Polskie regulacje w sprawie prądu "bolą wiele państw". "Możemy być poddani silnej presji"

Z kraju

Eksperci o możliwych podwyżkach cen prąduTVN24 BiS
wideo 2/5

Możemy być poddani silnej presji uwolnienia rynku energii i to szybciej, niż nam się to wydaje - uważa prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Bando. Jak mówił, Polska jest jednym z niewielu państw, które mają administracyjnie regulowane ceny energii dla gospodarstw domowych.

Szef URE podkreślił, że to, iż ceny energii dla gospodarstw domowych w Polsce są regulowane, "boli wiele państw" w Unii Europejskiej.

Podczas panelu odbywającego się w ramach konferencji "Nafta i Gaz" poświęconego m.in. transformacji energetycznej szef URE powiedział, że to, kto powinien ponieść koszty transformacji energetycznej (stopniowego odchodzenia od węgla na rzecz źródeł odnawialnych - red.), powinno stać się tematem szerokiej publicznej debaty.

Podał przykład Niemiec, gdzie po dyskusji publicznej zdecydowano, że gros tych kosztów poniosą przede wszystkim konsumenci. - Bo na pierwszym miejscu postawiono na budowę gospodarki, miejsc pracy i dobrobytu państwa, a dopiero ciut dalej dobrobyt obywateli - mówił.

Obciążanie firm

W jego opinii w Polsce - również ze względu na uwarunkowania historyczne - jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na pierwszym miejscu stawiamy siebie. - Trudno jest dziś (....) powiedzieć Kowalskiemu, by wspierał nasz przemysł - dodał. W opinii Bando "niepokojąca" jest jednak chęć obciążania przedsiębiorstw rosnącymi kosztami energii. - To widać, kiedy porównamy ceny energii i to zarówno dystrybucji, jak i towaru dla małych i średnich przedsiębiorstw w tzw. taryfie C. Tu cena jest dwukrotnie większa niż dla gospodarstw domowych (czyli tzw. taryfy G - red.). To jest kłopot, bo to jest grubo ponad milion podmiotów gospodarczych, kilka milionów miejsc pracy i to, co ma być motorem postępu i rozwoju gospodarczego kraju. Trzeba ten dylemat rozwiązać - mówił Bando.

Zwykły Kowalski

Pytany w kuluarach konferencji, czy polskim konsumentom indywidualnym grożą podwyżki cen energii, szef URE odpowiedział, że trzeba poczekać miesiąc, kiedy przedsiębiorstwa (energetyczne) przyjdą (do Urzędu Regulacji Energetyki) z wnioskami (taryfowymi). - Wtedy zobaczymy - wskazał. Dodał, że wnioski taryfowe wpłyną pod koniec października i "dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jakie są oczekiwania firm". W ubiegłym tygodniu Bando, który wkrótce ma zatwierdzić taryfy na 2019 roku sygnalizował, że w sytuacji rosnących cen energii może być zmuszony zadbać o interesy przedsiębiorstw energetycznych przy ustalaniu wysokości taryfy G na 2019 rok.

Prezes URE pytany przez dziennikarzy w kuluarach Kongresu Energetycznego DISE we Wrocławiu, jaka będzie decyzja urzędu w sprawie wysokości taryfy G dla gospodarstw domowych w sytuacji rosnących cen energii, odpowiedział: - Chodzi nie tylko o dbałość o grupę G. Dzisiaj też trzeba zadbać o przedsiębiorstwa, które mogą być zmuszane, by nie przynosić wniosków o podwyżki taryf, co jest absurdalne, ale są takie sygnały. Regulator równoważy interesy. Może zajść taka sytuacja, że trzeba będzie szalę przechylić w stronę przedsiębiorstwa - mówił.

ME: nikt nie mówi o podwyżkach

Zwykłych odbiorców prądu, a jednocześnie wyborców, konsekwentnie uspokaja minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Pytany w środę przez dziennikarzy, czy trzeba się liczyć z podniesieniem rachunków za energię dla gospodarstw domowych, Tchórzewski odparł, że "nikt nie mówi o podniesieniu rachunków", ale w takiej sytuacji "jest pewne zagrożenie rentowności przedsiębiorstw". Zapewnił, że bezpieczeństwo energetyczne dla obywateli jest priorytetem dla rządu.

W ubiegłym tygodniu Tchórzewski spotykał się z komisarzem ds. energii i zmian klimatycznych Miguelem Arias Canetem i komisarz ds. pomocy publicznej Margrethe Vestager. Szef polskiego resortu energii zwrócił się z pisemną prośbą do komisarzy unijnych, by przyjrzeli się ostatnim dużym wzrostom cen uprawnień emisji CO2, co ma wpływ na giełdowe ceny energii.

Wcześniej "Dziennik Gazeta Prawna" informował, że spółki energetyczne dostały zakaz wnioskowania o podwyżki dla gospodarstw domowych na 2019 rok, pomimo rosnących cen węgla i emisji CO2. Część rozmówców gazety uważała, że zamrożenie taryf jest swego rodzaju "kiełbasą wyborczą" przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi.

Autor: mp//dap / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock