"Próba przykrycia gigantycznej afery PiS-u"

Z kraju

Horała o zawiadomieniu do prokuratury
wideo 2/9

Zawiadomienie jest absurdalne i jest próbą przykrycia gigantycznej afery PiS-u, afery KNF - napisał były minister finansów Jacek Rostowski, odnosząc się do zapowiedzi szefa komisji śledczej do spraw VAT, że zawiadomi prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego wicepremiera.

W środę przewodniczący komisji śledczej ds. VAT Marcin Horała (PiS), po niejawnym jej posiedzeniu poinformował, że komisja zdecydowała się zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez b. ministra finansów Jacka Rostowskiego i b. szefa gabinetu premiera Sławomira Nowaka.

Rostowski: próba przykrycia afery KNF

"Zawiadomienie jest absurdalne i jest próbą przykrycia gigantycznej afery PiS-u, afery KNF, która może sięgać do najwyższych szczebli w tej partii" - napisał w odpowiedzi Rostowski na Twitterze.

"Jest to, niestety, także afera o której mówi się głośnie w Europie, rzutując fatalnie na reputacje Polski" - dodał były minister finansów.

Horała, mówiąc o zawiadomieniu dotyczącym Rostowskiego stwierdził, że dotyczy ono czterech obszarów. - Pierwsze z nich to jest przekroczenie uprawnień przez pana ministra, który doprowadził do tego, że osoba nieuprawniona, czyli doradca społeczny, będący jednocześnie zatrudniony w jednej z firm audytorskich, w sposób faktyczny współkierował tworzeniem legislacji w resorcie finansów - powiedział. Chodzi o Renatę Hayder. Jej osobę przywołano 21 listopada przed sejmową komisją śledczą, jako społeczną doradczynię Rostowskiego i partnera w firmie doradczej Ernst & Young. Wiceminister finansów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch zeznała wówczas przed komisją, że według niej proces legislacyjny przejmowali od urzędników resortu finansów zewnętrzni doradcy. W resorcie finansów - jak mówiła - gabinet miał "superpracownik" - Renata Hayder zatrudniona w firmach doradczych Arthur Andersen i Ernst & Young.

Jak podkreślił Horała, "żadne ustawy o działach rządowych, żadne akty prawne nie przewidują takiej możliwości, takiego trybu, więc jest podejrzenie, że doszło tutaj do popełnienia przestępstwa, przekroczenia uprawnień". Drugie możliwe przestępstwo, o którym mówił Horała, to "ujawnienie niejawnych informacji, informacji objętych chociażby tajemnicą służbową czy tajemnicą skarbową, osobie pozostającej w stosunku pracy lub w innym stosunku zależności służbowej z grupą firm audytorskich, prywatnych firm zajmujących się biznesem podatkowym". Dodał, że "osoba ta miała dostęp do wewnętrznych informacji resortu finansów".

Renata Hayder w oświadczeniu przekazanym kilka dni temu PAP napisała, że zarzuty wobec niej formułowane po zeznaniach Elżbiety Chojnej-Duch są nieprawdziwe i naruszają jej dobra osobiste. Dodała, że do czasu spotkania z komisją do spraw VAT publicznie nie będzie mówić o swojej pracy społecznego doradcy ministra finansów.

"Straty dla Skarbu Państwa"

- Trzecie z możliwych przestępstw to doprowadzenie do straty dla mienia publicznego, Skarbu Państwa, wielkich rozmiarów - bo mówimy tu o dziesiątkach miliardów złotych - poprzez doprowadzenie do rozszczelnienia systemu podatkowego (...) w sposób budzący podejrzenie, że miał on charakter przestępczy, poprzez przede wszystkim zniesienie sankcji podatkowej 30 procent związanej z tym, że ktoś zaniżył swoje zobowiązanie lub zawyżył wysokość zwrotu podatkowego przez te wprowadzone zmiany - mówił. Przewodniczący komisji śledczej podkreślił, że "próba oszustwa podatkowego nie wiązała się z ryzykiem żadnej dodatkowej sankcji". Dodał, że upowszechnienie wówczas rozliczeń kwartalnych dla podmiotów nowo rejestrowanych prowadziło m.in. do tego, że firmy rejestrowano, żeby były "słupami" i były elementem "karuzeli VAT".

- Dopiero po trzech miesiącach musiały złożyć zeznanie podatkowe - dodał. Wskazał, że dopiero po pół roku organy skarbowe mogły skutecznie się taką firmą zainteresować. - W tym czasie te pieniądze były już z nich skutecznie wyprowadzone. Zostawał już ten przysłowiowy słup, czyli na przykład osoba bezdomna - stwierdził.

"Niedopełnienie obowiązków"

Zarzutem czwartym, o którym mówił Horała, jest niedopełnienie obowiązków w sprawie sankcji. Podczas procedowania projektu ustawy "wszystkie formacje polityczne popierały stanowisko rządu, żeby tę sankcję znieść, w mylnym przeświadczeniu, że taka jest niezgodna z ustawodawstwem unijnym" - mówił.

Dodał, że nawet jeśli stanowisko rządu wynikało z nieświadomości, to późniejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednoznacznie rozstrzygnęło, że pozostawienie sankcji jest zgodne z ustawodawstwem unijnym.

W tym kontekście Horała powiedział, że Rostowski nie podjął prób przywrócenia sankcji, a jej brak - jak mówił - "przyczyniał się do strat Skarbu Państwa w wysokości 40 mln zł rocznie", a ponadto do miliardowych strat dotyczących braku prewencji. Horała podkreślił, że zawiadomienia w sprawie Rostowskiego i Nowaka nie kończą prac komisji, która 10 grudnia planuje przesłuchać właśnie Rostowskiego, a 11 grudnia - prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Autor: mp//dap / Źródło: PAP