W poniedziałek o godzinie 9:00 rano cena złota spadła o 6,3 proc., osiągając poziom 4203,21 dol. za uncję. To dziewiąta z rzędu sesja spadkowa. W trakcie notowań kurs obniżył się chwilowo o ponad 8 proc. - do 4097,99 dol. - co stanowi najniższy poziom od 24 listopada.
W minionym tygodniu kruszec potaniał o ponad 10 proc., notując najgorszy wynik od lutego 1983 roku. Od rekordowego maksimum z 29 stycznia, wynoszącego 5594,82 dol. za uncję - cena złota obniżyła się o około 20 procent.
Czytaj też: Tego nie widziano od czterech dekad
Spadek wartości złota a SAFE Zero Procent
Ekonomista i analityk gospodarczy Rafał Mundry zwrócił uwagę na platformie X, że jeszcze dwa tygodnie temu cena złota wynosiła ok. 19,7 tys. zł za uncję, podczas gdy obecnie spadła do ok. 15 tys. zł.
Jak wyliczył, w efekcie wartość złota należącego do Narodowego Banku Polskiego zmniejszyła się z 361 mld zł do 274,9 mld zł. Oznacza to spadek o 86,1 mld zł, czyli kwotę odpowiadającą niemal połowie wartości prezydenckiego programu SAFE zero procent.
"Wychodzi na to, że z prezydenckiego SAFE zostało już pół SAFE. Ale... spada, więc będzie rosło. Im większe spadki, tym większa szansa na odbicie" - skomentował Mundry na platformie X.
Czytaj też: Co warto wiedzieć o SAFE
Czym są SAFE i SAFE Zero Procent?
Program SAFE (Security Action for Europe) ma wspierać państwa UE w rozbudowie zdolności obronnych w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Komisja Europejska przeznaczyła na ten cel 150 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek (ok. 3 proc. rocznie) z długim okresem spłaty.
Środki mają być wykorzystane na systemy obrony powietrznej, drony, amunicję, ochronę infrastruktury kosmicznej i rozwój technologii obronnych. Polska mogłaby pożyczyć z programu 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł.
Rząd przygotował ustawę wdrażającą SAFE w Polsce, jednak prezydent Karol Nawrocki ją zawetował, proponując alternatywę, tzw. SAFE zero procent.
Według prezydenta i prezesa NBP Adama Glapińskiego miałby on dostarczyć 185 mld zł bez zaciągania długu, odsetek i ingerencji UE, opierając się na zyskach ze wzrostu wartości rezerw złota NBP. Glapiński tłumaczył, że bank mógłby sprzedać część złota, zrealizować zysk i później je odkupić, nie zmieniając ogólnej wartości rezerw.
Ekonomiści podkreślają jednak, że plan nie jest pozbawiony kosztów i wiąże się z ryzykiem, bo przyszła cena złota jest niepewna. Dodatkowo projekt zakłada emisję obligacji przez Bank Gospodarstwa Krajowego, oprocentowanych na 4-5 proc., które miałyby stanowić finansowanie pomostowe do czasu wypłaty zysków z NBP, najwcześniej w połowie 2027 roku.