"To są najnowocześniejsze samoloty". Minister o cenie maksymalnej F-35

Z kraju

USAF/Wikipeda (CC BY 1.0)Minister MON Mariusz Błaszczak uważa, że cena maksymalna za samoloty F-35 to 6,5 mld dolarów

Maksymalnie 6,5 miliarda dolarów - tyle Polska zapłaci za myśliwce F-35 według szefa resortu obrony Mariusza Błaszczaka. Minister podkreślił też, że ostateczna kwota będzie zbliżona do tej, którą zapłaciła Belgia, dlatego że kupujemy podobną liczbę samolotów.

Szef resortu obrony pytany na antenie radia RMF FM o cenę za myśliwce F-35, odpowiedział, że 6,5 mld dolarów to jest "cena maksymalna".

- Kiedy w ubiegłym roku kupowałem system Patriot, cena maksymalna wynosiła 10,5 miliarda dolarów. Kupiłem Patrioty za niecałe 5 miliardów dolarów. Kiedy w tym roku kupowałem HIMARS, czyli rakiety o zasięgu do 300 kilometrów, cena maksymalna, bo to był tylko jeden dywizjon, wynosiła 635 milionów dolarów - kupiłem za 414 milionów dolarów - zwrócił uwagę Błaszczak.

Dopytywany, jaki jest dla niego akceptowalny pułap, odpowiedział: "myślę, że realne są wielkości, jakie dotyczą Belgii, dlatego że kupujemy podobną liczbę samolotów. Cena, myślę, że będzie bardzo zbliżona".

"Najnowocześniejsze samoloty"

Podkreślił, że "samoloty F-35 są niezbędne, żeby polskie Siły Powietrzne zyskały takie zdolności, które będą odstraszać ewentualnego agresora". Zaznaczył, że "nie każde państwo może kupić F-35". Jak mówił, "to są najlepsze samoloty, to są najnowocześniejsze samoloty, i one sprawią, że polskie Siły Powietrzne będą miały przewagę, przewagę nad ewentualnym agresorem".

Pod koniec maja Polska wystąpiła z zapytaniem ofertowym w sprawie 32 myśliwców F-35A. Deklaracja chęci zakupu tych maszyn została powtórzona także w czerwcu podczas spotkania prezydenta RP Andrzeja Dudy z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

O tym, ile Polska może zapłacić za 32 samoloty F-35 może mówić kontrakt, jaki wynegocjowała Belgia, która chce mieć 34 maszyny. Tutaj również Departament Stanu podał cenę 6,53 mld dolarów, a po negocjacjach skończyło się na 4 mld dolarów.

"Zawsze blisko, zawsze gotowe"

Pytany o to, co by oznaczała dla armii likwidacja Wojsk Obrony Terytorialnej, Błaszczak ocenił, że "to by przede wszystkim była wielka strata dla ludzi".

- Wojska Obrony Terytorialnej są zawsze blisko, są zawsze gotowe. Fantastycznie sprawdziły się, szczególnie wiosną tego roku, kiedy była fala podtopień. Sam byłem w Zawichoście na przykład nad Wisłą. Rozmawiałem z ludźmi. Wojska Obrony Terytorialnej były przed, a nie po, a więc pomagały. Oczywiście zawsze są strażacy, ale dzięki wsparciu ze strony Wojsk Obrony Terytorialnej Zawichost nie został zalany - tłumaczył szef MON.

Podkreślił, że "Wojska Obrony Terytorialnej wspierają wojska operacyjne, gwarantują bezpieczeństwo". Jak mówił, "żołnierze WOT pomagają chronić życie, zdrowie i mienie ludzi. Operują na terenie, bo są przypisani do terenu. Są to ludzie bardzo ideowi, dlatego że poświęcają część własnego wolnego czasu, żeby służyć innym".

Błaszczak, odnosząc się do informacji o ograniczeniu przez USA inwestycji militarnych w Polsce za ok. 100 mln dolarów, powiedział, że "100 milionów dolarów, jeżeli popatrzymy na to z punktu widzenia naszego, osobistego, to jest rzeczywiście gigantyczna suma, ale z punktu widzenia już budżetu, chociażby MON, to już nie jest tak gigantyczna suma".

Poinformował, że "budżet MON-u będzie w przyszłym roku rekordowy po raz kolejny i będzie wynosił 49 miliardów złotych". Wyjaśnił, że zapowiedzi Amerykanów trzeba traktować jako "przesunięcie, odsunięcie w czasie tych inwestycji".

Autor: kris / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: USAF/Wikipeda (CC BY 1.0)