TVN24 Biznes | Z kraju

Pięciokrotne wzrosty cen energii. Nie będzie jednak wspólnej interwencji w Unii Europejskiej

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp/ams
Źródło:
"Rzeczpospolita"
Rosnące ceny prądu
Rosnące ceny prąduTVN24
wideo 2/9
TVN24Rosnące ceny prądu

Ceny energii w Europie od początku roku rosną w dynamicznym tempie. Sytuacja rynkowa nie spotka się jednak z reakcją na szczeblu unijnym - informuje środowa "Rzeczpospolita". Odpowiedniej zgody nie wyrazili ministrowie energii państw członkowskich.

Dziennik zauważa, że ceny energii elektrycznej od początku roku zwiększyły się w UE już pięciokrotnie.

– Obecnie magazyny w UE są wypełnione w 77 proc. To znacznie mniej niż zwykle o tej porze roku – powiedziała cytowana przez dziennik Kadri Simson, unijna komisarz energii. Przed zimą nie rokuje to dobrze.

Ceny energii. Nietypowy podział w dyskusji

"I choć jasne było, że pójdą w górę po obniżce w czasie pandemii, to jednak skala wzrostu stała się poważną przeszkodą dla ożywienia gospodarczego. Było to jednym z głównych tematów dyskusji na szczycie UE w ubiegłym tygodniu, do sprawy powrócili ministrowie państw UE odpowiedzialni za energię, którzy spotkali się we wtorek na nadzwyczajnym posiedzeniu w Luksemburgu. Pokazały one, że nie ma zgody, żeby reagować na szczeblu unijnym" - donosi "Rzeczpospolita".

Gazeta opisuje, że w czasie dyskusji ministrów wyraźnie zarysował się podział, i to nietypowy dla tego gremium.

"Zwykle, gdy mowa o energii i klimacie, to w dyskusji występują Europa Wschodnia i Zachodnia. Teraz jednak linia podziału biegnie między tymi, którzy chcą interwencji na rynku, a tymi, którzy zdecydowanie się sprzeciwiają" - pisze dziennik.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

"Hiszpania i Francja, ale także część państw naszego regionu, uważają, że trzeba się zastanowić, jak zmienić sposób ustalania cen energii elektrycznej i jak oddzielić je od ceny gazu. Bo przecież – argumentowała hiszpańska minister – coraz więcej prądu mamy z tańszej energii odnawialnej. Jaki jest zatem sens utrzymywania tego związku?" - czytamy.

Przeciwko takiemu rozdzieleniu jest zarówno Komisja Europejska, jak i część państw nazywających się obrońcami rynku.

"Bruksela argumentuje, że nie wiadomo, jak ten alternatywny system miałby wyglądać i czy byłby dla konsumenta lepszy niż obecny. Energia elektryczna pochodzi z różnych źródeł, czy w różnych wypadkach różnie byłaby wyceniana, czy też byłaby wyciągana jakaś średnia? A przede wszystkim – twierdzą przeciwnicy tej propozycji – nie należy wprowadzać nagłych zmian, które spowodują, że firmy stracą pewność działania" - pisze dziennik.

"W tym biznesie potrzebne są gigantyczne inwestycje, związane z technologicznymi skokiem, i inwestorzy muszą wiedzieć, jak kształtowane są ceny. Z tego samego powodu – niechęci do politycznej interwencji na rynku – te same państwa sprzeciwiają się wspólnym zakupom gazu czy wspólnym unijnym rezerwom" - opisuje.

Rynek energii. Deklaracje Brukseli

"Rzeczpospolita" pisze, że Bruksela obiecała zbadać rynek prądu i gazu, możliwości wspólnych zakupów dla zainteresowanych, oskarżenia o spekulację w systemie ETS.

"Ale po dyskusji jedno jest pewne: nie ma zgody na krótkoterminową interwencję na poziomie unijnym. Większość jest przekonana, że w długim terminie sposobem na podobne kryzysy jest szybkie przechodzenie na źródła odnawialne. A z krótkoterminową zwyżką cen państwa mogą radzić sobie same, poprzez obniżanie podatków czy dopłaty do rachunków dla gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym" - podsumowuje dziennik.

Autor:mp/ams

Źródło: "Rzeczpospolita"

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości