Gomoła: frankowiczów już dziś można uwolnić z kredytowych kajdan

Z kraju

TVN24 Biznes i ŚwiatSpór o ustawę ws. frankowiczów

Nie zgadzam się z prognozami, że ustawa frankowa, która przerzuca 90 proc. kosztów na banki, oznacza katastrofę systemu bankowego. Nie zgadza się z tym także Narodowy Bank Polski, który stwierdza w raporcie, że wypłata świadczeń przez banki nie naruszyłaby współczynników ich wypłacalności - powiedział w TVN24 Biznes i Świat Marcin Gomoła, były wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Podpowiada też inne rozwiązanie, które przy okazji "urealni rynek nieruchomości". Pozwala na nie polski kodeks cywilny i w podobnej formie jest stosowane np. w USA.

Gomoła zaznaczył, że trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co to jest system bankowy? - Czy są to tylko instytucje finansowe i ich akcjonariusze, czy przede wszystkim klienci banków? - pytał. - Zysk czy strata instytucji bankowych oznacza stratę lub zysk klientów banków - tłumaczył gość TVN24 Biznes i Świat.

Inne rozwiązanie

- Suma 21 mld zł (szacowana strata jaką poniosą banki po wprowadzeniu ustawy - red.) to nie jest mało, ale parę lat temu kwota 160 mld zł została wyjęta z systemu emerytalnego i tak naprawdę niewiele się stało - podkreślił Gomoła.

- Minister Szczurek mówił, ze byłoby niesprawiedliwością, jeżeli ustawa dotyczyłaby tylko kredytów walutowych. Jest inne rozwiązanie, które istnieje w kodeksie cywilnym. Jest to tzw. datio in solutom, czyli świadczenie w miejsce wypełnienia. Kredytobiorca będzie mógł spłacić kredyt poprzez przeniesienie własności lokalu czy domu kredytowanego i w ten sposób zwalnia się z zobowiązania kredytowanego. Traci wtedy lokal, ale jest wolny w sensie kredytowym - powiedział Gomoła.

Takie rozwiązanie jest stosowane w USA i zdaniem eksperta urealni polski rynek nieruchomości. Art. 453 kodeksu cywilnego mówi o tym, że jeżeli dłużnik w celu zwolnienia się 
z zobowiązania spełnia za zgodą wierzyciela inne świadczenie, to zobowiązanie wygasa.

- Nieruchomości są trudno zbywalne, gdy wartość kredytu znacznie przekracza wartość zabezpieczenia. Banki udzielając kredytu, uznały, że to zabezpieczenie wystarczy na czas trwania kredytu. Nie stoi więc nic na przeszkodzie, aby kredytobiorca mógł przenieść własność nieruchomości na bank i w ten sposób zwolnić się ze zobowiązania. Bank będzie mógł tę nieruchomość dalej odsprzedać, nawet temu samemu kredytobiorcy, ale już po realnych cenach. Jest to rozwiązanie, które działa w każdym przypadku, czy to jest kredyt złotówkowy czy walutowy - dodał.

Zagrożenie dla stabilności

Komitet Stabilności Finansowej (KSF) negatywnie ocenił ustawę o frankowiczach w obecnym kształcie i uznał, że stanowi ona zagrożenie dla stabilności sektora finansowego w Polsce. Wskazał, że ustawa jest zagrożeniem m.in. dlatego, że traktuje nierówno kredytobiorców w zależności od waluty zadłużenia, wpływa na obniżenie wpływów z podatku CIT oraz spowoduje obniżenie akcji kredytowej banków.

Ustawa dotycząca restrukturyzacji walutowych kredytów hipotecznych została gruntownie zmieniona podczas sejmowego głosowania na początku sierpnia. W pierwotnej wersji projektu autorstwa PO koszty przewalutowania miały być dzielone pół na pół na kredytobiorców i banki. Jednak posłowie niespodziewanie przegłosowali poprawkę SLD, która 90 proc. tych kosztów przerzuca na banki.

Strata banków

Jak wskazał NBP w liście do senackiej komisji budżetu i finansów, straty banków, po ewentualnym wejściu w życie ustawy o frankowiczach w jej obecnym kształcie, wyniosłyby łącznie 21 mld zł, czyli o 20 proc. więcej niż roczny zysk brutto banków.

We wtorek prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz zaapelował do tych polityków, którzy "napuszczają społeczeństwo na sektor bankowy i proponują, w gorszący sposób, rozwiązania nieodpowiedzialne, destabilizujące system finansowy i generujące wielomiliardowe straty, by odpuścili sobie drwienie z powagi sytuacji i igranie z ogniem".

Autor: tol / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: TVN24