza ogromną porcją rozrywki obiecywali też tysiące miejsc pracy, a dokładnie 3 tys. miejsc pracy. Optymizmu nie kryły władze okolicznych miejscowości, cieszyli się mieszkańcy, bo według planów park miało odwiedzać rocznie 2,6 mln osób.

Taka liczba klientów z pełnymi portfelami zmieniłaby oblicze całego regionu. Niestety piękne słowa nie przełożyły się na rzeczywistość, a inwestor okazał się niewypłacalny.

Nie był to pierwszy raz, gdy zachodni inwestor chciał dostarczyć Polakom wieli park rozrywki. W 1997 roku marzenie o wesołym miasteczku nad Wisłą chciał zrealizować Michael Jackson. Ówczesne władze miasta podpisały nawet list inwencyjny z gwiazdorem, ale piękny sen przerwał skandal. Muzyk został oskarżony o pedofilię i zamiast myśleć o rozrywce w Polsce musiał tłumaczyć się.

Formuła 1

Jeszcze bardziej ambitny plan miał Vahap Toy, czyli turecki biznesmen, którego firma zbudowała w Warszawie charakterystyczne centrum handlowe Blue City.

Turek chciał w Białej Podlaskiej stworzyć "drugie Las Vegas", w skład którego miały wchodzić: międzynarodowe lotnisko, tor Formuły 1, kompleks luksusowych hoteli i kasyna, a także centra biznesowe i aquaparki. Niebotyczna inwestycja miała zawierać również stadion olimpijski dla blisko 60 tys. widzów wraz z kompleksem sportowym z pięciami pływalniami i trzema lodowiskami.

Inwestor marzył też o utworzeniu w Białej Podlaskiej ogromnego centrum medycznego, w skład którego wchodziłyby 32 polikliniki. W mieście miała też powstać filia Uniwersytetu Berkeley z kampusem na 6 tys. studentów. To jednak nie koniec. Turecki biznesmen chciał też wybudować w mieście repliki siedmiu cudów świata, które wraz z gigantycznym lunaparkiem miały ściągać do Białej Podlaskiej turystów z całego świata.

Całość miała kosztować około 6 mld dolarów. Problem w tym, że Toy nie miał nawet części tej ogromnej sumy. Poszukiwania inwestorów na całym świecie spełzły na niczym, a w Polsce okazało się, że Turek nie płaci swoim pracownikom składek ZUS. Chwilę po tym Vahap Toy wyjechał z Polski.

Las Lucas

Kilka lat temu sen o "drugim Las Vegas" nad Wisłą miał też inny inwestor. Tym razem ze Stanów Zjednoczonych. Chodzi o słynnego reżysera Geroge’a Lucasa znanego z serii "Gwiezdne Wojny".

Gwiazdor był powiązany z firmą ACV International LLC, która w 2004 roku chciała w Kostrzynie nad Odrą, Modlinie i Wrocławiu stworzyć centra rozrywkowo-wypoczynkowe z kasynami. Później mówiono już tylko o Kostrzynie.

Amerykanie chcieli zainwestować 700 mln dolarów. Liczyli, że przyciągną 40 tys. osób dziennie, w tym gości z krajów graniczących z Polską.

Inwestor chciał postawić m.in. hotele, salony gier, ogrody tarasowe, kawiarnie, restauracje, a także wielkie pola golfowe. W kompleksie miały znaleźć się również centra handlowe, kina i stacje benzynowe. Pracę w "drugim Las Vegas" miało dostać 4 tys. osób.

W realizacji ogromnej inwestycji przeszkodziły przepisy. W Polsce prawo pozwala otwierać kasyna z określoną liczbą automatów w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców. W liczącym 17 tys. mieszkańców Kostrzynie według prawa mogło być ich tylko 100. Amerykanie lobbowali za zmianą ustawy tak, aby liczba automatów była nieograniczona. Nie doczekali się. Inwestycję postanowili przenieść do innych krajów.

Inwestycje w sztukę to stopa zwrotu nawet 112 proc.TVN24 Bizes i Świat

Autor: msz/gry / Źródło: tvn24bis.pl,

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock, TVN24