Wicepremier o luzowaniu ograniczeń w sprawie hoteli i pensjonatów "Na razie nie widać podstaw"

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp/dap
Źródło:
PAP
Nowacka o decyzji premiera ws. zimowych ferii: z perspektywy gospodarki, szczególnie branż opartych na turystyce, to jest katastrofa TVN24
wideo 2/6
TVN24Nowacka o decyzji premiera ws. zimowych ferii: z perspektywy gospodarki, szczególnie branż opartych na turystyce, to jest katastrofa

W drugiej połowie stycznia może dojść do rozluźnienia rygorów epidemicznych, czyli powrotu dzieci z klas 1-3 do szkół, jeśli zachorowania będą się utrzymywać w obecnej skali - powiedział wicepremier, szef Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosław Gowin. Stwierdził też, że obecnie nie widać podstaw do luzowania ograniczeń w sprawie hoteli i pensjonatów.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin pytany w radio TOK FM, czy rząd może zmienić decyzję w sprawie obowiązujących aktualnie obostrzeń gospodarczych i pozwoli na zajmowanie części pokoi w pensjonatach, hotelach przy ostrym reżimie sanitarnym, odpowiedział: "Na razie nie widać podstaw do tego, aby w jakikolwiek sposób zluzować ten reżim sanitarny".

Działalność hoteli pozostaje ograniczona od 7 listopada. Obiekty są dostępne tylko dla gości przebywających w podróży służbowej, medyków, pacjentów i ich opiekunów oraz sportowców, którzy korzystają z usług w czasie zgrupowań lub współzawodnictwa sportowego.

Szef MRPiT mówił w poniedziałek, że codzienne statystyki są bardzo wysokie. - Mam na myśli nie tylko statystyki zachorowań, ale te dużo bardziej wymierne statystyki śmierci - wyjaśnił. Zwrócił uwagę, że kolejne kraje europejskie zaostrzają restrykcje.

- Jeżeli poziom zachorowań będzie się utrzymywał na obecnej skali, to sądzę, że w drugiej połowie stycznia dojdzie do pewnego rozluźnienia rygorów, czyli powrotu dzieci z klas 1-3 do szkół - ocenił jednak Gowin.

Zastrzegł, że "dzisiaj jeszcze za wcześnie przesądzać", czy będzie można wtedy odmrozić te branże, które decyzją administracyjną zostały zamrożone.

Przejęcie Polska Press

Minister pytany o to, czy zakup przez PKN Orlen od niemieckiego koncernu gazet regionalnych oznacza uzależnienie ich od partii rządzącej wskazał, że niedobre jest to, że dziewięćdziesiąt kilka procent mediów regionalnych jest w jednym ręku. - Do tej pory to była dłoń zagranicznego koncernu. Jest mi obojętne, czy niemieckiego, szwajcarskiego, amerykańskiego; nie mam żadnych uprzedzeń pod tym względem poza sytuacją, kiedy jakieś ważne media czy ważne aktywa znalazłyby się w rękach rosyjskich - powiedział.

Pytany, czy to dobre, że nadal te media będą skoncentrowane, ale w rękach państwa, odpowiedział: - Nie, to nie jest sytuacja korzystna.

Dodał, że jest "patriotą gospodarczym, zdeklarowanym zwolennikiem, żeby rozwijać polską własność", żeby w polskich rękach także były polskie media. Zastrzegł jednak, że "cała prasa w jednych rękach to jest już nadmierna konsolidacja". - Wierzę, że w ciągu najdalej paru lat dojdzie tu do dekoncentracji - dziś jest w rękach Orlenu - niedobrze byłby tę konsolidację potęgować - zaznaczył.

Grupa Orlen poinformowała w ubiegły poniedziałek, że złożyła ofertę zakupu wydawnictwa Polska Press, dzięki temu będzie miała dostęp do 17,4 mln użytkowników portali wydawnictwa, a także czytelników "Dziennika Bałtyckiego", "Polska The Times" czy "Dziennika Polskiego" oraz 20 dzienników regionalnych i 120 lokalnych tygodników. Wydawnictwo jest również właścicielem 500 portali internetowych.

Autor:mp/dap

Źródło: PAP