Ekspert: pieniądze wydane na ratowanie dobytku zwróci nam ubezpieczyciel

Z kraju

Jak otrzymać odszkodowanie po nawałnicach?TVN24BiS /
wideo 2/3

- Jeśli mamy zerwany dach i pada deszcz, to trzeba ratować to, co się da. Pieniądze, które wydaliśmy np. folię zabezpieczającą, ubezpieczyciel zwróci nam w postaci odszkodowania - mówił w TVN24 Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Tarczyński podkreślał, że w przypadku zdarzeń masowych, jak np. ostatnich nawałnic, wiele szkód jest likwidowanych bez oględzin likwidatora.

- Kiedy mamy wiele małych szkód np. do 5 tys. złotych w jednym miejscu, to często jest tak, że wystarczy telefon do ubezpieczyciela, czasem nawet bez dokumentacji zdjęciowej i bez wizyty wizytatora jest wypłacane odszkodowanie. Zwykle pieniądze wypłacane są w ciągu kilku dni - mówił Tarczyński i dodał, że kiedy mamy ubezpieczony dom czy mieszkanie, to ubezpieczyciel ma maksymalnie 30 dni, aby podjąć decyzję o wypłacie odszkodowania. - Kiedy jesteśmy po tragedii, która nas spotkała i czekamy na wizytę wizytatora, to powinniśmy ratować to, co da się uratować, czyli jeśli mamy zerwany dach i pada deszcz i jest zagrożenie, że zostanie zniszczone to, co mamy wewnątrz domu, to nie wahajmy się podejmować działań po to, aby to wszystko ratować - radził Tarczyński i dodał, że pieniądze, które wydaliśmy na np. na folię zabezpieczającą dom mogą wejść w poczet odszkodowania. - Jeśli ponieśliśmy celowe wydatki na zabezpieczenie tego, co mamy w domu, to ubezpieczyciel nam to zwróci w postaci odszkodowania. Niezależnie od tego, czy nasza akcja zabezpieczająca była skuteczna - dodał.

Podwyżki?

Tarczyński podkreślił, że większość odszkodowań wypłacanych jest w ciągu kilku dni. - Nawet jeśli potrzebna jest wizyta wizytatora i oględziny, to wypłacane są zaliczki na poczet przyszłego odszkodowania, aby zapewnić podstawowe środki poszkodowanym - wyjaśnił Tarczyński. Gość TVN24 mówił również, że ceny polis ubezpieczeniowych nie powinny wzrosnąć po ostatnich nawałnicach. - Z przyjemnością uspokoję. Ze zdarzeniami pogodowymi, czyli nawałnicami, burzami, czy powodziami mamy w Polsce do czynienia co roku. Owszem w tym roku są one na większą skalę niż zazwyczaj, ale zdarzają się co roku. Na rynku jest konkurencja cenowa i na razie ta konkurencja ceny trzymała. Nie możemy wyrokować o podwyżkach na podstawie jednorazowego wydarzenia. Owszem, gdyby utrzymał się taki trend przez 3-4 lata, to wtedy tak. Ale po jednorazowym zdarzeniu nie można wyrokować o podwyżkach - zapewnił Tarczyński.

Klęska żywiołowa

Tarczyński mówił, że wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nie zmienia nic z perspektywy poszkodowanego. - Nie ma znaczenia, czy to wiatr, czy burza. Ważne jest, czy poszkodowany jest ubezpieczony i czy ubezpieczone ma tylko mury, czy też to, co ma w domu, czyli np. meble itd. Jeśli mamy ubezpieczenie, to niezależnie od tego, czy ogłoszono stan klęski żywiołowej, czy też nie, to nam należy się odszkodowanie - mówił Tarczyński i dodał, że kupując ubezpieczenie należy zadbać o to, aby jego wartość odpowiadała faktycznej wartości nieruchomości i jej wyposażenia.

Autor: msz / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24