W piątek w południe przedstawiciele związku zawodowego zrzeszającego maszynistów poinformowali o zakończeniu protestu, który polegał na tym, że pociągi na przejazdach kolejowo-drogowych zwalniały do 20 km/h.
Minister o proteście
Szef resortu infrastruktury Dariusz Klimczak podczas piątkowej konferencji podkreślił, że akcja miała na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej, przede wszystkim kierowców na to, iż "przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy".
- Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego - powiedział Klimczak.
Klimczak zapowiada inwestycje
Przypomniał, że zadeklarował przystąpienie do pilnych prac legislacyjnych w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa ruchu na przejazdach. Chodzi m.in. o możliwość utraty prawa jazdy za wjazd na przejazd kolejowy, kiedy zapalone jest czerwone światło.
- Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia - zapowiedział minister.
Przypomniał, że od początku tej kadencji ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski jest wyposażonych w dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wjechaniem na czerwonym świetle, kiedy zbliża się pociąg.
Bukowiec o pakiecie zmian
Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec w rozmowie z PAP oświadczył, że został przygotowany pakiet zmian w przepisach, który trafi na wtorkowe posiedzenie rządu. Pakiet przewiduje między innymi, że wjazd na przejazd kolejowy, gdy opuszczone są rogatki, nadawany jest sygnał dźwiękowy a kierowca spowoduje ryzyko katastrofy drogowej skutkować będzie automatycznym zabraniem uprawnień do prowadzenia pojazdu na trzy miesiące. Jeśli sprawa trafi do sądu to w przypadku uznania kierowcy za winnego grozić mu będzie od roku do trzech lat pozbawienia wolności.
- Nadajemy też nowe uprawnienia funkcjonariuszom Straży Ochrony Kolei tak, aby oni mogli na równi z policjantami nakładać mandaty związane właśnie z naruszeniem tych przepisów ruchu drogowego - oświadczył wiceminister.
Bukowiec zauważył, że jeśli Rada Ministrów przyjmie zmiany przepisów we wtorek, to niezwłocznie ruszą prace parlamentarne. - Będziemy namawiać pana Marszałka, żeby Sejm również przystąpił do tych działań bardzo szybko - podkreślił.
- Wierzę w to, że pan prezydent również podpisze te zmiany, bo chodzi nam wszystkim o bezpieczeństwo Polaków - podsumował wiceminister.
Tragedia w Sokolnikach Suchych
W środę doszło do wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący ciężarówką wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.
Premier Donald Tusk po tej katastrofie ocenił, że pokazuje ona, że trzeba natychmiast rozpocząć pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe.
Kary za wykroczenia na przejazdach kolejowych
Teraz za wykroczenia na przejeździe kolejowym grozi 2 tys. zł mandatu, 15 punktów karnych, a przy ponownym popełnieniu tego samego czynu w ciągu dwóch lat mandat w wysokości 4 tys. zł. Sankcje te dotyczą m.in. wjazdu na czerwonym świetle lub migających sygnałach, wjeżdżania, gdy zapory się opuszczają lub się nie podniosły do końca, omijania opuszczonych rogatek oraz wjazdu na tory, jeśli nie ma miejsca, by z nich zjechać.