Z kraju

"Gazeta Wyborcza": Glapiński zaprzecza słowom premiera

Z kraju

Premier o rekomendacji Kowalczyka do Rady GPW
wideo 2/9

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zaprzecza, by bank centralny rekomendował do rady nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych radcę Grzegorza Kowalczyka - donosi "Gazeta Wyborcza". O tym, że Kowalczyk był rekomendowany przez NBP, mówił w listopadzie premier Mateusz Morawiecki.

13 listopada ubiegłego roku "Gazeta Wyborcza" napisała, że w marcu 2018 roku Marek Chrzanowski, ówczesny przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, zaoferował biznesmenowi Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika.

Sprzeczność

Tym prawnikiem miał być radca prawny z Częstochowy Grzegorz Kowalczyk. Po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło się w lutym 2017 roku, gdy Giełda Papierów Wartościowych poinformowała o powołaniu go do składu rady nadzorczej (Rady Giełdy). Pytany o tę sprawę premier Mateusz Morawiecki powiedział, że do rady nadzorczej GPW Kowalczyka rekomendował NBP.

Tymczasem w korespondencji przesłanej "Gazecie Wyborczej" Glapiński podkreśla, że "nie rekomendował radcy prawnego pana Grzegorza Kowalczyka do rady nadzorczej GPW".

"NBP nie posiada uprawnień rekomendacyjnych w zakresie rady nadzorczej GPW" - dodaje.

Prezes NBP zaprzecza też, że zna Kowalczyka. "Nie znam i nigdy nie poznałem radcy prawnego pana Grzegorza Kowalczyka" - twierdzi Glapiński.

"NBP w okresie mojej kadencji nie współpracował z panem Kowalczykiem. Osobiście także z panem Kowalczykiem nie współpracowałem" - zaznacza szef banku centralnego.

Z inspiracji Glapińskiego?

Z nieoficjalnych informacji "GW" wynika, że to właśnie Glapiński zainicjował spotkanie Chrzanowskiego z biznesmenem Leszkiem Czarneckim, na którym padła korupcyjna propozycja. Tak w prokuraturze miał zeznać Chrzanowski.

Gazeta przytacza także słowa Chrzanowskiego, które wypowiedział podczas rozmowy nagranej przez Czarneckiego, przekazanej później prokuraturze: "Jest dużo spraw, które są wokół banku, i chciałem to jakoś uporządkować. Także dzisiaj też się spotkamy to, co wtedy pan prezes Glapiński nie mógł, bo był chory, a umówiliśmy się, że spotkamy się z też w NBP-ie. Tak, że raczej wie pan, zapoznawczo, ale też żeby podkreślić, jakie jest zdanie, zresztą wspólne z moim prezesa Glapińskiego, na całą tą sytuację" (pisownia za stenogramem).

- Ja się do czegoś zobowiązałem - podkreślił ówczesny szef KNF.

Glapiński nie odpowiedział na pytania "Gazety Wyborczej" dotyczące zeznań Chrzanowskiego. Bank centralny poinformował "GW", że "prezes NBP złożył stosowne wyjaśnienia w prokuraturze, a w związku z trwającym postępowaniem NBP nie może udzielać informacji w tej sprawie".

Komisja śledcza?

Opozycja domaga się jak najszybszego powołania komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić aferę w KNF.

- Wzywamy marszałka Sejmu i większość parlamentarną do tego, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu, w środę przegłosować wniosek PO, złożony wiele tygodni temu o powołanie komisji śledczej ds. KNF - mówił w czwartek Robert Kropiwnicki (KO-PO).

Autor: tol / Źródło: Gazeta Wyborcza

Raporty: