Co z B2B w branży IT? Zapadła przełomowa decyzja

shutterstock_2748482897
Szłapka o przyjętym przez rząd nowym projekcie reformy PIP
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: rafi ramaa/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zapadła pierwsza, wyczekiwana przez branżę IT, interpretacja Głównego Inspektora Pracy dotycząca umów B2B w branży informatycznej - poinformowała w czwartek "Gazeta Wyborcza". Stanowisko inspekcji ma być punktem odniesienia dla innych firm technologicznych korzystających z usług samozatrudnionych specjalistów.

- To ważna decyzja PIP dla całej branży IT, która najbardziej obawiała się reformy. Ta wykładnia może mieć wpływ na pozostałe decyzje inspekcji w przypadku tysięcy innych pracowników branży - mówił dr Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH, cytowany przez gazetę.

Specjaliści na umowach B2B

O interpretację stosowanych przez siebie umów wystąpiła firma zajmująca się projektowaniem, wdrażaniem i obsługą systemów informatycznych. Część zespołu zatrudnia ona na podstawie umów o pracę, a z częścią specjalistów współpracuje w formule B2B.

Jak opisała gazeta, firma nie gwarantuje kontraktorom stałej liczby projektów ani ciągłości współpracy. Realizują oni konkretne zamówienia i mogą odmówić ich przyjęcia. Z kolei koordynatorzy określają oczekiwany rezultat, standard jakości oraz termin realizacji, ale nie narzucają miejsca, godzin ani szczegółowego sposobu świadczenia usług.

Osobom współpracującym na podstawie umów B2B nie przysługują płatne urlopy, wynagrodzenie za nadgodziny ani zapłata za samą gotowość do pracy. Nie podlegają one również regulaminowi pracy. Jednocześnie ponoszą odpowiedzialność finansową za popełnione błędy, a za zgodą firmy mogą powierzyć wykonanie zadań zastępcy.

>>> Ruszyła kontrola w PLL LOT. Chodzi o umowy B2B

PIP: to nie jest stosunek pracy

Główny Inspektor Pracy nie dopatrzył się nieprawidłowości w opisanym modelu współpracy. Kluczowe znaczenie miał brak podporządkowania charakterystycznego dla stosunku pracy.

W stanowisku przytoczonym przez "GW" PIP wskazała, że kontraktorzy są samodzielnymi usługodawcami, ponoszącymi ryzyko gospodarcze oraz odpowiedzialność za rezultat. Nie świadczą natomiast pracy pod kierownictwem pracodawcy ani w wyznaczonych przez niego miejscu i czasie.

Jedną z analizowanych kwestii było korzystanie przez samozatrudnionych z firmowego sprzętu, oprogramowania i dostępów do systemów. PIP uznała, że samo w sobie nie przesądza to o istnieniu stosunku pracy, jeżeli wynika z wymogów bezpieczeństwa, ochrony danych oraz przyjętych w firmie standardów.

Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec podkreślił w rozmowie z gazetą, że istotne były w tym przypadku dwa warunki. Po pierwsze, sprzęt jest udostępniany wyłącznie w zakresie niezbędnym do ochrony systemów i informacji. Po drugie, takie same zasady obowiązują innych zewnętrznych dostawców. W tej sytuacji firmowy laptop nie jest narzędziem podporządkowania kontraktora, lecz elementem polityki bezpieczeństwa przedsiębiorstwa.

Elastyczne "okno dostępności"

PIP zaakceptowała również przedział między godz. 6 a 22, w którym mogą być świadczone usługi. Nie oznacza on jednak, że kontraktor musi pozostawać w gotowości przez cały ten czas. Sam decyduje, czy pracuje rano, czy wieczorem, z uwzględnieniem potrzeb klienta i zespołu.

Jak zaznaczył Nogacki, różnica między takim rozwiązaniem a sztywnym grafikiem jest zasadnicza. Gdyby firma wymagała codziennej dostępności w konkretnych godzinach albo płaciła za samo pozostawanie w gotowości, mogłoby to przemawiać za istnieniem stosunku pracy.

Interpretacja objęła również osoby pełniące funkcje project managerów. Do ich zadań należy m.in. ustalanie harmonogramów, przydzielanie zadań projektowych, prowadzenie spotkań oraz monitorowanie postępu prac.

PIP uznała, że jest to zarządzanie projektem, a nie wykonywanie uprawnień pracodawcy. Project managerowie nie mogą bowiem zatrudniać ani zwalniać pracowników, decydować o podwyżkach czy akceptować urlopów.

Zdaniem ekspertów jest to jedna z najważniejszych części interpretacji. Potwierdza ona, że hierarchia projektowa nie musi być równoznaczna z hierarchią pracowniczą - nawet wtedy, gdy kontraktor koordynuje zespół, w którym znajdują się osoby zatrudnione na etatach.

Interpretacja nie chroni fikcyjnych kontraktów

Korzystne stanowisko PIP nie oznacza automatycznie, że wszystkie kontrakty B2B w branży IT są bezpieczne. Barbara Skalska-Pater, radczyni prawna specjalizująca się w obsłudze samozatrudnionych, zwróciła na łamach "GW" uwagę, że podczas ewentualnej kontroli inspektorzy będą analizowali przede wszystkim rzeczywisty sposób wykonywania obowiązków.

Jeżeli elastyczne godziny w praktyce zamienią się w nieformalny, ośmiogodzinny grafik, okazjonalna obecność w biurze stanie się obowiązkowa przez kilka dni w tygodniu, a koordynowanie projektu będzie polegało na codziennym i szczegółowym wydawaniu poleceń, PIP może ocenić taki model współpracy inaczej.

Pierwsza interpretacja jest więc korzystnym sygnałem dla branży IT, ale tylko pod warunkiem, że zapisy kontraktów odpowiadają rzeczywistym zasadom współpracy. O tym, czy relacja ma charakter B2B, nie decyduje nazwa umowy, lecz faktyczna samodzielność usługodawcy, ponoszone przez niego ryzyko gospodarcze oraz brak podporządkowania właściwego dla stosunku pracy.

Nowe uprawnienia PIP

Od 8 lipca 2026 r. PIP może skuteczniej zwalczać pozorne umowy cywilnoprawne i kontrakty B2B, które faktycznie spełniają cechy stosunku pracy. Inspektor najpierw nakazuje usunięcie naruszeń, a w razie niewykonania polecenia może doprowadzić do wydania decyzji o przekształceniu umowy w umowę o pracę, od której strony mogą odwołać się do sądu.

Reforma przewiduje także ochronę danych osób składających skargi, szersze kontrole zdalne, wymianę informacji z ZUS i KAS, analizę ryzyka, indywidualne interpretacje dla pracodawców oraz wyższe kary za naruszenia.

Źródło: Gazeta Wyborcza, tvn24.pl
Zobacz także: