Słabe wyniki Ryanaira, największej europejskiej linii lotniczej pod względem liczby pasażerów, to kolejny sygnał, że trwający od pięciu miesięcy konflikt w Iranie wywiera coraz większą presję na przedsiębiorstwa. Przedłużające się rozmowy pokojowe i utrzymujące się wysokie ceny ropy negatywnie wpływają na kondycję wielu firm.
John Strickland, analityk lotniczy i dyrektor JLS Consulting, powiedział w programie CNBC, że wojna zniechęciła podróżnych do wcześniejszych rezerwacji, co zmusiło Ryanaira do obniżki cen biletów. W efekcie, mimo wzrostu liczby pasażerów, przychody spółki spadły.
W poniedziałek siły USA zaatakowały Iran po raz dziewiąty z rzędu, co ponownie podbiło ceny ropy po upadku tymczasowego porozumienia o zawieszeniu broni.
Wyniki finansowe i rosnące koszty
Zysk po opodatkowaniu w drugim kwartale 2026 roku spadł do 538 mln euro z 820 mln euro rok wcześniej. Jak podał Reuters, przyczynił się do tego 11-procentowy wzrost kosztów operacyjnych, spowodowany ponad dwukrotnym wzrostem cen niezabezpieczonego paliwa, oraz 6-procentowy spadek średniej ceny biletów.
W rezultacie akcje Ryanaira spadły o 5,6 procent tuż po otwarciu rynku, a o godzinie 8.00 GMT były niższe o 6 procent, osiągając poziom 24,36 euro. Spadki odnotowały również notowania konkurentów - Wizz Aira, Lufthansy, właściciela British Airways (IAG) oraz Air France-KLM.
O'Leary o przewadze Ryanaira
Ryanair podkreślił, że mimo trudnej sytuacji rynkowej pozostaje w korzystniejszym położeniu niż większość konkurentów - 80 procent zapotrzebowania na paliwo do końca marca zostało zabezpieczone po cenie 67 dolarów za baryłkę, podczas gdy cena rynkowa sięgała nawet 150 dolarów.
Dyrektor generalny Ryanaira, Michael O'Leary, zaznaczył, że konserwatywna polityka zabezpieczania paliwa chroni firmę przed zmiennością rynku ropy, zapewniając jej "przewagę kosztową nad wszystkimi innymi konkurentami w UE". Jednocześnie ostrzegł, że "nierentowne linie lotnicze czeka trudna zima".
O'Leary już w kwietniu ostrzegał, że utrzymujące się wysokie ceny paliwa lotniczego mogą doprowadzić do fali bankructw wśród europejskich przewoźników. Według danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Lotniczych (IATA), średnia cena paliwa lotniczego wzrosła do 127 dolarów za baryłkę w tygodniu kończącym się 10 lipca - o 41 procent rok do roku.
Nie będzie dopłat paliwowych
O'Leary zapewnił, że Ryanair nie planuje wprowadzania dopłat paliwowych ani podwyżek cen biletów, niezależnie od sytuacji na rynku. Linie zamierzają utrzymać swoją konkurencyjność kosztową, licząc na to, że trudne warunki rynkowe jeszcze bardziej osłabią słabszych rywali.
Z kolei dyrektor finansowy Ryanair Neil Sorahan stwierdził, że obecna słabość cen biletów prawdopodobnie będzie zjawiskiem przejściowym, ponieważ europejskie lotnictwo stoi w obliczu konsolidacji i możliwych upadłości przewoźników, co ograniczy podaż miejsc.
Sorahan spodziewa się "znacznego ograniczenia zdolności przewozowych" w Europie tej zimy, co mogłoby sprzyjać wzrostowi cen. Jeszcze większe redukcje mogą nastąpić latem 2027 roku.