Nad morzem brakuje rąk do pracy. Nikt nie chce "pracować za kiepskie pieniądze i być znieważany"

Z kraju

tvn24Brakuje rąk do pracy

Zapowiada się rekordowy sezon turystyczny w Polsce. W kurortach nad morzem i na Mazurach wolnych miejsc jak na lekarstwo. Ale przedsiębiorcy z branży hotelarskiej i gastronomicznej nie śpią po nocach. Martwią się z kim tych wszystkich klientów obsłużą. Brakuje barmanów, kelnerów, sprzedawców, pokojówek, nawet ratowników wodnych. Bo za niskie płace, a praca wymagająca. Czy tylko dlatego? Materiał "Faktów po południu".

Ratownicy, barmani, pomoce kuchenne pilnie poszukiwani. Fala turystów już zalała kurorty, wszystkie miejsca wykupione, ale nie wszystkie miejsca w załogach są zajęte. Etatów jest kilkadziesiąt i wciąż kilkadziesiąt miejsc do obsadzenia. I chociaż chętni może by się znaleźli to nie za takie pieniądze i nie za brak szacunku ze strony plażowiczów.

- Jeżeli ludzie mają przyjść pracować za kiepskie pieniądze i jeszcze być obrażani, znieważani to nie są chętni do tej bardzo trudnej pracy - tłumaczy Marcin Burda, prezes WOPR w Sopocie.

Potrafimy liczyć

Ciężka praca, marna płaca to główny problem pracy sezonowej. Dlatego pracodawcy dwoją się i troją, żeby skusić zarówno studentów jak i rencistów. Na każdym rogu wisi ogłoszenie z ofertą pracy.

Polacy potrafią pracować, ale potrafią także liczyć i przeliczać. I okazuje się, że wakacyjna praca to nie wakacyjne marzenie, przynajmniej nie za polskie wynagrodzenie. - Codziennie widzę jak jak wyzyskują niektórych ludzi, a w szczególności młodzież. Ile dają zarobić? 6,5 zł albo 5,5 zł na godzinę za pracę od rana do nocy - mówi jedna z turystek. - Mają 5-7 zł na godzinę. Często też się zdarza, że pracodawcy zalegają z płacami. I ludzie po prostu rezygnują - dodaje Alina Wróbel, mieszkanka Giżycka. Dlatego Polacy wybierają wyjazd za granicę. Zarówno ratownik jak i pracownik gastronomii dostanie na starcie nawet trzy razy większą stawkę niż w ojczyźnie. Kurorty nad morzem i na Mazurach mają problemy, bo teraz to pracownik dyktuje warunki na rynku pracy, a raczej na rynku pracownika. Ale większe zarobki, to podwyższone ceny dla turystów. - W tym momencie nie stać branży turystycznej na podwyższanie cen usług z uwagi na konkurencję - twierdzi turysta Piotr Gaszewski. Dlatego, żeby nie zniechęcać plażowiczów, pracodawcy przyjmują pracowników ze Wschodu, dla których nasze warunki są bardzo atrakcyjne.

Autor: tol//ms / Źródło: Fakty po południu

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Pomorze