Posłanka PiS pochwaliła się zakupem sera. Po chwili musiała się tłumaczyć

Z kraju


Oburzona słowami Emmanuela Macrona posłanka PiS Joanna Lichocka ogłosiła niedawno bojkot francuskich serów. Dziś pochwaliła się w sieci zakupem koziego twarogu, który miał być dla nich substytutem. Użytkownicy Twittera szybko wytknęli jej, że produkt, który kupiła, wyprodukowała mleczarnia należąca do… francuskiego koncernu.

"No cóż, nie kupiłam dziś francuskich serów. Pan Macron nie dał mi wyboru. (jutro raczej też nie kupię)." - napisała w poniedziałek na Twitterze Lichocka.

"Nie ma ucieczki"

Jak zapowiedziała tak zrobiła. W kolejnym poście, opublikowanym w środę wieczorem oznajmiła: "Wróciłam ze sklepu;) (Turek jest po drodze do Kalisza) ;)". Zamieściła też zdjęcie koziego sera, wyprodukowanego właśnie w zakładzie w Turku.

Internauci wytknęli jej jednak, że ten ser jest wprawdzie produkowany w Polsce, ale zakład mleczarski należy do francuskiej grupy serowarskiej Savencia.

"No proszę :):) nie ma ucieczki:):)" - skomentowała posłanka.

W kolejnym poście tłumaczyła już, że "nie należy omijać produktów wyrabianych w Polsce, zakładach tu działających i zatrudniających polskich pracowników".

Bojkot francuskich serów to reakcja na słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona. W ub. tygodniu, podczas wizyty w Bułgarii powiedział m.in. , że "Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra", a odrzucenie przez Polskę zmiany stanowiska w sprawie rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych nazwał "błędem", który prowadzi do "dumpingu socjalnego i niesprawiedliwej konkurencji".

Do słów Macrona o Polsce odniósł się też poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który zagroził bojkotem produktów znad Sekwany. "Panie Emmanuel Macron jeszcze chwila i doprowadzisz Pan do bojkotu w Polsce francuskich towarów, wtedy naprawdę zaboli" - napisał na Twitterze.

Autor: ToL//bgr / Źródło: tvn24bis.pl