Prezydencka ustawa o pomocy kredytobiorcom coraz bliżej

Z kraju

Frankowicze o ustawie prezydenckiejTVN24 BiS
wideo 2/5

Senat nie zgłosił w piątek poprawek do nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji, której projekt przedłożył prezydent. Ustawa trafi teraz do prezydenta. Ma obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku.

Za poparciem ustawy zagłosowało 61 senatorów, jedenastu wstrzymało się, nikt nie opowiedział się przeciw.

Ustawa ułatwia uzyskanie pomocy z tak zwanego Funduszu Wspierającego tym posiadaczom kredytów (nie tylko walutowych, ale także złotowych), którzy są w trudnej sytuacji. Pomoc będzie większa i będzie udzielana dłużej, niż zakładają to przepisy uchwalone w 2015 roku.

Bez przewalutowania

W Sejmie do ustawy wprowadzono poprawki klubu PiS, zakładające skreślenie przepisów tak zwanego Funduszu Konwersji, na który miałyby się składać banki, a z którego finansowano by przewalutowanie kredytów. Autorzy tej poprawki argumentowali, między innymi, że ewentualnymi klauzulami niedozwolonymi w umowach frankowych ma się też zająć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a przyjęcie zapisów o konwersji skomplikowałoby okoliczności, w których TSUE będzie wydawał werdykt.

Projekt w trakcie głosowania poprawki w Sejmie krytykowali przedstawiciele opozycji. - Całą kampanię w 2015 roku, najpierw prezydencką, potem parlamentarną, mamiliście osoby posiadające kredyty w walucie obcej, że im pomożecie. Cztery lata w tym Sejmie zwodziliście tak zwanych frankowiczów, że ich problemy zostaną rozwiązane, teraz na koniec kadencji wycofujecie się z jakichkolwiek rozwiązań, które byłyby skierowane do tej grupy wyborców - mówiła Paulina Hennig-Kloska z PO-KO.

Zdaniem Krystyny Skowrońskiej z PO-KO "to biała flaga pana prezydenta, to biała flaga rządu, wycofywanie się z obietnic, które złożono pięciuset tysiącom osób, które zaciągnęły tak zwane kredyty frankowe".

Andrzej Maciejewski z Kukiz'15 zwracał uwagę, że "to nie jest projekt, który jest do rozwiązania problemu tak zwanych kredytów frankowych".

Wcześniej, na posiedzeniu komisji finansów publicznych, projekt krytykowali także przedstawiciele Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Jak przekonywali, ustawa nie rozwiązuje problemu frankowiczów.

"Prezydent bierze odpowiedzialność"

Noweli bronił w opublikowanej w piątek rozmowie z PAP wiceszef Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha. Przewalutowanie kredytów poprzez ustawę, to dla banków koszty w wysokości około 50 miliardów złotych.

- Prezydent bierze odpowiedzialność za sprawy kraju, gospodarkę, system finansów publicznych. Rozwiązanie, które miałoby kosztować 50 miliardów złotych, a które nie ma akceptacji społecznej - Polacy nie są zwolennikami, żeby to była pomoc aż w takim zakresie; chcą, żeby wspierać kredytobiorców, którzy mają kredyty odnoszone do walut obcych, ale też złotowe - jest dzisiaj niemożliwe do realizacji - powiedział prezydencki minister. - To są rzeczy, które trzeba robić rozważnie - dodał.

Pytany, kiedy prezydent dał się przekonać większość rządowej, że zapisy o Funduszu Konwersji należy usunąć z projektu powiedział: "Zgłosił to przewodniczący podkomisji w ramach Komisji Finansów Publicznych Tadeusz Cymański, a ja pozostawiłem to do uznania komisji". - Oczywiście wolałbym, żeby był Fundusz Konwersji, natomiast są dwa argumenty. Pierwszy to, co za chwilę wydarzy się w TSUE, a drugi, na ile to jest dzisiaj możliwe do przeprowadzenia. Tu decyduje parlament - zaznaczył.

Ustawa frankowa

W sierpniu 2017 roku prezydent złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy.

To jedyny projekt dotyczący frankowiczów, który dotąd został uchwalony - w niedawnej głośnej noweli niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru (tzw. ustawie o KNF) znalazły się także artykuły, przedłużające funkcjonowanie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (zgodnie z ustawą z 2015 roku miał działać tylko do końca 2018 roku). Prezydencka propozycja rozszerza działanie tego funduszu. Przewiduje m.in. podniesienie progu dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Byłaby to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc.).

Ponadto zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy (co w sumie dawałoby kwotę 72 tys. zł) oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu Wspierającego z 8 do 12 lat. Możliwe byłoby także umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie w sytuacji regularnego spłacania rat.

Autor: mb / Źródło: PAP, tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock