JSW tnie zatrudnienie. Nowy prezes: albo zatrzymamy złe wyniki albo przegramy tę walkę

Z kraju


Jastrzębska Spółka Węglowa chce zejść z kosztem wydobycia węgla poniżej 80 dol. za tonę w ciągu dwóch lat – zadeklarował nowy prezes JSW Edward Szlęk. W kilkuletniej perspektywie chce też uzyskać efektywność produkcji na poziomie ponad tysiąca t węgla na pracownika rocznie.

Podczas środowego briefingu prezes JSW akcentował, że na obecną, trudną sytuację spółki wpływa rozpoczęty cztery lata temu i postępujący proces pogarszanie się rynku węgla koksowego, a także poziom cen rzędu 100-120 dolarów za tonę. - Kolejny kwartał pokazuje, że mamy kolejne uderzenie w spadek cen węgla koksowego i cen węgla w ogóle - podkreślił.

Redukcja kosztów

- To jest rok, w którym albo zatrzymamy tendencję pogarszania wyników spółki i ryzyka utraty płynności, albo przegramy tę walkę. Ja zakładam, że nie przegramy. Ale ponieważ na rynek zdaje się nie można liczyć, pozostaje licznie na organiczną pracę w firmie polegającą niestety – bo to jest zawsze przykra operacja – na redukcji wszelkich kosztów, jakie spółka ponosi - mówił Szlęk.

Wskazał, że do złapania oddechu i „pewnego stanu równowagi” JSW brakuje „kilkuset milionów złotych”, które spółka może zdobyć ograniczając wszystkie koszty stałe i zmienne. Łącznie to ponad 6 mld zł, w tym koszty zmienne - ok. 2 mld zł. JSW zamierza wykonać (mimo strajku z początku roku) tegoroczny plan wydobycia na poziomie 16,4 mln ton. - Taki jest plan – skorygowany. Zakładam, że będzie lepiej. Ale to czas pokaże - wskazał prezes. Spółka chce też co najmniej utrzymać tę wartość w kolejnych latach. Planuje przy tym koncentrować się na produkcji węgla koksowego typu 35 – docelowo na poziomie ok. 10 mln ton – uzupełniając ją ok. 4 mln ton węgla typu 34 (z tych dwóch rodzajów węgla w proporcji 70:30 korzystają koksownie). Przy obecnym zatrudnieniu na poziomie ok. 25 tys. osób, spółka przez kilka najbliższych lat zamierza ograniczać je w skali ok. tysiąca osób rocznie (do poziomu ok. 20 tys.). Ma się to odbywać wyłącznie poprzez wykorzystywanie naturalnych odejść na poziomie ok. 1,5 tys. osób rocznie; przy zatrudnianiu w to miejsce tylko pracowników niezbędnych dla technologii produkcji (szacunkowo ok. 500 osób rocznie). Szlęk zapewnił, że proces ten będzie prowadzony niezależnie od koniunktury na rynku. - To element podnoszenia wydajności pracy, to jest też element szansy na stworzenie funduszów motywacyjnych dla tych pracowników, którzy finalnie będą przy tym wydobyciu pracowali - podkreślił Szlęk. Choć nie podał szacowanej wartości optymalnego zatrudnienia, zaznaczył że efektywność produkcji powinna przekroczyć 1000 ton węgla na pracownika rocznie (obecnie szacowane minimum efektywności to ok. 900 ton na pracownika). Spośród innych elementów kosztów stałych spółka zamierza dokonać przeglądu wszelkich umów na usługi, jak zaznaczył prezes, „po to, aby je w sposób istotny zredukować”. Łącznie koszty stałe powinny w jego ocenie spaść o kilkanaście procent.

Nowe moce produkcyjne

W zakresie kosztów zmiennych JSW będzie naciskała na kopalnie w zakresie racjonalizacji wydatków ponoszonych na eksploatację. - Wrócimy do pewnych norm, wskaźników, które spółka miała, żeby w tych trudnych czasach jak najmniejszymi wydatkami inwestycyjnymi i eksploatacyjnymi utrzymać ciągłość ruchu - podkreślił Szlęk. Wskazał, że jeżeli uda w tym roku zrealizować zakładane wydobycie i zredukować koszty, zarząd przedstawi radzie nadzorczej plan długofalowy. - Będziemy m.in. dążyli do zejścia z kosztem wytwarzania do 80 dolarów - to poziom konieczny, by w dłuższym horyzoncie czasu być konkurencyjnym na terenie Unii Europejskiej - podkreślił prezes. Nie podał obecnego kosztu w JSW; wskazał natomiast, że do zbilansowania wydobycia obecnie spółce brakuje ok. 60 zł na każdą tonę. - Walczymy o redukcję tej różnicy - zaznaczył potwierdzając, że chodzi o ścięcie kosztów po ok. 30 zł w tym i kolejnym roku. Pytany czy aby to osiągnąć, wystarczające będą dotychczasowe cięcia przewidziane w krótkookresowym planie, Szlęk wskazał że spółka natychmiast przystąpi do zmian planów zaopatrzeniowych, technicznych, "które mogą szybko dać określone oszczędności". - Nie możemy czekać - podkreślił prezes. Zapowiedział, że szczegóły spółka poda na konferencji wynikowej, planowej na 15 maja. Przypomniał też, że spółka cały czas rozmawia z bankami. - Na razie mamy dobrą atmosferę w tych rozmowach - ocenił. Prezes uważa, że przy wielkości europejskiego rynku węgla koksowego na poziomie 50-60 mln ton, a także konsumowaniu 5 mln ton produkcji JSW przez jej własne koksownie i kolejnych ok. 30 proc. przez ArcelorMittal, spółka nie powinna mieć problemu z umieszczeniem na rynku pozostałego węgla koksowego – pod warunkiem dobrego kosztu i jakości. Aby zwiększyć wydobycie najlepszego węgla typu 35 JSW zamierza budować w najbliższych dwóch latach moce produkcyjne w oparciu o udostępniane pole Bzie-Dębina (pierwsze próby dojścia do węgla zakładane są tam z końcem 2016 r.), a także o możliwości dotarcia do złóż w kopalniach Knurów-Szczygłowice i Budryk. Według Szlęka w pierwszej kolejności mają tu być wykorzystane „możliwości najszybsze i relatywnie najtańsze”. Szlęk przyznał, że JSW nie sfinansuje tych inwestycji samodzielnie. Być może spróbuje pozyskać partnerów do spółek celowych. O podobne rozwiązanie zamierza starać się dla inwestycji w elektrociepłowni Zofiówka. Zgodnie z już zawartym porozumieniem w projekcie dotyczącym elektrociepłowni Radlin (zagospodarowanie gazu koksowniczego) ma uczestniczyć Agencja Rozwoju Przemysłu.

Co z finansowaniem sportu?

Pytany o możliwości zwiększania efektywności wydobycia w oparciu o np. wprowadzanie sześciodniowego tygodnia pracy (przy pięciodniowym tygodniu dla pracowników), prezes podkreślił, że pierwszoplanową sprawą jest tu wykorzystanie maszyn pod ziemią, a także efektywny czas pracy pracowników. Wskazał, że na niektórych ścianach wydobycie w soboty jest prowadzone – tam gdzie poziom związanych z tym kosztów uzasadnia takie rozwiązanie. Podobne kalkulacje, a także rozmowy w tej sprawie ze związkami, mają być prowadzone w przyszłości. Odpowiadając na pytanie o koszty związane z górniczymi przywilejami prezes zapowiedział skierowanie do związków propozycji rozmów o nowym układzie zbiorowym pracy, „który byłby nowoczesny, elastyczny i dostosowany trochę bardziej do realiów nowoczesnej gospodarki niż tej sprzed 25 lat”. - Będziemy dążyli do systemów, które będą głównie motywowały do pracy i nagradzały za pracę, ale realną pracę - wyjaśnił Szlęk. Pytany o możliwość sprzedaży wydobywającej węgiel energetyczny kopalni Krupiński (wobec tego, że spółka nie zamierza inwestować w rozwój wydobycia węgla energetycznego) Szlęk ocenił, że zakład ten „na razie dobrze fedruje”. - Będziemy szukali rozwiązań dla obszaru energetycznego, ale dzisiaj za wcześnie o tym mówić - wskazał. Zapowiedział też, że JSW nie zamierza wycofywać się z finansowania sportu – klubu siatkarskiego i hokejowego. - Zakładam, że jakiś obszar CSR (Corporate Social Responsibility - społeczna odpowiedzialność biznesu – PAP) spółka musi utrzymać. Czy w takim wymiarze, jak dzisiaj – zobaczymy. Ale nie zakładamy, że wychodzimy i umywamy ręce od wszystkich społeczności, gdzie ludzie mieszkają i chcą czasem coś zobaczyć - zadeklarował Szlęk.

Autor: mb / Źródło: PAP