Ekonomista o luzowaniu ograniczeń: tak naprawdę nie mamy wielkiego wyboru

Z kraju


Im więcej firm będzie w stanie rozpocząć pracę następnego dnia, kiedy restrykcje zostaną zniesione, tym szybsze będzie odbicie - powiedział we "Wstajesz i weekend" w TVN24 profesor Wojciech Kopczuk, ekonomista z Columbia University w Nowym Jorku. Jego zdaniem "istotne są przede mniejsze firmy". Kopczuk podkreślił jednocześnie, że to nie jest czas na całkowite otwieranie gospodarki.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Zdaniem profesora Wojciecha Kopczuka "w tej chwili najważniejszą rzeczą jest zapobieganie bankructwom". - Głównym celem polityki państwa - poza pomocą ludziom, którzy stracili swój dochód - powinno być zapobieganie bankructwom firm - podkreślił.

- Im więcej firm będzie w stanie rozpocząć pracę następnego dnia, kiedy restrykcje zostaną zniesione, tym szybsze będzie odbicie. Istotne są przede wszystkim mniejsze firmy. Mniej się przejmuję dużymi firmami, bo od tego są rynki finansowe, od tego są rynki kredytowe, żeby je ratować. Natomiast jeśli chodzi o małe firmy, które zbankrutują, to po prostu ich działalność zanika, pracownicy zostaną zwolnieni - wyjaśnił ekonomista.

Liczy się czas

Gość "Wstajesz i wiesz" w TVN24 zwracał uwagę, że trzeba szybko działać. - Firmy mają koszty stałe, jak podatki, czynsze, spłaty kredytów i płacenie pracownikom. Gdy firma traci swoje źródła dochodów, to ma wybór - może zwolnić wszystkich i zamknąć drzwi. To nie jest rozwiązanie, które będzie pomocne w odbiciu się z kryzysu albo możemy pomóc jej przetrwać - stwierdził prof. Kopczuk.

Chodzi między innymi o przejęcie części tych kosztów. - Możemy pomóc jej przetrwać w ten sposób, że państwo może przejąć część kosztów pracowników, poprzez pożyczki albo poprzez różnego rodzaju dopłaty dla firm, których to najbardziej dotyka. Druga rzecz to są te inne opłaty stałe. Czynsze nie znikają, spłaty kredytów nie znikają, jeżeli nie ma gotówki, firma nie funkcjonuje normalnie i nie może obsługiwać tych wszystkich obciążeń. Wtedy trzeba niestety zamknąć drzwi. Jeżeli zapobiegniemy temu, to sytuacja będzie wyglądała inaczej, gdy świat wróci do normy - podkreślił.

Otwieranie gospodarki

Ekonomista był także pytany o to, na ile rządy mogą już luzować ograniczenia, a na ile pilnować, by wirus się nie rozprzestrzeniał. - Tak naprawdę nie mamy wielkiego wyboru. Jeżeli uruchomimy gospodarkę w tej chwili, to po prostu będziemy mieli większy problem za miesiąc, czy za dwa, może nawet szybciej. W tej chwili trzeba przede wszystkim zająć się zdrowiem - ocenił prof. Kopczuk.

Przedłużanie kryzysu zdrowotnego będzie oznaczało większe problemy dla gospodarki. - Im dłużej to trwa, tym większy problem. Drukowanie pieniędzy, pożyczanie pieniędzy - przez pewien czas jesteśmy w stanie to robić. Czy jesteśmy w stanie to robić przez rok? To jest problem - zauważył Wojciech Kopczuk.

Ekonomista pozostaje jednak optymistą. - Nie wydaję mi się, żebyśmy byli za rok w tej samej sytuacji. Nie jestem epidemiologiem, nie jestem lekarzem, natomiast z upływem czasu będziemy mieli lepsze testowanie. Nawet jeżeli nie będziemy mieli szczepionki, to będziemy zapewne trochę lepiej sobie radzić z leczeniem. Więcej osób przejdzie przez tę chorobę. To są wszystko rzeczy, które pomagają. Niektóre rzeczy w sposób naturalny ułatwią nam radzenie sobie z tym problemem, na przykład to, że zaczęliśmy nosić maseczki ochronne - wskazał.

- Myślę, że dużo rzeczy się stanie w ciągu najbliższego półrocza - ocenił prof. Kopczuk.

Autor: mb/ToL / Źródło: tvn24bis.pl