MOPS odebrał zasiłek rodzinie z dziewięciorgiem dzieci. Minister zapowiada kontrolę

Z kraju

MOPS: to nie 500 plus przyczyną wycofania zasiłku. Kobieta nie pracowała od 11 lat

Nie świadczenia napływające z programu Rodzina 500 plus, a brak aktywności zawodowej przez 11 lat był główną przyczyną wycofania zasiłku rodzicom dziewięciorga dzieci z Suwałk - informują urzędnicy suwalskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej informuje w wiadomości przesłanej do redakcji tvn24bis.pl, że zwróci się do Wojewody Podlaskiego z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i przeprowadzenie w MOPS w Suwałkach kontroli.

Małżeństwo z Suwałk wychowuje dziewięcioro dzieci. Troje z nich musi stosować specjalną dietę, bo jak deklarują rodzice, mają problemy ze zdrowiem. Zasiłek, który jeszcze do niedawna otrzymywali z MOPS-u, był przeznaczany na zakup żywności oraz środków czystości i wynosił niewiele ponad 1860 zł.

Rodzice pod koniec maja otrzymali pismo od lokalnego MOPS-u z informacją, że dotychczas otrzymywany zasiłek już im się nie należy, ponieważ dostają kwotę 4,5 tys. zł w ramach Programu rodzina 500 plus. To wbrew prawu, bo zgodnie z założeniami Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, pieniądze z programu nie powinny być wliczane do dochodu przy ustalaniu innych świadczeń.

Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej w korespondencji z tvn24bis.pl przypomina, że minister Elżbieta Rafalska wielokrotnie podkreślała, że świadczenie wychowawcze z programu Rodzina 500 plus nie jest wliczane do dochodu przy ubieganiu się o inne świadczenia np. rodzinne czy z pomocy społecznej.

"Celem programu Rodzina 500 plus jest wsparcie rodzin w wychowywaniu dzieci. Świadczenie wychowawcze nie jest świadczeniem socjalnym. Otrzymywanie świadczenia wychowawczego nie zastępuje finansowej pomocy państwa np. w postaci zasiłków z pomocy społecznej. Te systemy są od siebie niezależne. Świadczenie wychowawcze jest finansowane ze środków z budżetu państwa, a świadczenia z pomocy społecznej przede wszystkim z środków własnych gminy." - czytamy w korespondencji przesłanej z ministerstwa rodziny.

"Świadczenie wychowawcze jest finansowane ze środków z budżetu państwa, a świadczenia z pomocy społecznej przede wszystkim z środków własnych gminy" - podkreśla resort pracy.

Resort poinformował także, że zwróci się do Wojewody Podlaskiego z prośba o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i przeprowadzenie w MOPS w Suwałkach kontroli.

Przedstawiciele MOPS-u tłumaczą, że co prawda kwota 4,5 tys. zł pochodząca ze świadczeń w ramach programu Rodzina 500 plus jest wpisana w uzasadnieniu, to jednak nie jest bezpośrednim powodem odmowy przyznania zasiłku.

11 lat bez pracy

Ośrodek pomocy społecznej twierdzi, że właściwym powodem, dla którego odmówiono przyznania pieniędzy był fakt, że matka od 11 już lat odmawia podjęcia pracy i nie współpracuje z urzędem pracy. Urzędnicy tłumaczyli, że sformułowanie o przyznawanych środkach z programu 500 plus musiało się znaleźć w dokumencie uzasadniającym wstrzymanie wypłaty dodatkowych świadczeń. - Chcieliśmy także, żeby ta pani zarobiła. Nie tylko na zasiłkach, ale także, żeby podjęła pracę - odmówiła - relacjonował dyrektor MOPS w Suwałkach, Leszek Lewoc, dodając że propozycję pracy złożono także mężowi kobiety. Miałby on pracować w Centrum Integracji Społecznej. Jak zaznaczył dyrektor, „jest to lekka praca z możliwością otrzymania stałego zatrudnienia”. Mężczyzna jednak także odmówił.

Nie wierzy

Matki dziewięciorga dzieci, Beaty Maciejun takie tłumaczenia nie satysfakcjonują. Jej zdaniem to kwota z programu Rodzina 500 plus była bezpośrednim powodem odmowy udzielania zasiłku. Ponadto, kobieta utrzymuje, że w dalszym ciągu nie jest w stanie pracować, ponieważ w ostatnim czasie przeszła dwie operacje nóg. Natomiast pojemność płuc jej męża wynosi 30 proc., w związku z czym nie może wykonywać pracy fizycznej. Kobieta przyznaje, że pismo, które otrzymała pod koniec maja wywołało u niej negatywne reakcje. - Byłam bardzo oburzona tym pismem odmownym, bo miałam nadzieję, że opłacę rachunki - przyznała Maciejun, tłumacząc, że zalega z nimi, ponieważ pieniądze z programu 500 plus przeznaczyła na wycieczki dla dzieci - tłumaczy kobieta. Beata Maciejun zapowiedziała, że wyśle pismo do Beaty Szydło z prośbą o interwencję.

Autor: ag//km / Źródło: tvn24bis.pl