Polskie bezrobocie przestało spadać. "Trzeba płacić więcej"

Z kraju

Prawie połowa bezrobotnych nie chce pracytvn24bis.pl
wideo 2/3

Bezrobocie w Polsce jest najniższe od ponad ćwierć wieku. W ostatnich miesiącach wyraźnie stopa bezrobocia przestała jednak spadać. Choć Rada Polityki Pieniężnej dobrze ocenia rynek pracy i widzi jeszcze rezerwy, to analitycy wskazują, że rynek może "dojść do ściany".

Stopa bezrobocia wyniosła w sierpniu 7,1 proc. co oznacza, że nie zmieniła się w porównaniu ze wskaźnikiem z lipca i z czerwca. Analitycy spodziewali się trochę lepszego wyniku, na poziomie 7 proc., ale też zaznaczają, że różnice i tak są niewielkie.

Liczba bezrobotnych na koniec sierpnia 2017 r. wyniosła ponad 1 mln 137 tys. - wynika z meldunków nadesłanych przez wojewódzkie urzędy pracy. W porównaniu z lipcem br. spadła o 2,6 tys., czyli 0,2 proc.

- Brak zmiany stopy bezrobocia wynika ze sposobu jej liczenia. Stopa bezrobocia rejestrowanego, publikowanego przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej jest to wyrażony w procentach stosunek liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne w powiatowych urzędach pracy do liczby cywilnej ludności aktywnej zawodowo - tłumaczy w rozmowie z tvn24bis.pl Jakub Gontarek, specjalista ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Zachęty do pracy

Jak dodaje opublikowana przez resort informacja jest bardzo zła dla firm. - Kurcząca się podaż pracowników jest realnym zagrożeniem dla przedsiębiorstwa. Dlatego też niezwykle ważne są działania aktywizujące ludzi - mówi.

- Kluczowa dla przyszłości rynku pracy i rozwoju polskich firm jest odpowiedzialna długoterminowa polityka aktywizująca pracowników, a coraz większym wyzwaniem, o czym informują pracownicy działów HR, jest wzrost podaży pracy - wyjaśnia.

Podobnie wypowiadała się podczas Forum Ekonomicznego w krynicy minister rodziny, pracy i polityki społecznej. - Jeśli chodzi o bezrobocie, to nie wpadamy tu w euforię. Mówimy, że ciągle mamy duże krajowe zasoby, które można wykorzystać - dużą rzeszę biernych zawodowo - i ciągle powinniśmy zachęcać te osoby do powrotu na rynek pracy – powiedziała Elżbieta Rafalska.

Zwróciła uwagę, że grupą, którą powinno się zaktywizować zawodowo, są osoby w wieku powyżej 50 lat. Zaznaczyła, że dobra sytuacja na rynku pracy znajduje odzwierciedlenie m.in. we wzroście płac. - Czekaliśmy na ten efekt od dawna. Wreszcie wynagrodzeniami gonimy inne kraje – stwierdziła szefowa MRPiPS.

Wzrost płac

Trochę innego zdania jest szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński

- Płace w Polsce rosną około 5 proc. rocznie. (...) Ważne jest, żeby wydajność pracy wyprzedzała ten wzrost nominalny. Chcielibyśmy wznosić się z gospodarki z niskimi płacami do takiej, gdzie wynagrodzenia są wyższe i wyposażenie techniczne jest lepsze. Przedsiębiorcy też muszą spojrzeć prawdzie w oczy - taniej siły roboczej na polskim rynku już nie ma, trzeba płacić więcej. Trzeba szukać źródeł zysku w nowoczesnych technologiach - powiedział Glapiński po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.

- Jedyny problem jaki może się pojawić obecnie to jakieś nierównowagi na rynku pracy. Ten szybki rozwój przy braku bezrobocia może uderzyć w barierę pracy. Temu też się przeglądamy w tej chwili, choć problem ten nie występuje obecnie, ale myślimy o tym co będzie za rok, dwa (...) - dodał.

Zdaniem Glapińskiego, duże rezerwy pracy w Polsce znajdują się obecnie w sektorze rolniczym, wśród osób młodych oraz kobiet.

- Zastanawiamy się, gdzie są jeszcze rezerwy pracy w Polsce i na przykład są bardzo duże rezerwy jeszcze w rolnictwie, są bardzo duże rezerwy wśród ludzi do 25. roku życia, no i są jeszcze spore rezerwy wśród kobiet - powiedział.

Analitycy PKO BP także uważają, że nastąpi przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń, co może przełożyć się na "dalszy wzrost inflacji bazowej" - czytamy w komunikacie banku.

Jak wskazywał w ubiegłym miesiącu główny ekonomista banku Credit Agricole Jakub Borowski w tej chwili mamy bezrobocie na poziomie, poniżej którego bardzo trudno zejść.

Autor: tol/ms / Źródło: tvn24bis.pl, PAP