Nowy Kodeks pracy. Wiceminister: jest potrzebny, ale teraz się nie uda

Z kraju

Minister Rafalska o nowelizacji Kodeksu PracyTVN24 BiS
wideo 2/7

Jestem przekonany, że nowy Kodeks pracy w Polsce jest potrzebny – powiedział podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed. Wiceminister zaznaczył jednocześnie, że nie ma szans, żeby parlament jeszcze w tej kadencji rozpoczął pracę nad nowymi przepisami. Myślę, że w następnej kadencji parlamentu powróci się do rozwiązań przygotowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy – dodał Stanisław Szwed.

Przypomnijmy, że w połowie marca Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, po półtora roku pracy, przedstawiła projekty nowych Kodeksów - indywidualnego i zbiorowego prawa pracy. Komisja zaproponowała m.in. wydłużenie czasu umów o pracę na okres próbny, a także rozwiązania, które miałyby zapobiegać wypychaniu pracowników na samozatrudnienie. Zgodnie z proponowanymi zmianami każdy pracownik, niezależnie od stażu pracy, miałby rocznie 26 dni urlopu, do wykorzystania do stycznia kolejnego roku.

Resort rodziny, pracy i polityki społecznej już wcześniej zapowiadał, że wykorzysta jedynie część pomysłów przedstawionych przez komisję. Wiceminister pracy Stanisław Szwed przyznał wtedy, że część propozycji jest kontrowersyjna. Mówił wtedy, że ministerstwo będzie się starało wprowadzać pomysły, które nie będą wywoływały emocji pracowników, pracodawców i strony związkowej.

Zmiany będą, ale później

Na trwającym właśnie Forum Ekonomicznym w Krynicy wiceminister Szwed potwierdził, że ministerstwo nie porzuciło planów zmiany przepisów. "Jestem przekonany, że nowy kodeks pracy w Polsce jest potrzebny, odpowiadający na większą elastyczność, na takie kwestie, które powinny być uregulowane, ale nie przeregulowane. To jest przed nami, w tej kadencji parlamentu już to się nie uda, ale myślę, że następna kadencja do tego wróci" - powiedział wiceminister Szwed. Ocenił, że materiał wypracowany przez Komisję jest obszerny i wartościowy i warto do niego wrócić.

Wiceminister zwrócił uwagę, że rząd stawia na to, aby elastyczne formy zatrudnienia "miały ramy umów o pracę" i dawały poczucie bezpieczeństwa, gwarancji płacy. Przypomniał, że wprowadzono minimalną stawkę godzinową i minimalną pensję.

"Chcemy na rynku pracy pozostawiać elastyczność, ale w takiej formie, która spowoduje, że młody i starszy pracownik będzie czuł się bezpiecznie, nie będzie miał poczucia, że jest wykorzystywany w jakikolwiek sposób" – dodał Szwed.

Zwrócił uwagę, że rząd stawia na bezpieczeństwo zatrudnienia, dlatego zdecydowano się ograniczyć tzw. samozatrudnienie. "Działalność gospodarcza - tak, ale nie wymuszana" – oświadczył wiceminister.

Proponowane zmiany

Oprócz wspominanych wcześniej zmian w urlopach, czy ograniczeniach w wypychaniu pracowników na samozatrudnienie, komisja przedstawiła również m.in. propozycje dotyczące możliwości modyfikacji "kodeksowych wypłat za nadgodziny".

Chodzi o tzw. konta wynagrodzeń. W świetle tego pomysłu - po wcześniejszej zgodzie związków zawodowych - pracodawca mógłby zawiesić wypłatę wynagrodzenia za nadgodziny. Tak zamrożone pieniądze można byłoby uruchomić w czasie kryzysu, np. braku zleceń.

Komisja nie poparła natomiast pomysłu przepisu dotyczącego bezpośrednio palaczy. Chodziło o nakazanie odpracowania czasu, który pracownicy tracą na oddawanie się nałogowi.

Związki zawodowe przeciwko

Wypracowanych propozycji zmian w kodeksach nie zaakceptował ani NSZZ "Solidarność", ani OPZZ. - Każda forma liberalizacji Kodeksu pracy jest dla mnie niedopuszczalna i skończy się ulicą, nie ma tu o czym dyskutować – mówił twardo szef Solidarności Piotr Duda. OPZZ z kolei apelował o "zmianę zapisów pogarszających status pracowników i związków zawodowych".

Obowiązujący Kodeks pracy ma już ponad 40 lat i był wielokrotnie nowelizowany.

Autor: MS//sta / Źródło: PAP, tvn24bis.pl