Ekonomiści tną prognozy dla polskiej gospodarki. "Scenariusz negatywny"

Z kraju

Prezes NBP Adam Glapiński o koronawirusietvn24
wideo 2/4

Ekonomiści tną prognozy wzrostu gospodarczego Polski w 2020 roku. Ich zdaniem, coraz więcej przemawia za tym, że dynamika Produktu Krajowego Brutto w bieżącym roku spadnie znacznie poniżej 3 procent. Powodem jest rozprzestrzenienie się epidemii koronawirusa w Europie.

Z przeprowadzonego jeszcze w ubiegłym tygodniu konsensusu PAP Biznes wśród 13 ośrodków analitycznych wynikało, że rynek spodziewał się dynamiki PKB Polski w 2020 r. na poziomie 3,0 proc., jednak wraz z rozprzestrzenieniem się epidemii koronawirusa w Europie - w tym coraz większą liczbą potwierdzonych zachorowań w Polsce - ekonomiści dokonują rewizji w dół swoich szacunków.

PKB Polski 2020

"W warunkach gwałtownego pogarszania się perspektyw gospodarczych na świecie pogorszeniu uległy też perspektywy gospodarki polskiej. W szczególności oczekiwana recesja w strefie euro implikuje, że poprzez kanał osłabienia popytu zagranicznego w Polsce dynamika PKB w I połowie roku może obniżyć w kierunku 2,0 proc. rdr. Przy nadal zakładanym odbiciu w II poł. roku w całym roku wzrost PKB może osiągnąć 2,7 proc. rdr" - napisała w komentarzu ekonomistka BOŚ Aleksandra Świątkowska. Zaznacza jednak, że prognozy formułowane są na podstawie szybko zmieniających się szacunków wzrostu gospodarczego w gospodarce globalnej.

Do tej pory najniższą rynkową prognozę dla PKB Polski w 2020 roku opublikowali ekonomiści mBanku. "Covid-19, recesja w strefie euro i recesja w USA to o jeden szok za daleko dla polskiej gospodarki. Rewidujemy prognozy wzrostu PKB w dół na 2020 rok do 1,6 proc. z 2,8 proc." - napisali w poniedziałek na Twitterze ekonomiści.

Również ekonomistka Raiffeisen Bank International Dorota Strauch zaznaczyła, że realizacja pesymistycznego scenariusza rozwoju epidemii w Europie i jej skutków dla wzrostu PKB jest coraz bardziej prawdopodobna i dynamika PKB Polski w 2020 roku może spaść do 2,5 procent. - Obserwujemy jeszcze sytuację, ale sądzę, że w razie realizacji bardziej pesymistycznego scenariusza obniżymy nasze szacunki do poziomu bliższego nawet 2,5 procent. Bez wątpienia pojawienie się i rozprzestrzenianie się koronawirusa jest punktem zwrotnym, czekamy jednak jeszcze chwilę z nowymi szacunkami, żeby zobaczyć, jak będzie rozwijać się sytuacja w Europie - powiedziała w ubiegłotygodniowej rozmowie z PAP Biznes Strauch. Bank BPS zakłada, że tempo wzrostu PKB Polski w bieżącym roku wyniesie 2,7 procent. "Do korekty w dół skłoniłyby nas wyraźnie słabsze od oczekiwań wyniki gospodarki za I kw., w połączeniu z dalszym brakiem postępów w walce z wirusem" - napisał ekonomista BPS Daniel Piekarek. Z kolei Erste zrewidował prognozę wzrostu gospodarczego w Polsce w bieżącym roku do 2,2 procent. Wojciech Stępień z BNP Paribas szacuje, że tempo PKB może spowolnić nawet do 2,0 procent. Ekonomista zaznaczył jednak, że póki co wszelkie prognozy są obarczone dużą niepewnością. "Realizuje się na pewno scenariusz negatywny, w którym wzrost może u nas spowolnić w okolicę 2,0 proc. w tym roku. Sytuacja jest teraz bardzo dynamiczna i wszystkie prognozy obarczone są bardzo dużą niepewnością na obecnym etapie" - napisał Stępień.

Skala trudna do oszacowania

Część ośrodków analitycznych wstrzymuje się z publikacją prognoz zaznaczając, że do pełniejszego obrazu skali wpływu koronawirusa na gospodarkę trzeba będzie poczekać na spływające dane. - Ze względu na dynamikę sytuacji związanej z epidemią na świecie oraz rozwojem wypadków w Polsce bacznie przyglądamy się napływającym informacjom, ale do pełniejszego obrazu skali wpływu na gospodarkę trzeba będzie poczekać na spływające dane. Oczywiście liczymy się z rewizją w dół, jednak na ten moment nie mamy jeszcze finalnych zmian - powiedziała dyrektor działu analiz makroekonomicznych Alior Banku Agata Filipowicz-Rybicka.

Główny ekonomista Banku Millennium Grzegorz Maliszewski wskazał, że bank jest "w trakcie rewizji scenariusza". "Jednak na chwilę obecną jeszcze nie mam ostatecznych wyliczeń. Może ona wynieść ok. 1 pkt. proc. Wobec aktualnego szacunku na poziomie 3,2 proc." - napisał w komentarzu.

Ekonomiści są zgodni w ocenie, że rewizja w dół będzie potrzebna, jej skala jest jednak ciężka do oszacowania. - Z każdym dniem widać coraz wyraźniej, że konieczna będzie rewizja w dół, ale na razie wciąż nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak mocna. Prace w toku - powiedział główny ekonomista Santander BP Piotr Bielski. Nad skalą rewizji zastanawia się także ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego Piotr Dmitrowski. Bank Pekao planuje rewizję prognoz jeszcze w tym tygodniu, a Credit Agricole opublikuje najnowsze szacunki w poniedziałek. Nad nowymi prognozami pracują również ekonomiści PKO BP.

Autor: mb / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock