Chętnych na emerytury więcej, niż zakładano. Rząd pomylił się w szacunkach

Z kraju

Wicepremier Morawiecki o tym, ile będzie kosztowało obniżenie wieku emerytalnego tvn24
wideo 2/4

Od początku października do piątku 24 listopada do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wpłynęło 341,2 tysięcy wniosków w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. W ponad 80 procentach przypadków wydaliśmy już decyzje - powiedziała prezes Zakładu profesor Gertruda Uścińska.

- Mamy już 341,2 tys. wniosków emerytalnych, które wpłynęły do ZUS w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. Zakład na bieżąco obsługuje je i wydaje decyzje emerytalne. Można powiedzieć już na tym etapie, że organizacyjnie poradziliśmy sobie z tą zmianą w prawie - oceniła prezes. Przypomniała, że szacowano (rząd i ZUS - red.), iż ze wszystkich 410 tys. wniosków, które mogą napłynąć do końca roku, złoży je w tym okresie ponad 80 proc. uprawnionych, czyli 331 tys. osób. - Opierając się na dotychczasowych doświadczeniach z poprzednich lat spodziewaliśmy się takiej liczby wniosków w całym kwartale, a zdołaliśmy je obsłużyć jeszcze przed końcem listopada - powiedziała.

Będą nagrody

Zaznaczyła, że realizacja planów zarządu i to, że udało się obsłużyć taką masę wniosków i osób, to wynik zaangażowania pracowników zakładu.

- Za to zaangażowanie należy się godziwe wynagrodzenie. Wypłacamy więc systematycznie dodatki za godziny nadliczbowe, a na koniec kwartału mamy zapewnione środki na nagrody za ponadstandardową pracę pod stałą presją czasu - powiedziała. - To się pracownikom ZUS należy - dodała. W jej ocenie ciekawe są dane dotyczące struktury decyzji emerytalnych, ich wpływu na rynek pracy i sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. - Analizując informacje zawarte we wnioskach, które już obsłużyliśmy, widać, że większość osób jest nieaktywna zawodowo przed złożeniem wniosku. Jest ich aż 49 proc., z których większość (37 proc.) do niedawna pobierało rentę lub świadczenia przedemerytalne, a 12 proc. nie pobierało świadczenia i nie było aktywnych zawodowo - powiedziała profesor Uścińska. - Kolejne 28 proc. to osoby, które w momencie występowania o emeryturę nie rozwiązały stosunku pracy, a 7 proc. to ci, którzy nie musieli rozwiązywać stosunku pracy, gdyż wykonują pracę w ramach umowy cywilnoprawnej bądź prowadzą działalność gospodarczą - podała prezes ZUS.

Różnice w wysokości świadczeń

Profesor jest przekonana, że trzeba też analizować skutki społeczne tych decyzji emerytalnych, np. różnice pomiędzy wysokością przeciętnej emerytury kobiet - nieco ponad 1,6 tys. zł i mężczyzn - ponad 2,7 tys.

- Pamiętajmy, że duża część kobiet, które złożyły wniosek, była nieaktywna zawodowo i to ma niepodważalne znaczenie przy ustalaniu wysokości świadczenia. Oczywiście musimy wziąć pod uwagę, że mężczyźni nadal zarabiają więcej niż kobiety i generalnie później przechodzą na emeryturę - tłumaczyła. Dłuższe jest też dla kobiet prognozowane dalsza długość życia.

Od 1 października weszła w życie reforma emerytalna, zgodnie z którą kobiety ponownie uzyskały prawo do przejścia na emeryturę od 60. roku życia, a mężczyźni od 65. Jest to powrót do stanu sprzed uchwalonej w 2012 r. reformy, przewidującej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć.

Autor: mb//dap / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock