Przez decyzję rządu mogą stracić nawet 90 procent rocznych zarobków

Autor:
mp
Źródło:
PAP
Prezes TIG Elżbieta Agata Wojtowicz o problemach turystyki w górach
Prezes TIG Elżbieta Agata Wojtowicz o problemach turystyki w górachTVN24
wideo 2/6
TVN24Prezes TIG Elżbieta Agata Wojtowicz o problemach turystyki w górach

Instruktorzy narciarscy mogą stracić nawet 90 procent rocznych zarobków przez skumulowanie ferii zimowych dla uczniów i świąt w jednym terminie - informuje Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN. Według branży tylko przywrócenie starego terminu ferii może sprawić, że przetrwa ona sezon.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Jak powiedział PAP Piotr Tekiel ze Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa Polskiego Związku Narciarskiego (SITN PZN) pierwsza część lockdownu na wiosnę nie dotknęła branży bardzo mocno, bo przypadła na koniec sezonu, natomiast pełne zamrożenie ogłoszone w sobotę "działa na wymarcie naszej branży".

"Likwidacja ferii pozbawi nas dochodów"

- I nie chodzi o miesięczny lockdown, a o likwidację ferii - wyjaśnił.

Jak zaznaczył, w Polsce działa ponad 11 tys. trenerów i instruktorów narciarskich, i dodaje, że być może nie jest to jakaś oszałamiająca liczba w skali kraju, ale do tej liczby trzeba dodać rodziny na utrzymaniu. - Przerwa świąteczna i ferie zimowe generują nawet 90 proc. zarobków, które muszą starczyć na cały rok. Likwidacja ferii pozbawi nas tych dochodów, a państwo nam tego nie zrekompensuje - tłumaczy Tekiel.

Według niego narciarstwo jest najbardziej bezpiecznym sportem w kontekście epidemii. - Odbywa się na świeżym powietrzu i każdy narciarz ma zasłonięte usta i nos, ma gogle na twarzy i rękawiczki na rękach - podkreślił.

Dodał, że orczyki są bezpieczne, na krzesłach można siedzieć daleko od siebie, a w gondolach ograniczyć liczbę osób. - I tak będzie bezpieczniej niż w transporcie publicznym - zaznaczył.

Tekiel wskazał, że do każdego nowego sezonu narciarskiego branża się przygotowuje od razu po zamknięciu starego sezonu, czyli cały rok. - Niektórzy inwestują w sprzęt, ludzi, promocje, inni jak organizatorzy szkoleń wyjazdowych już na kilka miesięcy przed nowym sezonem porezerwowali miejsca noclegowe, wpłacili zaliczki i teraz to wszystko stracą - wyjaśnił. - Nikt im tego nie zwróci - dodał.

Ferie w jednym terminie

W poniedziałek wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin poinformował, że jeżeli Główny Inspektorat Sanitarny zaakceptuje uzgodniony, szczególny reżim sanitarny, to we wtorek zostanie ogłoszona decyzja o otwarciu branży narciarskiej.

W sobotę premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że m.in. hotele dla turystów i placówki gastronomiczne będą zamknięte do 27 grudnia. Poinformował też, że podjął decyzję o skumulowaniu ferii zimowych w terminie od 4 do 17 stycznia.

Jak tłumaczył, zwykle ferie są rozłożone na różne województwa w różnym czasie po to, by ruch turystyczny w gospodarce był większy, ale obecnie muszą być skumulowane w jednym czasie, aby ten ruch był jak najmniejszy. - Po to, żeby nie zamawiać wyjazdów, nie wyjeżdżać, ani za granicę, bo może się okazać, że będzie potrzebna kwarantanna po powrocie; żeby siedzieć w domu, by przerwać łańcuch zakażeń, by ta mobilność była jak najmniejsza - apelował.

Autor:mp

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty:
Pozostałe wiadomości