Gdzie trafiają pieniądze, które wydajemy w sklepach?

Z kraju

Supermarket marzeń. "Nasza dieta zleży od sklepu"TVN24 BiS
wideo 2/4

Gdyby klienci wydawali o 1 procent więcej na produkty znad Wisły, w polskiej gospodarce zostawałoby dodatkowo 6,6 miliarda złotych rocznie - wynika z analizy Grant Thornton.

W trakcie tegorocznej edycji Kongresu 590 zainaugurowana została kampania "Wybieram 590", której celem jest nakłanianie polskich konsumentów do świadomego wybierania polskich produktów (oznaczonych kodem kreskowym zaczynającym się od liczby 590) i wspierania w ten sposób rozwoju polskiej gospodarki.

W ramach tej kampanii firma audytorsko-doradcza Grant Thornton przeanalizowała, jak postulowane zmiany zachowań konsumentów wpłynęłyby na kondycję ekonomiczną Polski.

- Przeprowadziliśmy symulację pokazującą, jak duża część pieniędzy wydawanych przez gospodarstwa domowe na konsumpcję pozostałaby dodatkowo w Polsce, gdyby każdy konsument przeznaczył w ciągu roku o 1 procent więcej na produkty i usługi polskie kosztem tych z zagranicy - tłumaczy Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton.

Gdzie trafiają pieniądze?

W opracowaniu przypomniano, że na cenę każdego produktu czy usługi składa się wiele elementów, np. koszty wynagrodzeń, podatków, wynajmu powierzchni biurowej czy produkcyjnej, zużycie energii, transport czy podatki.

W zależności od tego, czy dany produkt wytwarzany jest w Polsce czy za granicą, dana część ceny albo zostaje w Polsce, albo odpływa do innych krajów.

Okazuje się, że w przypadku produktów i usług spełniających dwa kryteria "polskości" - wytwarzanych w Polsce i wytwarzanych przez firmy z polskim kapitałem - w Polsce pozostanie aż 79 groszy z każdego 1 złotego, który został wydany na tego rodzaju produkt. Natomiast dla produktów w pełni zagranicznych (wytwarzanych za granicą, przez firmę zagraniczną) z 1 złotego pozostanie w Polsce tylko 25 groszy.

Konkurencja motywuje polskie firmy

Jak zauważa Grant Thornton, gdyby każdy konsument w Polsce zmienił swoje nawyki zakupowe o 1 proc. (gdyby kupował o 1 proc. więcej produktów i usług z grupy 1, a o 1 proc. zredukował zakupy z grupy 4), oznaczałoby to, że aż o 6,6 mld zł więcej pieniędzy pozostanie w Polsce.

Zmiana w zachowaniach o 10 proc. zaowocowałaby więc pozostaniem w kraju dodatkowych aż 66 mld zł, które znacząco zwiększałyby możliwości inwestycyjne polskich przedsiębiorstw i sprzyjały długofalowemu rozwojowi gospodarczemu Polski - wynika z opracowania. - Oczywiście nie uważamy, że polscy konsumenci powinni zupełnie wstrzymać się z zakupami produktów zagranicznych, zwłaszcza jeśli w skuteczny sposób konkurują one ceną czy jakością z polskimi odpowiednikami - zaznacza Wróblewski.

Zdrowa konkurencja z zagranicznymi produktami motywuje rodzimych producentów do innowacyjności, rozumianej zarówno jako podnoszenie wydajności, jak i nadawanie swoim produktom i usługom unikalnych cech. Jednak już drobne zmiany w zachowaniach konsumentów w kierunku "produktów 590" (choćby przy wyborze między produktami podobnymi pod względem jakości i ceny) mogą spowodować istotną zmianę dla polskiej gospodarki - dodaje.

Jak podkreśla jednak, skoro konsumpcja krajowych produktów i usług przynosi polskiej gospodarce znacznie wyższy "zwrot" niż konsumpcja dóbr z importu, należy stwarzać polskim firmom dogodne warunki prawne i instytucjonalne, by nie myśleli oni o przenoszeniu produkcji za granicę.

Autor: tol / Źródło: tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock