Z kraju

Budżet jednak z deficytem? Minister: jeśli zajdzie potrzeba

Z kraju

Prezes NBP o projekcie budżetu na 2020 roktvn24
wideo 2/5

Jeżeli będzie taka potrzeba, będziemy się zastanawiali nad zmianami - w ten sposób o budżecie na 2020 rok wypowiedział się piątek minister finansów Jerzy Kwieciński.

Kwieciński był pytany w piątek m.in. o to, czy rząd policzył, ile będą kosztowały obietnice wyborcze, jaki będą miały wpływ na przyszłoroczny budżet i czy jest decyzja o wycofaniu się ze zniesienia 30-krotności składek na ZUS po tym, jak wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział, że nie poprze tego rozwiązania.

- Rząd przygotował budżet na kolejny rok (...). Ten budżet był przedmiotem dyskusji w ramach rządu, został przyjęty i skierowany do prac sejmowych. Można powiedzieć, że zarówno praca i Ministerstwa Finansów, i całego rządu została zrobiona. Ten budżet musi być uchwalony do końca stycznia przyszłego roku, więc jest jeszcze trochę czasu na prace, szczególnie sejmowe - powiedział Kwieciński.

- Naszym celem było przygotowanie dobrego, zrównoważonego budżetu, po raz pierwszy budżetu bez deficytu - podkreślił minister.

Zniesienie limitu

Jak mówił, "30-krotność składek" została wpisana do Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2019-2022.

- Ten plan został nie tylko przyjęty u nas przez rząd, ale został również skierowany do Komisji Europejskiej, bo to jest przedmiotem koordynacji polityki finansowej w ramach Unii Europejskiej - wyjaśnił minister.

Dodał, że rozwiązanie dotyczące zniesienia limitu składek zostało również wpisane do ustawy budżetowej.

Obietnice

Odnosząc się do obietnic wyborczych, minister zauważył, że w programie PiS jest około 200 nowych propozycji i kontynuacji poprzednich rozwiązań, które mają wymiar finansowy i wymagają działań. Według niego nie jest jednak tak, że te wszystkie działania muszą być zrealizowane od razu w pierwszych miesiącach, w pierwszym roku.

- Ich realizacja będzie rozłożona w czasie. Natomiast - jak to zwykle bywa - trzeba wziąć pod uwagę działania, które mogą mieć jakieś implikacje finansowe w tym najbliższym roku"- zaznaczył.

Według Kwiecińskiego kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy jakieś nowe działanie, które rząd będzie chciał zrealizować, ma implikacje finansowe w tej wielkości, że należałoby wprowadzać jakieś zmiany w budżecie.

- W większości budżetów poszczególnych resortów mamy zawsze jakieś luzy, mamy pewne oszczędności; zwykle większość działań można w ten sposób sfinansować - powiedział.

Zauważył, że np. propozycja dotycząca tzw. dodatkowego małego ZUS-u dla najmniejszych przedsiębiorców zostanie wdrożona w ciągu najbliższych 100 dni, ale w tym wypadku nie trzeba wprowadzać zmian w budżecie.

Nowy rząd

Pytany, czy pozostanie ministrem w kolejnej kadencji, jeżeli taka propozycja zostanie mu złożona, Kwieciński odpowiedział:

- To nowy szef rządu, którym - mam nadzieję - będzie pan premier Mateusz Morawiecki, będzie decydował, z kim będzie chciał kontynuować współpracę.

- Będziemy się zastanawiać, jak będzie oferta na stole. Na razie mamy jeszcze (...) parę tygodni pracy tego rządu. Jest parę takich ważnych rzeczy, które powinniśmy zakończyć i w MIiR i MF - zastrzegł.

Budżet UE

Odnosząc się do pytania o prace nad budżetem UE, Kwieciński ocenił, że "raczej w tym roku w ramach UE raczej się nie dogadamy, jeżeli chodzi o kolejną perspektywę finansową".

- A to będzie oznaczało, że pewnie start tej kolejnej perspektywy finansowej będzie opóźniony. Tej obecnej był opóźniony mniej więcej od roku do około dwóch lat i z tego powodu wiele krajów straciło pieniądze - poważne pieniądze - zaznaczył.

Minister zapewnił, że Polska jednak daje sobie radę, ponieważ mamy bardzo dobry system zarządzania strategicznego funduszami unijnymi. - Ale jestem przekonany, że to późniejsze rozpoczęcie nowej perspektywy będzie skutkowało stratami finansowymi w wielu krajach - ocenił.

Zgodnie z projektem budżetu na 2020 r. dochody i wydatki wyniosą po 429,5 mld zł, co oznacza, że w przyszłym roku w kasie państwa nie będzie deficytu. Projekt zakłada m.in. zniesienie limitu 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, dotyczącego składek na ZUS. Chodzi o limit dochodów, po przekroczeniu którego przestaje się płacić składki na ZUS. Zmiana ta oznacza dodatkowe dochody w kwocie 5,1 mld zł netto.

Autor: kris / Źródło: PAP