- To przedłożenie prezydenckie jest próbą rozwiązania tego jałowego sporu, który toczy się właściwie już od zeszłego roku, bo nie tylko od 5 grudnia, ale od momentu kiedy pan prezydent złożył pierwsze weto w tej sprawie - przekazał szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.
- Ten projekt jest właściwie bliźniaczo podobny do tego, który był już w Sejmie i trzeba także podkreślić, że fundamentem dla tego projektu jest ustawa rządowa, tym razem trzecia ustawa rządowa. Chciałem powiedzieć, że mamy do czynienia z sytuacją, w której można tę sprawę kompromisowo rozwiązać. Potrzebna jest minimalna, dosłownie minimalna dobra wola po stronie rządzących - przekonywał Bogucki.
Założenia projektu prezydenta
Zdaniem Boguckiego, dotychczasowe rządowe ustawy ws. kryptoaktywów w zakresie mechanizmu ostrzegania przewidywały "ślepą blokadę i działanie ex post" kiedy środki już zniknęły. W propozycji prezydenckiej - mówił Bogucki - mowa jest o obowiązkowej komunikacji i "ostrzeganiu inwestorów, Polaków, którzy chcieliby zainwestować na rynku kryptoaktywów".
W prezydenckiej propozycji w kwestii ostrzeżeń dla chcących zainwestować na rynku kryptoaktywów mają być "obowiązkowe komunikaty przed wpłatą", a w kwestii przedłużenia blokady rachunku ma być wymóg zgody sądu, zamiast - jak zaznaczono - decyzji urzędniczej, jak w ustawach przedkładanych przez rząd. W tym kontekście ocenił, że rząd "właściwie boi się kontroli sądowej, boi się niezawisłości sądu" i tego, że Polacy będą "szukać swoich praw, słusznych często praw, przed sądem".
Bogucki powiedział ponadto, że prezydencki projekt daje również "gwarancję tego, że w sytuacji, kiedy państwo będzie działało źle, działało ze szkodą, będzie można uzyskać odszkodowanie od Skarbu Państwa". Według szefa KPRP, projekt prezydenta jest projektem "porozumienia i środka".
Trzy weta prezydenta
Prezydent Nawrocki w czerwcu trzeci raz zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Przekonywał, że rząd zamiast realnie rozwiązać problem "z uporem maniaka uprawia walkę z 'kryptocieniem'".
Sejm w piątek ponownie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Jego odrzucenie, czyli ponowne uchwalenie ustawy oznaczałoby, że prezydent miałby obowiązek podpisania jej. Zabrakło 25 głosów.
Przy wcześniejszych wetach Nawrocki argumentował, że zaproponowane przez rząd przepisy nadregulują rynek i mogłyby wypchnąć polskie firmy z branży za granicę. Przeciwnego zdania była strona rządowa, która argumentowała, że nowe regulacje mają pomóc w walce z nadużyciami na tym rynku i mają chronić konsumentów.
- Przypomnę, że w tym momencie nie ma żadnego rządowego projektu, nie ma projektu ze strony Koalicji Obywatelskiej, nie ma projektu Lewicy. Jest projekt Polski 2050, który niestety także nie jest procedowany, więc w istocie pan prezydent, wsłuchując się w te głosy rządzących, w głosy również pana premiera o potrzebie szybkiego uregulowania rynku kryptowalut wychodzi po raz drugi z tą inicjatywą - powiedział we wtorek Bogucki.
Afera Zondacrypto
Konieczność regulacji rynku kryptowalut w Polsce potwierdza trwająca afera Zondacrypto - giełdy kryptowalut, której klienci stracili setki milionów złotych. O tym, że może mieć ona poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa wobec klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach.
Giełda ma mieć również bliskie powiązania ze środowiskiem prawicy w kraju. W wydarzeniach sponsorowanych przez Zondacrypto uczestniczył m.in. prezydent Karol Nawrocki. Była ona również sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Zarzuty w tej sprawie usłyszał prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Sprawą Zondacrypto i jej założyciela - Sylwestra Suszka od lat zajmuje się Michał Fuja z "Superwizjera", którego zespół w 2020 roku ujawnił kryminalne źródła funduszy na założenie giełdy (wówczas BitBay).
Kolejne trzy osoby zatrzymane w sprawie Zondacrypto to Anna P., Jaromira W. i Rafał Zaorski. Pierwsza z nich usłyszała trzy zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenia szkody w majątku operatora Zondacrypto, czyli firmy BB Trade Estonia, a także utrudniania postępowania w sprawie pozbawienia wolności Sylwestra Suszka.
Jaromira W. usłyszała również trzy zarzuty. Pierwsze dwa są identyczne jak Anny P., a trzeci dotyczy prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Rafał Zaorski usłyszał jeden zarzut - przywłaszczenia powierzonego mienia w kwocie 1,7 miliona złotych.
W tej sprawie zatrzymano również Romana Ż., który był wspólnikiem biznesowym Sylwestra Suszka. Usłyszał on zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenia mienia. - Roman Ż. to człowiek, który od początku stał za giełdą, od początku kierował Sylwestrem Suszkiem - mówił w TVN24 reporter "Superwizjera" Michał Fuja.