"Stanowisko deklarowane przez rząd jest sprzeczne z interesem narodowym i polską racją stanu"

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp/dap/kwoj
Źródło:
TVN24 Biznes
"Absolutnie nie jest tak, że jedynym mechanizmem chroniącym praworządność w Unii Europejskiej jest artykuł 7"TVN24
wideo 2/7
TVN24"Absolutnie nie jest tak, że jedynym mechanizmem chroniącym praworządność w Unii Europejskiej jest artykuł 7"

Żądamy wycofania deklaracji o zablokowaniu przez Polskę unijnego budżetu i dołączenia do grona 25 krajów popierających jego obecny kształt - napisała Rada Przedsiębiorczości. Zdaniem przedstawicieli biznesu "stanowisko deklarowane przez rząd Mateusza Morawieckiego jest sprzeczne z interesem narodowym i polską racją stanu".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Apel Rady Przedsiębiorczości został podpisany przez Macieja Wituckiego z Konfederacji Lewiatan, Andrzeja Malinowskiego z Pracodawców RP, Krzysztofa Pietraszkiewicza ze Związku Banków Polskich, Marka Goliszewskiego z Business Center Club, Andrzeja Arendarskiego z Krajowej Izby Gospodarczej, Marka Kowalskiego z Federacji Przedsiębiorców Polskich, Jolantę Jaworską z Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych, Wojciecha Kostrzewę z Polskiej Rady Biznesu i Jana Gogolewskiego ze Związku Rzemiosła Polskiego.

"To cios wymierzony bezpośrednio w polskie firmy"

"Zablokowanie unijnego budżetu będzie miało katastrofalne skutki dla Polski – zarówno jeśli chodzi o sytuację wewnętrzną, jak i międzynarodową. W efekcie tej decyzji ucierpi większość grup społecznych: budżet unijny zostanie ograniczony do minimalnych wydatków, co oznacza, że możemy zapomnieć o środkach na inwestycje, wypłatach z funduszu spójności, z którego korzystają uboższe regiony, wsparciu rozwoju obszarów wiejskich, programach naukowo-badawczych czy edukacyjnych" - czytamy w stanowisku Rady Przedsiębiorczości.

Zdaniem sygnatariuszy rząd "chce pozbawić Polaków dostępu do wartego blisko 800 mld euro specjalnego funduszu Next Generation EU, którego celem jest ożywienie gospodarek krajów członkowskich poturbowanych obecnym kryzysem".

"To Polska i kraje naszego regionu najbardziej skorzystają z tego funduszu, nawet 4-krotnie więcej niż kraje bogate, takie jak Francja czy Holandia. W szczytowym momencie absorpcji tych środków nasz PKB zwiększyłby się nawet o 3,5 proc., a w długim okresie poziom PKB trwale powiększyłby się nawet o 2 proc. Odrzucenie tych możliwości rozwoju to cios wymierzony bezpośrednio w polskie firmy, gospodarstwa wiejskie, samorządy, służbę zdrowia i inne usługi publiczne" - podkreślono.

Petri Sarvamaa, główny negocjator PE ws. budżetu i praworządności (EPP, Finlandia)

Wzrosną podatki?

"Przy obecnym deficycie finansów publicznych i wyczerpaniu zasobów budżetowych, decyzja rządu może oznaczać jedno: konieczność podwyższenia podatków, czyli kolejne uderzenie w polskich obywateli" - napisali przedstawiciele przedsiębiorców.

"W normalnych warunkach za podjęciem takiej decyzji – decyzji, która na wiele lat zmniejszy zarobki, poziom życia, zasoby i możliwości rozwojowe milionów Polaków – powinny stać poważne przesłanki dyktowane racją stanu" - dodali.

Ich zdaniem dotychczasowe wyjaśnienia rządu "są w najlepszym wypadku świadectwem niekompetencji: twierdzenie, że uzależnienie wypłaty funduszy od przestrzegania zasad praworządności jest ingerencją w suwerenność Polski, opiera się na rażącym przeinaczeniu krytykowanych zapisów".

"Po pierwsze, praworządność – zdefiniowana w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej i doprecyzowana kolejnymi wyrokami międzynarodowych trybunałów – nie jest instrumentem wywierania wpływu politycznego, ale zbiorem formalnych zasad, które mają zapewnić ochronę podstawowych praw obywateli, legalność działań władzy i bezstronność wymiaru sprawiedliwości. Po drugie, mechanizm łączenia wypłat z funduszy UE z praworządnością, na który przystało 25 państw członkowskich, został ograniczony jedynie do kwestii finansowych: chodzi o należyte zarządzanie środkami pochodzącymi z tych funduszy, nie zaś ogólne naruszenia praworządności" - czytamy w stanowisku.

Według Rady Przedsiębiorczości stanowisko polskiego rządu nie ma uzasadnienia ani z prawnego, ani z ekonomicznego punktu widzenia.

Konsekwencje dla relacji międzynarodowych

"Niesie też z sobą fatalne konsekwencje dla relacji międzynarodowych. Lekkomyślną decyzją, wynikającą wyłącznie z międzypartyjnych rozgrywek w obozie władzy, utrudnimy wyjście z kryzysu nie tylko samym sobie, lecz także wszystkim krajom należącym do europejskiej Wspólnoty" - czytamy.

"Brak solidarności w tym trudnym czasie uderza w wizerunek i dorobek historyczny naszego kraju, który 30 lat temu pokazał Europie jak ważne są współpraca i zjednoczenie. Skazujemy się w ten sposób na utratę kolejnych sojuszników i marginalizację. Istnieje realne ryzyko, że rządy innych państw porozumieją się w sprawie programów pomocowych z pominięciem Polski" - napisano.

Rada Przedsiębiorczości zażądała wycofania deklaracji o zablokowaniu przez Polskę unijnego budżetu i dołączenia do grona 25 krajów popierających jego obecny kształt.

"Jako reprezentanci biznesu generującego ok. 70 proc. krajowego PKB apelujemy do proeuropejskich przedstawicieli koalicji rządzącej o zatrzymanie marszu w kierunku narodowej katastrofy" - podsumowują przedstawiciele firm.

Unijne kraje za powiązaniem budżetu z praworządnościąTVN24

ZOBACZ CAŁĄ TREŚĆ APELU PRZEDSIĘBIORCÓW

Spór o powiązanie funduszy z praworządnością

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły 16 listopada jednomyślności w sprawie wieloletniego budżetu UE i decyzji w sprawie funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością.

Obecne negocjacje prowadzi prezydencja niemiecka. Kanclerz Angela Merkel po wideoszczycie 19 listopada UE powiedziała, że trzeba kontynuować rozmowy z Węgrami i Polską. - Istnieje konsensus w sprawie budżetu UE, ale nie w sprawie mechanizmu praworządności - podkreśliła. Obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

W ubiegły czwartek w Budapeszcie premierzy Polski i Węgier podpisali deklarację dotyczącą uzgodnienia stanowiska krytycznego wobec powiązania wypłat z budżetu z "arbitralnymi i nieobiektywnymi kryteriami naruszeń praworządności".

W piątek premier Morawiecki rozmawiał telefonicznie z kanclerz Merkel. Po rozmowie, we wpisie na Facebooku, poinformował, że oświadczył kanclerz Niemiec, iż Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw UE i potwierdził gotowość do zawetowania nowego budżetu.

Autor:mp/dap/kwoj

Źródło: TVN24 Biznes

Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP