NBP: zarejestrowany w 2016 roku spadek inwestycji był przejściowy

Z kraju

ShutterstockNBP: zarejestrowany w 2016 roku spadek inwestycji był przejściowy

Notowany spadek inwestycji ma charakter przejściowy, stąd w 2017 roku jest spodziewane przyspieszenie dynamiki PKB do 3,7 proc. - wynika z zaprezentowanej w poniedziałek przez Instytut Ekonomiczny NBP projekcji inflacji i PKB. Wynika też z niej, że w 2017 roku inflacja CPI wyniesie 2,0 proc. Wzrośnie konsumpcja i będą rosnąć płace.

- Nasze prognozy podobne są do tego, co pokazywaliśmy w listopadzie i w lipcu - mówił podczas poniedziałkowej konferencji wicedyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP Jacek Kotłowski. - To, czym się różnimy w stosunku do projekcji listopadowej, to jest przeszłość, okazało się że III kwartał był słabszy niż oczekiwaliśmy, natomiast w IV kwartale gospodarka to nadrobiła - dodał.

Inwestycje

Zaznaczył, że w 2016 roku mniejsza - niż oczekiwali autorzy poprzednich projekcji - była skala wykorzystania środków unijnych, co wpływało na mniejsze inwestycje.

- W 2017 roku będzie znacznie lepiej, niż zakładaliśmy w listopadzie, prognoza na poziomie 3,7 proc., natomiast w 2018 roku bardzo podobnie jak w listopadzie, czyli 3,3 proc. - mówił Kotłowski.

W bieżącym roku PKB wzrośnie, wynika z projekcji. Do przyspieszenia dynamiki PKB "przyczyni się wzrost nakładów brutto na środki trwałe, zarówno publicznych jak i przedsiębiorstw, wspierany napływem środków z budżetu UE z nowej perspektywy finansowej 2014-2020".

Więcej kupujemy

"W 2017 r. zwiększy się również dynamika konsumpcji prywatnej finansowanej rosnącymi dochodami gospodarstw domowych. Do wzrostu dochodów przyczynia się bowiem poprawa sytuacji na rynku pracy oraz wdrożenie programu Rodzina 500 plus. Korzystnie na popyt krajowy w horyzoncie projekcji będzie wpływać niski poziom stóp procentowych, obniżający koszt zaciągania kredytów. Ograniczeniem dla szybszego wzrostu PKB jest natomiast prognozowana dla lat 2017-2019 jedynie umiarkowana skala ożywienia w strefie euro" - czytamy w dokumencie.

- Głównym motorem wzrostu gospodarki będzie konsumpcja - podkreślał Kotłowski. Znaczenie będzie miała bardzo dobra sytuacja na rynku pracy i poprawa nastrojów konsumentów, a także możliwość finansowania konsumpcji kredytem z powodu niskich stóp procentowych.

- Apogeum programu 500 plus jest właśnie teraz. Dynamika dochodów do dyspozycji będzie wysoka, co będzie podbijać konsumpcję - mówił Kotłowski. Znaczenie będzie miało też to, że ciągu trzech lat dynamika nominalnych wynagrodzeń przyspieszy o ok. 6 proc - mówił.

Inwestycje

Jak podkreślał Kotłowski, istotnym czynnikiem wzrostu PKB będzie wzrost inwestycji. "Oczekujemy, że w 2017 roku inwestycje odbiją" - mówił Kotłowski. Wpłynie na to, jak dodał, lepsze wykorzystanie środków unijnych 2014-20, dobra sytuacja finansowa przedsiębiorstw, niskie stopy procentowe.

Rosnące wykorzystanie środków unijnych ożywi też inwestycje publiczne - wynika z dokumentu NBP. Z kolei dobra sytuacja na rynku pracy oraz niskie stopy procentowe będą korzystnie wpływać na inwestycje mieszkaniowe. Hamować je będzie natomiast dalsze zaostrzenie w 2017 roku kryteriów przyznawania kredytów w ramach tzw. Rekomendacji S KNF.

Co z inflacją?

Rosnąć, według projekcji IE NBP, będzie też inflacja. - W krótkim horyzoncie projekcji ścieżka inflacji CPI kształtuje się pod wpływem wysokiej dynamiki cen energii i żywności, będącej efektem wzrostu cen surowców energetycznych i rolnych na rynkach światowych oraz efektu bazy związanego ze spadkami cen surowców w ubiegłym roku. Przy wzroście presji popytowej i kosztowej w latach 2017-19 stopniowo rośnie również inflacja bazowa - czytamy w dokumencie.

Według tzw. centralnej ścieżki projekcji, inflacja CPI w 2017 roku wyniesie 2,0 proc., tyle samo będzie w 2018 roku., a w 2019 roku 2,3 proc. Autorzy dokumentu przyznają zarazem, że w stosunku do listopadowej projekcji "informacje, które napłynęły po zakończeniu prac nad projekcją listopadową, doprowadziły do podwyższenia ścieżki inflacji o 0,7 pkt. procentowego w 2017 r. (z 1,3 proc.) oraz o 0,5 punkta procentowego w 2018 r. (z 1,5 proc.)".

Energia

Wyższa inflacja, jak zwracał uwagę Kotłowski, będzie przede wszystkim wynikać ze wzrostu cen energii. Jednak ceny energii, które w IV kwartale 2016 roku zaczęły bardzo szybko rosnąć, dalej tak szybko rosnąć już nie będą. Jak mówił bowiem wicedyrektor IE NBP, tamten wzrost cen energii był jednorazowy, bo w razie dalszego wzrostu zostanie uruchomione wydobycie ropy w USA. - W 2017 roku rynek ropy będzie zrównoważony - zapewniał Kotłowski. To z kolei będzie wpływać stabilizująco na inflację.

Jeśli chodzi o inne wskaźniki, według projekcji, w 2017 r. oczekiwany jest relatywnie szybki wzrost importu wynikający z przyspieszenia dynamiki konsumpcji i inwestycji. "W konsekwencji przyjętych założeń eksport netto, po jego neutralnym wkładzie do wzrostu w 2016 r., będzie w tym roku czynnikiem ograniczającym dynamikę PKB. Z kolei, w latach 2018-2019, w ślad za obniżeniem tempa wzrostu popytu krajowego do poziomu zbliżonego do dynamiki produktu potencjalnego, dynamika importu spadnie, co przełoży się na bliski zera wkład eksportu netto do wzrostu" - czytamy w dokumencie.

Według projekcji będzie też następował dalszy spadek stopy bezrobocia, która "już obecnie jest na najniższym poziomie w historii jej pomiaru". - O ile jednak jej dotychczasowy spadek wynikał z relatywnie wysokiego tempa wzrostu liczby pracujących, to w najbliższych latach będzie on głównie skutkiem ograniczenia zasobu siły roboczej - twierdzą autorzy projekcji.

Zakładają oni też, że obniżenie wieku emerytalnego "spowoduje skokowy wzrost emerytów i rencistów i spadek aktywności zawodowej pod koniec 2017 roku".

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne, które będą oddziaływać na polską gospodarkę, "w dłuższym okresie wpływ koniunktury zagranicznej na PKB pozostanie nieznacznie negatywny". Oczekiwane jest bowiem, zdaniem autorów projekcji, m.in. lekkie spowolnienie PKB w strefie euro, a także osłabienie koniunktury w Chinach.

Jak podsumował dyrektor generalny Instytutu Ekonomicznego NBP Andrzej Sławiński, "różnice z poprzednią, listopadową projekcją wynikają z tego, że w styczniu po raz pierwszy nie nastąpiła rewizja prognoz w dół, dotycząca wzrostu w gospodarce światowej". Drugi czynnik, dodał, to wspomniane mniejsze wykorzystanie środków unijnych i spowodowany tym spadek inwestycji.

Autor: gry / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock