Gorąca dyskusja o pierwszej niedzieli bez handlu. "Niektóre sklepy miały duży problem"

Z kraju

Niedziele handlowe w 2020 rokutvn24
wideo 2/35

Zwiększona liczba klientów w sklepach w sobotę oraz problemy niektórych firm z dostawami na początku tygodnia. To niektóre konsekwencje pierwszej niedzieli z zakazem handlu, o których mówili goście TVN24 BiS. Przepisy mogą doprowadzić do tego, że handlowcy ograniczą rekrutację nowych pracowników - uważa Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

NSZZ "Solidarność" poinformował w poniedziałek, że zgłosił do Państwowej Inspekcji Pracy około 50 przypadków łamania przepisów ograniczenia niedzielnego handlu.

- Te pięćdziesiąt zgłoszeń przy liczbie sklepów, które są w Polsce to jest nic. Żadna sieć nie pozwoliła sobie na występy, żeby otworzyć i zobaczyć, co się stanie - mówił w programie "Bilans" na antenie TVN24 BiS Robert Krzak z Forum Polskiego Handlu.

Zakupy na zapas

Krzak podkreślił jednak, że mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem robienia zakupów na zapas - w piątek i w sobotę. Jak wskazał rozmówca Roberta Stanilewicza, w jednej z dużych sieci odnotowano dwucyfrowy wzrost obrotów w stosunku do "normalnej" soboty.

- Niektóre sklepy miały duży problem, jeżeli chodzi o przyjęcie klientów, bo były przetłoczone w piątek i sobotę - zwróciła uwagę Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Klienci mieli np. problemy ze znalezieniem wolnych miejsc parkingowych.

Jak dodała Juszkiewicz, niektóre firmy zakaz handlu odczuły także na początku tygodnia. - W poniedziałek niektóre firmy, które nie mają magazynów, muszą się posiłkować normalnymi dostawami. Te nie zdążą dojechać do sklepu na godzinę szóstą rano, żeby sklep mógł się rozłożyć towar i przyjąć klientów w normalnych warunkach - tłumaczy Juszkiewicz.

Nie zgodził się z tym Alfred Bujara z NSZZ "Solidarność". - Roztropność społeczeństwa i pracowników była naprawdę duża - ocenił przebieg pierwszej niedzieli bez handlu związkowiec z Solidarności, która była inicjatorem wprowadzenia nowych przepisów.

Jaka przyszłość ustawy

Goście TVN24 BiS mówili także o możliwych konsekwencjach wprowadzonego ograniczenia. Zdaniem Patryka Wachowca z Forum Obywatelskiego Rozwoju, choć bardzo łatwo znaleźć pracę w handlu, to "dynamika ogłoszeń o pracę będzie spadała". - Sklepikarze będą sobie zdawali sprawę, że jest coraz więcej dni w roku, w których pracy nie będzie, więc może by ograniczyć zatrudnianie nowych pracowników - ocenił Wachowiec.

Z kolei Robert Krzak prognozuje rozwój sklepów działających przy stacjach paliw. - W Niemczech, gdzie jest zakaz handlu w niedziele stacje benzynowe przyjęły rolę sklepów, gdzie ludzie zrobią komplementarne zakupy - mówił w TVN24 BiS Robert Krzak. Dodał, że jego zdaniem Polacy coraz więcej zakupów będą właśnie robić na stacjach benzynowych.

Zdaniem Alfreda Bujary ustawa powinna być znowelizowana. - Powinno być określone, które sklepy na dworcach mogą być czynne, tak samo jak i doba pracownicza powinna zaczynać się o piątej rano w poniedziałek - powiedział związkowiec.

Robert Krzak i Patryk Wachowiec byli gośćmi programu "Bilans" w TVN24 BiS:

Robert Krzak i Patryk Wachowiec o pierwszej niedzieli bez handluTVN24 BiS

Autor: mb / Źródło: TVN24 BiS