Rośnie zadłużenie zamkniętych branż. "Spłata stała się widocznie trudniejsza"

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mb/ToL
Źródło:
TVN24 Biznes
Jacek Czauderna o otwieraniu restauracji mimo zakazówTVN24
wideo 2/9
TVN24Jacek Czauderna o otwieraniu restauracji mimo zakazów

W ubiegłym roku zadłużenie hoteli, restauracji i firm cateringowych wyniosło około 280 milionów złotych - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Oznacza to wzrost w ujęciu rocznym o jedną trzecią. "Przez brak możliwości prowadzenia normalnej działalności, spłata długu stała się widocznie trudniejsza" - wskazał Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na otwarcie działalności pomimo obowiązujących ograniczeń.

Firmy hotelarskie i gastronomiczne są łącznie winne różnym podmiotom 280,8 mln zł. Z tego ponad 102 mln zł muszą oddać bankom, a 73 mln zł firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym. W kolejce po spłatę czekają także dostawcy z branży spożywczej, którzy do odzyskania mają 15,5 mln zł oraz firmy leasingowe, u których dług firm HoReCa sięga blisko 12,6 mln zł. Większość, bo blisko 70 procent zadłużonych biznesów, to jednoosobowe działalności gospodarcze. 

Otwieranie restauracji

Według Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej (IGGP) po 18 stycznia działalność wznowiło nawet 20 tysięcy przedsiębiorców gastronomicznych. Jacek Czuderna, prezes zarządu IGGP, podkreślił w TVN24, że "to, co się dzieje obecnie w kraju, że restauratorzy otwierają restauracje, bary i kawiarnie, wynika wyłącznie z tego powodu, że są wykluczeni z pomocy rządu".

- Jak były decyzje rządowe, szczególnie przy drugim lockdownie, żeby zamykać całą gastronomię, nie było rozmów o PKD (Polska Klasyfikacja Działalności - red.), czy nie było informacji o PKD, po prostu cała gastronomia została zamknięta. Natomiast teraz, jak mamy otrzymać pomoc z programu PFR 2.0, mamy kwalifikacje PKD (...) i wielu restauratorów nie ma szans przetrwania - wyjaśniał.

- Ci, którzy zostali pominięci w tarczy pomocowej muszą otworzyć swoje lokale, żeby utrzymać pracowników - są to depresje zarówno właścicieli lokali, jak i zatrudnionych - rosną długi tych przedsiębiorców przy zerowych przychodach i przy braku pomocy finansowej ze strony rządu - podkreślił Jacek Czuderna.

Jak wyjaśniał, chodzi m.in. o działalności, które ruszyły np. w listopadzie 2019 roku i nie można porównać ich obrotów z 2020 roku do 2019 roku. - Więc są wykluczeni z jakiejkolwiek pomocy finansowej zarówno z PFR 1.0, PFR 2.0 i innych tarcz antykryzysowych - wskazał prezes IGGP.

Zdaniem Czuderny następnym krokiem będzie pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. - To, co się teraz dzieje, że otwierają się restauracje w formie buntu, następna konsekwencja to będzie pozew zbiorowy gastronomii polskiej przeciwko Skarbowi Państwa ze względu na upadłości, brak płynności finansowej i zapaść finansową, w jakiej jesteśmy - powiedział prezes zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Koronawirus a gospodarka

Przedstawiciele KRD podkreślili, że ubiegły rok był dla sektora HoReCa trudny. Zwrócili uwagę, że już w połowie roku przedstawiciele Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego prognozowali, że do końca roku obostrzeń może nie przetrwać 20 procent hoteli.

"Wiosenny lockdown był najtrudniejszym okresem dla branży, co widać także po największym, skokowym wzroście zadłużenia. W kwietniu zaległości hoteli i gastronomii wzrosły aż o 8 procent z miesiąca na miesiąc. Tak dużego przyrostu próżno szukać w poprzednich latach" - wskazał, cytowany w komunikacie, Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Jak zauważył, "w końcówce roku sytuacja nieco się ustabilizowała i wzrost zadłużenia wyhamował". "W grudniu firmy gastronomiczne mogły liczyć chociażby na świąteczne zamówienia. Jednak początek nowego roku nie przyniósł większej poprawy. Ferie właśnie się skończyły, więc hotele i pensjonaty straciły de facto szansę na zarobek. Szczególnie że przynajmniej część obostrzeń może jeszcze pozostać z nami przez dłuższy czas" - stwierdził Łącki.

Wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin poinformował w piątek, że jego resort postuluje ponowne otwarcie galerii handlowych od 1 lutego. Jednocześnie zaznaczył, że na otwarcie pozostałych branż jest zdecydowanie za wcześnie.

Premier Mateusz Morawiecki podczas wtorkowej konferencji prasowej zapowiedział, że na początku przyszłego tygodnia będą podane informacje dotyczące obowiązujących w kolejnych tygodniach obostrzeń.

Liczba zadłużonych firm

Liczba zadłużonych podmiotów notowanych w Krajowym Rejestrze Długów spadła w 2020 roku, choć bardzo nieznacznie, bo o 1 procent. Należności do spłacenia nadal ma ponad 10,4 tys. firm z sektora.

"Nasze dane pokazują, że pandemia postawiła w trudnej sytuacji szczególnie firmy, które były zadłużone jeszcze przed jej nadejściem. Znacząco wzrosła bowiem średnia kwota zadłużenia notowanych w rejestrze, z blisko 20 do 27 tysięcy złotych. O 9 procent wyższa jest też liczba zobowiązań branży. Przez brak możliwości prowadzenia normalnej działalności, widocznie trudniejsza stała się więc spłata długu" - zauważył Adam Łącki.

Z danych KRD wynika, że najwyższym poziomem niespłaconych należności w sektorze mierzy się rynek województwa mazowieckiego. Blisko co piąta zadłużona firma hotelarska lub gastronomiczna działa w tym regionie. Dalej plasuje się Śląsk i Dolny Śląsk. "Najmniejsze długi, ale też znacznie mniejszy rynek usług hotelarsko-gastronomicznych, mają przedsiębiorstwa z opolskiego, podlaskiego i lubuskiego" - czytamy.

Rekordzistą pod względem zadłużenia w tej branży jest spółka komandytowa z Dolnego Śląska, która ma do oddania 4,4 mln zł. Większość tej kwoty stanowią należności wobec firmy leasingowej.

Jak zauważono, firmy z sektora HoReCa same mają do odzyskania prawie 3,2 mln zł. "To jednak blisko 88 razy niższa kwota niż ich należności i z pewnością nie ona jest główną przyczyną problemów finansowych tej branży" - dodano.

Jednocześnie przedstawiciele KRD zwrócili uwagę, że nie wszystkie podmioty z sektora HoReCa utraciły możliwość rozwoju w czasie pandemii COVID-19. Nadal prężnie rozwijają się niektóre segmenty cateringu. Według danych Dietly w ubiegłym roku Polacy zamówili bowiem blisko 100 tys. paczek z tzw. cateringiem dietetycznym, o 30 procent więcej niż w ubiegłym roku.

Autor:mb/ToL

Źródło: TVN24 Biznes

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Tagi:
Raporty: