Ludwik Kotecki został zapytany w Programie Pierwszym Polskiego Rada o to, czy nastąpi koniec obniżek stóp procentowych w związku z rosnącymi cenami paliw, wywołanymi konfliktem na Bliskim Wschodzie.
- Obawiam się, że to już koniec - stwierdził.
Jak wyjaśnił, "po tym, co się dzieje w ostatnich dniach, wygląda na to, że była to na jakiś czas ostatnia obniżka, być może ostatnia w tym roku". Dodał, że w scenariuszu bazowym "jakiś wpływ tego konfliktu [na Bliskim Wschodzie - red.] w cenach zobaczymy, we wskaźniku CPI [inflacja konsumencka - red.]". - Na stacjach benzynowych już to widzimy. To się za chwilę przeniesie na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych - mówił Kotecki.
Zaznaczył, że wdrożenie tarcz antyinflacyjnych w związku z sytuacją np. na rynku paliw, związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie, byłoby kosztem dla budżetu.
Wcześniej analitycy przewidywali wcześniej, że stopy procentowe na koniec 2026 roku spadną do poziomu 3,5 proc. lub nawet 3,25 proc. Obecnie, po marcowej obniżce, stopa referencyjna jest na poziomie 3,75 proc.
"Polska ma dość optymalną wielkość rezerw"
Zapytany o propozycję "SAFE zero procent" prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego odpowiedział, że "bank centralny ma dużo złota, ale to nie znaczy, że za dużo".
- Sytuacja jest bardzo niepewna i myślę, że dobrze, iż mamy to złoto i raczej nie powinniśmy go zmniejszać, jeżeli już to zwiększać - dodał.
Kotecki ocenił, że Polska ma obecnie "dosyć optymalną" wielkość rezerw. - Dzisiaj tych rezerw trzeba pilnować i dmuchać, i chuchać, żeby one nie były rzeczywiście potrzebne, bo jest sytuacja niepewna, a ich nie mamy za dużo - podkreślił członek RPP.
"Najgorszy moment", by pozbywać się rezerw
Jego zdaniem wariant przeksięgowania rezerw NBP jest kontrowersyjny. - W ustawie o NBP, w artykule 67, jest napisane, że nasze zasady księgowe, rachunkowe w banku centralnym muszą być zgodne z zasadami europejskiego systemu banków centralnych, bo w tym systemie już jesteśmy. Mam duże wątpliwości, czy (...) byłoby to zgodne z zasadami europejskimi - podkreślił.
Jego zdaniem musimy sobie zadać pytanie, co to znaczy dla inflacji. - Być może w takim wariancie kreatywnej księgowości, mamy po prostu drukowanie pieniędzy. To jest, nie wiem, 60, 80, 180, 200 miliardów złotych dodatkowego pieniądza na rynku. To musi oznaczać dodatkową inflację, wygenerowaną przez bank centralny, który ma pilnować tej inflacji - zauważył Kotecki.
Przypomniał, że w ostatnich latach cena złota rośnie, co wynika z popytu na złoto. Popyt jest kreowany przez banki centralne. - Banki centralne dzisiaj nie sprzedają złota, tylko je kupują, bo czasy są niepewne. Wiemy co dzieje się na Bliskim Wschodzie. To nie jest moment, żeby się pozbywać rezerw, najgorszy z możliwych - ocenił członek RPP.
Spotkanie w Pałacu Prezydenckim
We wtorek po południu w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa NBP Adama Glapińskiego i szefa KPRP Zbigniewa Boguckiego z premierem Donaldem Tuskiem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a także ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim w sprawie propozycji "polskiego SAFE zero procent". Propozycja ta - według prezydenta i szefa NBP - ma być alternatywą dla unijnego programu SAFE.
Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE - polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł.) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.
Prezydent ma czas na podjęcie decyzji ws. ustawy wdrażającej program SAFE do 20 marca.
We wtorek do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, który jest określany jako "polski SAFE zero procent".
Opracowała Alicja Skiba/dap
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Fotokon/Shutterstock