Balcerowicz: jest bardzo źle, jeśli policja staje się instrumentem jednej partii

Z kraju

TVN24 BiSLeszek Balcerowicz w programie "Fakty z zagranicy"

- Jest bardzo źle, jeśli policja nie służy społeczeństwu, a staje się instrumentem jednej partii – powiedział w programie "Fakty z Zagranicy" w TVN24 BiS prof. Leszek Balcerowicz i dodał: "to jest bardzo groźne". Gość Jolanty Pieńkowskiej podkreślił, że policja liczyła tylko zgromadzonych na placu a "były dziesiątki tysięcy maszerujących ludzi, których przedstawiciel policji określił jako turystów – to ja byłem jednym z takich turystów, z całą moją rodziną".

Prof. Balcerowicz pytany był m.in. o sobotni proeuropejski marsz opozycji i KOD-u, który przeszedł ulicami Warszawy. Według szacunków "Faktów" TVN w marszu udział wzięło 100 tys. uczestników. Ratusz twierdzi, że uczestników było 240 tys. Policja podała z kolei w sobotę, że w kulminacyjnym momencie manifestacji na Placu Piłsudskiego uczestniczyło ok. 45 tys. osób.

Policja instrumentem PiS-u?

- Jest bardzo źle, jeśli policja nie służy społeczeństwu, a staje się instrumentem jednej partii. To jest bardzo groźne. Policja mierzyła liczbę uczestników tylko na placu (Piłsudskiego - red.). Tymczasem były dziesiątki tysięcy maszerujących ludzi, których policja opisuje, jako turystów. Ja byłem jednym z tych turystów, byłem wycieczkowiczem - powiedział Balcerowicz.

Gość TVN24 BiS komentował też transparenty, jakie pojawiły się podczas marszu. Niektóre z nich przedstawiały podobizny polityków przerobione na zbrodniarzy i terrorystów. - Jeżeli ma się do czynienia z dziesiątkami albo setkami tysiącami ludzi, to oczywiście nikt nad tym nie zapanuje. Ale to nic w porównaniu z agresją, jaka występuje ze strony zwolenników PiS-u w internecie - mówił Balcerowicz.

- Jak skrytykujesz PiS to jesteś albo złodziejem, albo zdrajcą, albo zaprzańcem. To jest niesłychanie brutalny język. I to jest język oficjalny. Tym językiem posługują się przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. To jest prawdziwa hańba, a nie to, że tam się zawieruszyło kilka transparentów - dodał.

Kaczyński bez ograniczeń

Według niego Jarosław Kaczyński i jego bliscy współpracownicy, jak Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński "nie mają wewnętrznych ograniczeń". - Muszą być coraz większe zewnętrzne ograniczenia w obronie zdobyczy Polski po 1989 roku, przed inwazją "dobrej zmiany" - tłumaczył gość "Faktów z zagranicy".

Balcerowicz odniósł się również do listu, jaki minister finansów Paweł Szałamacha wysłał do prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

Szef resortu finansów prosił w nim, aby Rzepliński rozważył powstrzymanie się do 13 maja z publicznymi wypowiedziami, podnoszącymi poziom sporu o Trybunał Konstytucyjny. Uzasadnił to tym, że 13 maja agencja Moody's ma ogłosić decyzję ws. ratingu Polski.

- Minister Szałamacha prędzej powinien napisać list do prezesa Kaczyńskiego, żeby milczał. I jeszcze do paru innych osób z PiS-u. Byłoby to o wiele sensowniejsze. Ich powściągliwość werbalna miałaby większe znaczenie - ocenił prof. Balcerowicz.

Skomentował też wypowiedź ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, który w poniedziałek w TVN24 powiedział, że ewentualne obniżenie ratingu Polski nie będzie końcem świata. - Trudno się nie zgodzić z tą wielką mądrością wypowiedzianą przez autora programu rozwoju Polski - ironizował ekonomista.

Degradacja ustroju

Balcerowicz zaznaczył, że Polska jest pod obserwacją światowych mediów. - Na szczęście nie jesteśmy Koreą Północną. Wszystkie poważne media światowe pokazują, niezależnie od siebie, ale w podobny sposób, że w Polsce następuje degradacja ustroju, który zbudowaliśmy po 1989 roku, aby jak najdalej odejść od socjalizmu, czyli rządów jednej partii. To oczywiście przebija się do opinii publicznej, tym silniej, że Polska słusznie traktowana była poprzednio jako lider transformacji - powiedział.

- Jest bardzo ważne, żeby nie zrażać do siebie społeczeństw tych krajów, które są przecież naszymi sojusznikami: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec. A jeżeli od niezależnych, światowych mediów idzie jeden przekaz, że mamy do czynienia z degradacją ustroju, zagrożeniem dla demokracji i rządów prawa, to te społeczeństwa zaczynają się zastanawiać z jakim krajem mają do czynienia - dodał.

Autor: tol/gry / Źródło: TVN24 BiS

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 BiS