Wzrost cen wyższy niż prognozowano. "Przedsiębiorcy przerzucają koszty na konsumentów"

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp
Źródło:
PAP
Piotr Arak o zadłużeniu Polski: te długi trzeba będzie spłacić w jakiejś perspektywieTVN24
wideo 2/6
TVN24Piotr Arak o zadłużeniu Polski: te długi trzeba będzie spłacić w jakiejś perspektywie

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu wzrosły o 3,1 procent w porównaniu do analogicznego okresu przed rokiem - wynika z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego. W porównaniu z poprzednim miesiącem był to spadek o 0,1 procent.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Wzrost jest większy, niż zakładali eksperci. Ekonomiści ankietowani przez PAP Biznes szacowali, że ceny towarów i usług w lipcu wzrosły rdr o 3,0 proc., zaś mdm spadły o 0,2 proc.

Spadek cen żywności

Zdaniem analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego inflacja CPI obniżyła się w lipcu głównie z uwagi na ceny żywności. "Dynamika wzrostu w tej grupie obniżyła się z 5,7 proc. do 3,9 proc. rdr, co łącznie odjęło prawie 0,45 pp od CPI. Zmiany te częściowo równoważyło odbicie cen paliw oraz wzrost inflacji bazowej" - wskazali.

Jak szacują analitycy, inflacja bazowa wzrosła w lipcu z 4,1 proc. do 4,2 proc. r/r. W ich ocenie inflacja najprawdopodobniej utrzyma się na podobnym poziomie w dalszej części trzeciego kwartału. "Dopiero w czwartym kwartale oczekujemy powrotu do tendencji spadkowej. W horyzoncie 2020 roku indeks CPI powinien oscylować w granicach dopuszczalnego pasma wahań od celu NBP (2,5 proc. - red.)" - zaznaczyli.

Zdaniem Aleksandry Świątkowskiej z BOŚ w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy inflacja rdr będzie utrzymywać się w okolicy 3 proc. "W kolejnych miesiącach główną rolę będą grały efekty bazy i do końca roku powinna zejść do 2,5 proc. Ogólny kierunek jest spadkowy, a zostanie wzmocniony z początkiem roku, kiedy efekt cykliczny dołoży się do efektu bazy" - prognozuje.

"Inflacja bazowa nie chce spaść i utrzymuje się na poziomie 4,1 proc. Brak spadku przy bardziej sprzyjającej bazie odniesienia pokazuje, że nadrabianie kosztowe przeważa nad słabszym popytem. Widać to w przeciwstawnych trendach, np. z jednej strony spadają ceny wyjazdów zagranicznych i jednocześnie widać duże wzrosty cen w turystyce krajowej. Przedsiębiorcy przerzucają koszty i nadrabianie wyników na konsumentów i ten efekt silniej oddziałuje na ceny niż słabszy popyt" - dodaje.

Krystian Jaworski z Credit Agricole ocenia, że odczyt na poziomie 3,1 proc. był zgodny z oczekiwaniami rynkowymi, zaskoczyła natomiast struktura danych. "Przede wszystkim silniejszy od oczekiwań okazał się spadek dynamiki cen żywności i napojów bezalkoholowych. Jest to efekt lepszych od zakładanych jeszcze kilka miesięcy temu warunków agrometeorologicznych w tym roku" - zaznacza.

Według niego drugą ciekawą rzeczą w danych jest wzrost inflacji bazowej. "Po pierwsze wskazuje ona na narastającą presję inflacyjną w Polsce. Po drugie, chociaż ciężko to na razie potwierdzić, finalne dane najprawdopodobniej pokażą narastanie zjawiska przerzucania kosztów związanych z epidemią Covid-19 przez przedsiębiorców na klientów, czyli środki ochrony, czystości itd. Na razie ciężko stwierdzić, czy to zjawisko będzie narastać, czy się osłabiać, gdyż dużą niewiadomą jest dalszy przebieg epidemii Covid-19 w Polsce. W przyszłym miesiącu spodziewamy się dalszego delikatnego spadku CPI poniżej 3 proc. rdr" - przewiduje Jaworski.

Wpływ kilku czynników

Zdaniem Piotra Bartkiewicza z Pekao lipcowy odczyt ukształtowało kilka niezależnych od siebie czynników. "Po pierwsze, wprawdzie wejście w życie nowej matrycy VAT było w zasadzie neutralne dla inflacji (wpływ poniżej 0,1 pkt. proc.), ale zmiany stawek VAT spowodowały roszady w poszczególnych kategoriach" - stwierdził.

"Po drugie, niższe stawki na niektóre produkty żywnościowe nałożyły się na sezonowe spadki cen warzyw oraz niższe ceny mięs i jaj" - dodał.

Według Bartkiewicza łącznie ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 1,4 proc. w porównaniu do zeszłego miesiąca - najmocniej od 2012 r.

"Po trzecie, wyższy VAT na drewno opałowe zrównoważył cięcie cen gazu ziemnego (o 10 proc. miesiąc do miesiąca) i ceny nośników energii spadły o skromne 0,1 proc. mdm. Wreszcie ceny paliw do środków transportu wzrosły niemal idealnie w zgodzie z oczekiwaniami (2,3 proc. mdm).

Zdaniem analityka oznacza to, że głównym źródłem niespodzianki jest ponownie zachowanie inflacji bazowej, która w świetle opublikowanych w piątek przez GUS danych mogła wzrosnąć z 4,1 do 4,3 proc. rok do roku. "Jak co miesiąc, w poszukiwaniu przyczyn tego zaskoczenia jesteśmy skazani na domysły" - stwierdził analityk.

"Nasza prognoza zakładała korektę cen wycieczek zagranicznych i spadki cen usług transportowych przy jednoczesnym wzroście cen usług hotelowych oraz wywozu śmieci" - dodał. Bartkiewicz stwierdził, że "być może podwyżki tych ostatnich okazały się większe od zakładanych". "Prawdopodobne jest również, jak co miesiąc, że zaskoczył dodatkowy, nieprzewidziany czynnik" - ocenił.

"Mogły to być opłaty bankowe i pocztowe lub ceny usług telekomunikacyjnych. Wyjaśni to dopiero szczegółowy odczyt CPI 14 sierpnia" - dodał.

W ocenie analityka inflacja "nie jest obecnie przedmiotem troski Rady Polityki Pieniężnej", a Narodowy Bank Polski podziela zdanie większości analityków sektora prywatnego o spadku inflacji i inflacji bazowej w horyzoncie kilku kwartałów z uwagi na dominację czynników popytowych w średnim okresie, w porównaniu do podażowych, które obecnie mają większy wpływ.

"Naszym zdaniem inflacja do końca roku będzie poruszać się wewnątrz pasma dopuszczalnych odchyleń od celu (dokładniej, między 2,5 a 3,5 proc. rdr)" - dodał.

Tańsza odzież

Monika Kurtek z Banku Pocztowego zwraca uwagę, że choć pełna struktura lipcowego wskaźnika CPI opublikowana zostanie w połowie sierpnia, to z dużym prawdopodobieństwem można szacować, że spadły także ceny odzieży i obuwia. "Nadal jednak zapewne silnie rosły ceny usług. Dlatego, według moich szacunków, wyhamowanie wskaźnika CPI nie przełożyło się na wyhamowanie inflacji bazowej, która pozostała w lipcu na poziomie 4,1 proc. rdr" - ocenia.

Jak dodaje inflacja w Polsce wyraźnie odstaje od średniej unijnej. "Znajduje się na znacznie wyższym poziomie. W kolejnych miesiącach br. powinna się ona obniżać, niemniej jednak będzie to proces bardzo powolny. Choć w związku z pandemią COVID-19 polska gospodarka znajduje się w recesji, czego przyczyną jest spadek i popytu konsumpcyjnego, i inwestycyjnego, to jednocześnie od początku roku silnie wzrosły koszty produkcji towarów oraz świadczenia usług, co mocno trzyma ją w ryzach. Wciąż za mało prawdopodobny uważam scenariusz, w którym na koniec br. wskaźnik CPI spada poniżej 2,0 proc. rdr. Średniorocznie wyniesie on około 3,3-3,4 proc., a w 2021 r. - jeśli koszty pracy ponownie wzrosną - ponad 2,0 proc. - przewiduje Kurtek.

Autor:mp

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock