Ceny nadal spadają. I tak do końca roku

Z kraju

Shutterstocksklep supermarket12.jpg

Deflacja w kwietniu wyniosła 1,1 proc. w ujęciu rocznym - podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny. Pierwsze symptomy inflacyjne według ekspertów pojawią się dopiero na początku przyszłego roku.

W porównaniu z marcem ceny wzrosły o 0,3 proc.

Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że ceny towarów i usług spadły w kwietniu o 1,1 proc. w układzie rok do roku, zaś w układzie miesiąc do miesiąca wzrosły o 0,3 proc.

Natomiast wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2016 r. wzrósł o 0,5 punktu w stosunku do wartości z ubiegłego miesiąca - podał raport Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

Oznacza to, głosi raport ekspertów BIEC, że pierwsze symptomy inflacyjne pojawią się dopiero na początku przyszłego roku. Eksperci Biura zwracają uwagę, że od siedmiu miesięcy wskaźnik nieznacznie wzrasta, jednak "łączna wartość tych przyrostów nie przekroczyła 2 punktów".

Podwyżki na horyzoncie

"Nadal pozostaje on na swych historycznie najniższych poziomach, charakterystycznych dla okresów braku presji inflacyjnej. Jeśli przyjąć, że dotychczasowe tempo zmian wskaźnika utrzyma się w najbliższych miesiącach, a w gospodarce i jej otoczeniu nie pojawią się dodatkowe impulsy przyspieszające ten proces, to pierwsze symptomy inflacyjne pojawią się na początku przyszłego roku. Czynnikami ryzyka są kurs złotego, ceny surowców oraz ewentualny wzrost popytu krajowego" - głosi raport. Według raportu zarówno wśród sondowanych przedstawicieli przedsiębiorstw, jak i wśród konsumentów dominuje przekonanie o utrzymaniu się w najbliższej przyszłości tendencji deflacyjnych. Wśród konsumentów jest ono nieco silniejsze niż wśród menedżerów przedsiębiorstw produkcyjnych - wynika z raportu. "Badania pokazują, że menedżerowie zdecydowanie trafniej prognozują inflację niż przedstawiciele gospodarstw domowych. Konsumenci na ogół kierują się dotychczasowymi tendencjami, zaś menadżerowie firm w swych oczekiwaniach inflacyjnych przede wszystkim dają wyraz swym planom co do kształtowania się cen na produkowane przez nich wyroby" - głosi dokument.

Firmy niechętnie podnoszą ceny

"Nieco większy konserwatyzm menedżerów co do kontynuacji deflacji w najbliższych miesiącach może wynikać częściowo ze spadku wartości złotego, który może działać proinflacyjnie oraz z krótkookresowego i niewielkiego wzrostu cen ropy naftowej, jaki miał miejsce w ubiegłym miesiącu" - podkreślono w raporcie. "Jednak jedynie w 5 spośród 22 branż przeważają opinie o konieczności podniesienia cen na produkowane wyroby. Im większe przedsiębiorstwo, tym mniejsza skłonność do podnoszenia cen. W układzie branżowym najbardziej skłonni do obniżania cen są przedstawiciele branż związanych z surowcami energetycznymi zaś do podnoszenia cen największą skłonność wykazują przedstawiciele przedsiębiorstw przetwarzających surowce niemetaliczne" - czytamy w dokumencie przygotowanym przez ekspertów BIEC.

Ceny paliw wzrosną?

Autor: PMB / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock